Strona główna serwisu Strona główna forum

  Grupa:  Zupa storczykowa

 Temat:  Zbiorowy amok???
  Strona:    [1] 2    Następna

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Jerzy Dziedzic
E-mail: jerzy.dziedzic@orchidarium.pl
Data: czwartek, 22 maja 2003 21:37:08
Tak czytam niektóre wiadomości i (jako całkowicie nowy storczykarz, chuchający na jednego falka) tak sobie myślę - jakże ta uprawa storczyków jest trudna, żmudna i pełna zasadzek - korę trzeba gotować i suszyć, deszczówka kwaśniejsza o 1 pH od ideału podobno zabije moje rośliny, podobnie jak kranówka, a jak raz przeleję, to korzenie zgniją itd.

Toż to strach kupić storczyka.....




Może nie wpadajmy w grupowy amok?

Większość profesjonalistów produkujących setki tysięcy lub miliony roślin rocznie stosuje zwykłą mieloną korę bez żadnego uzdatniania i zwykłą, twardą wodę z kranu. Widziałem hodowle, w których rośliny pokryte były grubo plamami kamienia wodnego, ale i tak rosły jak perz.

Duża część storczyków rośnie w symbiozie z grzybami i wręcz wymagają ich obecności w podłożu do prawidłowego wzrostu, a tu nagle czytam (nie pierwszą już) wiadomość przekonującą o katastrofalnych skutkach uprawy w innych warunkach niż całkowita sterylność. Gdzie są takie warunki w naturze? Storczyki rosną tam w rozkładających się liściach, mchu i korze obrośniętej porostami - baaaaaardzo niehigienicznie?????

Spójrzmy prawdzie w oczy - STORCZYKI SĄ PRYMITYWNIE PROSTE W UPRAWIE, a przynajmniej jakieś 60-70% z nich. Warunków, które czasem funduję swoim storczykom, nie zniosłaby żadna paprotka, fiołek alpejski, ani koleus. Dokładanie aury tajemniczości i sztuki może brzmi nieźle, jednak moim zdaniem ma niewiele wspólnego z rzeczywistością i odstrasza tylko mniej wtajemniczonych od powiększania swojej kolekcji. Ja osobiście podlewam rośliny kwaśną deszczówką z rdzewiejącej beczki i sadzę je w zagrzybionej korze. Kto nie wierzy - zapraszam do Wejherowa.


To samo z legendami o tym, że uprawa GATUNKÓW storczyków jest tak straszliwie trudna, że można się jej podjąć dopiero po latach doświadczeń z hybrydami. Dochodzi to takich absurdów, że osoby proszące mnie o radę I TAK NIE KUPUJĄ storczyka, którego im polecam, bo to wheeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeuuuuu.... GATUNEK. A kupują mieszańca, który w mojej opinii jest znacznie wrażliwszy i trudniejszy w uprawie. No tak, ale to hybryda.... Odmistyfikujmy może tę legendę????? Z moich doświadczeń wynika, że nie ma absolutnie żadnych różnic w trudności uprawy gatunków i hybryd. Jeśli ktoś prowadził jakiekolwiek porównania - proszę mnie przekonać, że jest inaczej. Prawdopodobnie się nie da i nadal będę uważał, że jednym powodem tworzenia hybryd są zakusy na upamiętnienie swojego nazwiska w księgach RHS-u, a nie dobro jakiegokolwiek amatora.

Pozdrawiam wszystkich początkujących,
Jerzy


Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Ewa Jóźwiak
E-mail:  
Data: czwartek, 22 maja 2003 22:38:39
Oj, jest źle , "król" nam się zdenerwował . Co do wody, to chyba nie masz racji. Od momentu kiedy mam wodę z osmozy, widzę znaczną różnicę, chociaż może te dwa elementy tj dobra woda i nadchodząca wiosna zbiegły się w czasie. Ale listki są piękne , czysto zielone i nawet się błyszczą , wariant wzrokowy też się liczy.
Pozdrawiam
Ewka

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Manuel Ruiz
E-mail: manuel.ruiz@orchidsklepik.pl
Data: czwartek, 22 maja 2003 23:27:16
Zgadzam się z Jerzy na 100% na kwestie mity z uprawy gatunków, juz kiedyś o tym pyszałem ale na temat wody sie nie zgadzam.

Manuel

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Maria Maciąg
E-mail: maria@ciekawe-rosliny.prv.pl
Data: czwartek, 22 maja 2003 23:44:53
Ha! Bardzo mnie cieszy poruszony temat. Może wobec tego po kolei.
Profesjonaliści mają wieloletnie doświadczenia. W tej sytuacji prawie wszystko robi się 'na czuja', a nie wg książki. To się znakomicie sprawdza. Wszak znana powszechnie jest prawidłowość, że jeśli nadmiernie się staramy, to klapa murowana!
Nie można porównywać życia storczyków w warunkach naturalnych, do których są przystosowane (klimat, wilgotnośc, temp...itd) z tymi, które proponujemy im np. na parapecie. Rośliny, które kupujemy, też w szklarniach miały całkiem inne warunki wzrostu. Dlatego staramy się to nadrobić (czasem być może nadmierną) dbałością o podłoże, jakość wody, właściwą wilgotność...
Teraz zastanówmy się, kto tworzy tę aurę tajemniczości? Wszak nie ten, który kupuje pierwszego storczyka. Dlaczego wciąż budzi zdziwienie połączone z niedowierzaniem fakt, że ktoś uprawia storczyki zwyczajnie na parapecie? Że możliwa jest uprawa bez doświetlania, nawilżaczy, mierników? Jeśli szeroko propagowany jest styl uprawy tych roślin w specjalnych warunkach (szklarnie, orchidarium, witryna kwiatowa,,,itd) to początkujący ma prawo się obawiać, czy sobie poradzi.
Podobnie ma się sprawa z GATUNKAMI. Jak długo np. przy propozycji wymiany będziemy natrafiali na pytanie wyłącznie o GATUNKI, tak długo Ci, co uprawiją hybrydy będą się czuli storczykarzami drugiego sortu.
Takie są moje doświadczenia i obserwacje. Nie wesołe, niestety.

Pozdrawiam, Maria

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Grażyna Siemińska
E-mail: sieminsk@uci.agh.edu.pl
Data: piątek, 23 maja 2003 08:56:32
Witam,
już kiedyś napisałam na Forum PTMO, żeby "nie dać się zwariować" z warunkami uprawy storczyków. I prawie zakrzyczano mnie itp., itd., "że każdy bierze odpowiedzialność za swoje storczyki". To prawda. Ja staram się (jestem naprawdę początkująca - dopiero trochę ponad 2 lata) zapewnić moim storczykom dobre warunki, ale na miarę moich możliwości. Nie mam RO, nie mam możliwości zbierania deszczówki, robię to co robię z wodą (destylowana + przegotowana i moczony w niej przez noc torf) i moje storczyki rosną i kwitną bardzo dobrze. Być może producenci stosują "kranówę", ale rośliny przez nich produkowane wcześniej czy później idą w świat . Więc w kwestii wody nie zgadzam się z Jerzym.
Zbudowałam im orchidarium, bo nie było więcej możliwości rozmieszczania ich w poziomie, musiałam "pójść w górę". Na ścianie północnej pokoju musiałam je doświetlić, to jasne, ale nigdy nie mierzyłam poziomu światła. Pewnie by się okazało, że jest za ciemno . A zakwitają tu i vandy i cattleye, czyli jest O.K.
Hybrydy? ja mam ich sporo. I takich oznaczonych i nieoznaczonych nabytków z początkowych zakupów. Tu może być problemem dobór w miarę odpowiednich warunków, jeśli nie wiadomo co z czym skrzyżowano - tu rację ma Manuel .
Zgadzam się natomiast z Jerzym, że nie należy straszyć początkujących. Storczyki wcale nie są takie trudne w uprawie jak się potocznie uważa. Tylko czasem trzeba pomyśleć, zanim im coś zaaplikujemy .
Pozdrawiam,
Grażyna

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Krzysztof Gozdek
E-mail: Krzysztof021@op.pl
Data: piątek, 23 maja 2003 14:33:39
Pytanie do Pana J.Dziedzica - czy pytanie kieruje hodowca czy szef firmy sprzedającej storczyki ??.
W obu wypadkach jest Pan w błędzie
Pozdrawiam
Krzysztof

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Danka Pańczyk
E-mail: dana103@wp.pl
Data: piątek, 23 maja 2003 14:55:44
Witam,

Też dołożę coś naszemu królowi .
Jak się kupi storczyka za np.stówę, to nie wsadzi się go póżniej do niebieskiej od pleśni kory, tylko zrobi co można, by pomóc mu przeżyć i żyć w miarę przyzwoitych warunkach.

Pozdrawia Was ta co gotowała korę /bo nie lubi robali/ i wyhodowała jej niebieską odmianę, bo niedokładnie ją wysuszyła

Danka

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Maria Maciąg
E-mail: maria@ciekawe-rosliny.prv.pl
Data: piątek, 23 maja 2003 15:55:04
Ta błękitna kora musi pięknie wyglądać w przezroczystej doniczce. Brawo Danusia! To jest to, czego inni nie kupią w żadnym sklepie .

Z pozdrowieniami,
Maria

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Piotr Piesik
E-mail: Piotr.Piesik@storczyki.org.pl
Data: piątek, 23 maja 2003 22:07:17
Witam.
Zdecydowanie zgadzam się z Tobą,że storczyki w uprawie nie są tak straszne jakby się mogło na początku wydawać.
Myślę,że wszyscy początkujący a szczególnie mający zaledwie 1 czy kilka roślin
powinni odważniej esperymentować opierając się na coraz obfitszej litaraturze.
Zamiast po raz kolejny poruszać szczególowy problem wysokości obcięcia pędu przekwitłego phalaenopsisa prościej go obciąć w/g własnego uznania i zobaczyć co będzie dalej.Zakładam,że wcześniej coś jednak przeczytaliśmy na stronach www.
Storczyki potrafią wytrzymać sporo blędów w uprawie i cała sztuczka ich dobrej uprawy polega na dostrzeganiu dyskretnych zmian w stanie rośliny i odpowiednim reagowaniu poprzez optymalizację warunków uprawy.

Masz rację,że wielu hodowców przemysłowych używa wody twardej i ubogiego w składzie podłoża np.tylko kory sosnowej.Ale w warunkach dużych szklarni jest możliwe utrzymywanie wysokiej wilgotności powietrza i relatywnie rzadko podlewa się rośliny.Nie dochodzi więc do nadmiernego zasolenia podłoża które jednak jest szkodliwe dla korzeni storczyków.Poza tym doświadczeni hodowcy mają już spore wyczucie ile ,,odchyleń od normy,,storczyki mogą stolerować.

Bezwzględnie pogłębiałbym wiedzę o chemii wody,fizjologii storczyków,warunkach klimatycznych jakie panują w naturze etc.ponieważ dzięki temu lepiej zrozumiemy co jest dla tych roślin ideałem.Oczywiście idealne warunki trudno jest zapewnić każdemu z osobna storczykowi,ale pozwala przynajmniej stworzyć lepszą namiastkę natury.
Co do łatwości uprawy-łatwiejsze gatunki czy hybrydy-myślę że jest trochę tak:
wielu gatunków trudnych w uprawie, szczególnie miniaturowych,z obszarów górskich
endemitów etc.o niepozornych dla oka kwiatach ale będących rarytasem dla kolekcjonerów nie krzyżuje się w ogóle bo nie ma ku temu przesłanek -głównie ekonomicznych.Krzyżuje się rośliny po to aby uzuskać nowe rośliny o specjalnych cechach kwiatów/barwa,kształt/.Poniważ krzyżuje się raczej gatunki w miarę łatwe w uprawie można spodziewać się podobnych wymagań dla mixa.
Sumując:storczyki botaniczne są trudne,średnie i łatwe w uprawie,hybrydy są średnie i łatwe.Widać lekkie przesunięcie trudności w kierunku storczyków botanicznych.
Jest jeszcze kwestia gustu.Storczyki botaniczne mają jednak trochę inne cechy niż tworzone hybrydy.Nie będę nadmiernie rozwijał tematu ale jest w botanicznych jakaś większa delikatność i nieco inne zgranie cech takich jak barwa,kształt,wielkość etc.Mnie jakoś bardziej do gustu przypadają gatunki,ale to już kwestia bardzo indywidualna.
PP



Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Jerzy Dziedzic
E-mail: jerzy.dziedzic@orchidarium.pl
Data: piątek, 23 maja 2003 22:29:43
No i jak ciekawie się porobiło

Wystarczyło tylko chytrze wsadzić kij w mrowisko, a już interesujące wypowiedzi znalazły się forum


A tak poważnie - w czyim imieniu się wypowiadam - w imieniu niedoświadczonych storczykarzy, których kilkudziesięciu (lub może nawet kilkuset????) czytuje oba fora. Brałem czynny udział w pracy witryny PTMO od samych jej początków, a tę witrynę stworzyłem sam i wypowiadam się często na obu forach, nic dziwnego więc, że czuję się odpowiedzialny za to, jaki obraz jest przekazywany przez JEDYNE W POLSCE fora storczykowe. Chcemy, czy nie chcemy, to my tworzymy opinie na temat storczyków i ich uprawy.

Więc może powiedzmy to jasno - uprawa wielu storczyków jest równie łatwa, co uprawa kapusty!!!!!

Siedziałem sobie na wystawie w Krakowie i przysłuchiwałem się dialogom zwiedzających, a ponieważ była to wystawa ogrodnicza a nie storczykowa, ludzie tam byli przeróżni. I słyszałem historie w rodzaju "To orchidea. W domu i tak nic z tego nie będzie.". Albo - "No to, to już na pewno wyrośnie tylko w szklarni!!" - i mężczyzna pokazuje na dorodną Encyclia cochleata - roślinę, którą uprawiam od lat na parapecie kuchennym bez żadnej osłony i w temperaturach typowego mieszkania w bloku, a ponieważ stoi w kuchni, to jakoś najwygodniej jest zawsze wsadzić mi ją do sąsiadującego zlewu, czyli podlewam ją głównie kranówką. Może czas zmienić tę potoczną opinię??

Tu krótkie pytanie do pana Krzysztofa. Jak mogę być w błędzie, zadając pytania? W mojej wypowiedzi jest tylko jedna opinia - na temat tego, że uprawa gatunków jest równie łatwa, co uprawa hybryd. Pozostała część tekstu to pytania i dykteryjki. Doceniam pana informacje na forum PTMO i sam z nich czasem korzystam, ale jednocześnie niektóre pana opinie wyrażone na forum są w mojej opinii radykalne i wymagają komentarza. Chociażby kwestia pH. Otóż w wypadku wody używanej do podlewania odstępstwo od ideału o 1 pH, a przy dobrym podłożu nawet 2 pH, nie zabije przeciętnego storczyka. W pierwszym rzędzie podłoże pełni funkcję bufora, zmieniającego pH w mniejszym lub większym stopniu. Poza tym w deszczówce jest tak niewielka ilość zwiążków chemicznych, że na pH może zaważyć pewnie nawet 1 mg takiego, czy innego związku. Po dodaniu nawozu i przejściu wody przez substrat korowy do korzeni dochodzi roztwór o pH nie mającym nic wspólnego z pH samej deszczówki. Przy dużych odstępstwach od ideału i przy dużych stężeniach soli trzeba częściej przesadzać rośliny (np. raz do roku), ale da się je uprawiać. Czyli ktoś nie mający dostępu do deszczówki i nie chcący wydawać pieniędzy na wodę destylowaną MOŻE uprawiać storczyki i podlewać je kranówką. I tylko to chciałem WYRAŹNIE powiedzieć.

A odnośnie podłoża - na pewno lepiej mieć idealną mieszankę, ale jeśli miałbym gotować korę dla swoich roślin, to chyba raczej przerzuciłbym się na filatelistykę. Nie neguję, że można to robić, ale może warto też jasno powiedzieć tym, którzy zaczynają, że jest to perfekcjonizm i że nie jest to warunek konieczny uprawy storczyków. A do Danki - serdecznie gratuluję koloru , ale jedynym sposobem na kontrolowanie grzybów na roślinach i w podłożu są odpowiednie warunki uprawy, ruch powietrza i pozwalanie na okresowe całkowite wyschnięcie podłoża. Czytałem gdzieś, że to właśnie GOTOWANIE podłoża jest POWODEM gwałtownego rozwoju grzybów, bo powoduje zachwianie równowagi biologicznej i zmiany chemiczne. Więc jest to normalna reakcja, która szybko mija po paru podlaniach.

Co do innych wypowiedzi, które "nie zgadzają się" z niewyrażonymi przeze mnie opiniami - oczywiście przykład storczyków z kamieniem wodnym był prowokacją. Naprawdę takie widziałem, ale nie poleciłbym nikomu takiej uprawy. Sam z braku innego źródła rzeczywiście stosuję deszczówkę z zardzewiałej beczki, ale tylko do podlewania po odstaniu się osadu, i często mieszam ją z wodą destylowaną. Do spryskiwania stosuję tylko czystą deszczówkę po obfitych opadach lub wodę destylowaną. W końcu liście muszą być błyszczące i zadbane . Czyli sam jestem maniakiem, chociaż może mniej radykalnym

Natomiast moja prośba jest następująca - propagujmy może wyraźniej to, co powtarzałem wielu osobom na wystawie w Krakowie - JEST BARDZO WIELE GATUNKÓW I MIESZAŃCÓW, KTÓRE PRZY ODROBINIE WIEDZY MOŻNA BEZ NAJMNIEJSZEGO PROBLEMU UPRAWIAĆ NA PARAPECIE. WIĘC NIE NALEŻY BAĆ SIĘ STORCZYKÓW.

Pozdrawiam,
Jerzy

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: agata
E-mail: agata.jedryka@wp.pl
Data: piątek, 23 maja 2003 23:02:40
BRAWO !!!!!

Od jakiegoś czasu śledzę jedno i drugie forum.Choć z wykształcenia jestem ogrodnikiem to storczykami zajmuję się od niedawna.Po przeczytaniu tych wiadomości aż mnie zmroziło.Już myślałam że wszystko robię źle.Chwila opamiętania i...Przecież moje storczyki mają się bardzo dobrze.Tak jak u Pana Jerzego są podlewane kranówką, nawożone Pokonem do storczykow itd. Mam nadzieję że wiele osób nie wpadło w panikę i ich storczyki mają się równie dobrze jak moje.
Pozdrawiam

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Krzysztof Gozdek
E-mail: Krzysztof021@op.pl
Data: sobota, 24 maja 2003 10:03:41
Panie Jerzy
Wszystko jest łatwe gdy się wie, zna i umie. Nikt mnie nie przekona, że uprawę storczyków można porownywać do uprawy kapusty (szkoda, że storczyki kosztują 100zł a nie 2zł tak jak ostatnio kapusta). Jeżeli zamieszczam informacje dotyczące jakości wody oraz nawozów to nie po to aby zmniejszyć ilość potencjalnych Pana klijentów (bo chyba taka była myśl przewodnia Pańskiego "amoku") tylko wyjaśnienia pewnych zależności, ktorymi należy się kierować w uprawie storczyków. Inspiracją były informacje zawarte w znanej książce pp.Kubali,Kusibaba i Szlachetki, których trudno posądzić o dyletantyzm w tym zakresie.
Odnośnie pH - odczyn wody i podłoża jest tak ważny, ponieważ jest tym czynnikiem, który inncjuje przemiany enzymatyczne w komórkach roślinnych i zwierzęcych. Mając optymalny odczyn podłoża i stosowanej wody, przy zachowaniu innych czynników (natężenie światła, nawożenie,ruch powietrza,wilgotność)również w optymalnym zakresie dla danej rośliny w okresie intensywnego wzrostu osiągamy: bardzo dobry wzrost,obfite kwitnienie itd.
Natomiast jeżeli odczyn jest niewłaściwy, oczywiście roślina nie zamiera, ale ma znacznie zmniejszoną intensywność poboru nawozów, a konsekwencje są do przewidzenia. Można mieć storczyka 5 lat i oglądać liście.
Odnośnie zasolenia - cytat z "Fizjologii roślin" Z.Piskornika (podręcznik akademicki) - "zasolenie wywiera silny wpływ na metabolizm roślin. Zmienia się poziom kwasow nukleinoych oraz zawartość barwników fotosyntetycznych...oksydacyjna deaminacja putrescyny powoduje pojawienie się w większych ilościach amoniaku i nadtlenku wodoru, dzialających szkodliwie na komórki".
Popularyzację uprawy tych pięknych roślin nie osiągnie się nigdy podając nieścisłe lub wręcz fałszywe wiadomości. Rozumiem, że produkuje się storczyki w setkach milionów lub nawet więcej i ktoś to musi kupić. Ale prawda wygląda tak, że jeżeli ktoś raz się oszuka, nie będzie próbował więcej.
Po co w tej sytuacji tyle jest pytań na Forum PTMO jeżeli jest to tak proste , czy okręgowe koła miłośników to towarzystwo wzajemnej adoracji.
Najlepiej napisać - HODUJCIE STORCZYKI JAK KAPUSTĘ A BĘDĄ ROSŁY JAK PERZ, a gdzie jest odpowiedzialność???.
Pozdrawiam
Krzysztof

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Jerzy Dziedzic
E-mail: jerzy.dziedzic@orchidarium.pl
Data: sobota, 24 maja 2003 12:31:38
Wreszcie ktoś rozszyfrował moje podstępne zapędy, dla których od czterech lat udzielam informacji na forach internetowych, piszę artykuły i (z różnym skutkiem) nawołuję do rozwijania kół storczykowych, hi, hi.... To ten długofalowy plan oszukiwania stada biednych maniaków storczykowych w celu wciśnięcia nieświadomym ofiarom jeszcze paru (TRUDNYCH W UPRAWIE) storczyków No i teraz zostałem zdemaskowany

Porozmawiajmy może poważnie, gdzie leży granica między optymalnym a możliwym. Tak, jak napisałem poprzednio, gdybym miał każdorazowo mierzyć pH deszczówki, której używam do podlewania, a przed przesadzeniem roślin zakwaszać, gotować i suszyć mieloną korę, to prawdopodobnie zastanowiłbym się głęboko, czy warto kupić jakiegokolwiek storczyka. Pewnie, że najlepiej byłoby zafundować swoim roślinom warunki puszczy deszczowej, tylko jakim nakładem kosztów i pracy? Gdzie jest granica między rozsądnym dbaniem o rośliny, a amokiem, o którym piszę? Jeśli już radzimy, to może piszmy też, że falenopsis z OBI podlewany kranówką nie umrze z tego powodu, więc nie trzeba kupować w sklepie wody zdemineralizowanej, której koszt w ciągu roku przekroczy cenę rośliny. Żeby zadbać o jego zdrowie, wystarczy może przepłukać dobrze podłoże raz na kwartał i przesadzić go raz do roku.

Nie żądam przecież, żeby pod każdą wypowiedzią dotyczącą opisu optymalnych warunków trzeba było zamieszczać jakieś oświadczenia, jak ostrzeżenia McDonaldsa o tym, że podawana kawa jest gorąca. Ale znajdźmy też trochę czasu na ROZSĄDNE rady dla początkujących.

Uprawa storczyków, jak każde inne hobby, wymaga zdobywania wiedzy, a ponieważ jest to tak różnorodna grupa roślin, ta wiedza też jest odpowiednio obszerna. Także sposób uprawy, a szczególnie podlewania, storczyków odbiega znacznie od naszych przyjętych pewników dotyczących uprawy roślin, co także przyczynia się do liczby niepowodzeń u początkujących.

Jednak przy odrobinie wiedzy uprawa BARDZO WIELU STORCZYKÓW jest prymitywnie prosta. Jako maniak storczykowy, oczywiście daję rodzinie i znajomym prezenty w postaci roślin. Dostarczam też krótkie, prymitywnie proste instrukcje uprawy - dosłownie trzy, cztery zdania. Wszystkie te rośliny są uprawiane potem na parapetach, podlewane kranówką i tyle, a wszystkie świetnie rosną, niektóre już od ładnych paru lat. Z zazdrością oglądam zawsze Dendrobium nobile, które podarowałem kiedyś mojej matce - roślina jest niebywała, wprost obsypana kwiatami i kwitnie z krótkimi przerwami prawie pół roku. A rady, które dałem, nie były z pewnością bardziej skomplikowane, niż instrukcje uprawy kapusty.

Pozdrawiam,
Jerzy

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Maria Maciąg
E-mail: maria@ciekawe-rosliny.prv.pl
Data: sobota, 24 maja 2003 19:46:43
Uważam, że huraoptymizm może tu być równie szkodliwy, jak nadmierne demonizowanie trudności uprawy. Jeśli jest tak jak Pan pisze, to mnie chyba nie udało się opanować tej ODROBINY wiedzy i uprawa wciąż nie jest dla mnie PRYMITYWNIE PROSTA. Powinnam chyba zrezygnować ze storczyków, bo mimo 5-letniego stażu wciąż zdarzają się choroby (rzadko), szkodniki (częściej), wiele również w tym czasie 'zamordowałam'. Koszty są dość wysokie. Idąc dalej tym tokiem myślenia - udzielanie porad na forum jest chyba zbyteczne.

A poważnie.
Obejrzenie sposobu uprawy, podpatrzenie różnych pomysłów, rozwiązań w gospodarstwach hodowlanych daje więcej, niż 2-letnie czytanie forum, czy przeczytanie książki. Nabiera się przy tym pewnego dystansu, co nie jest bez znaczenia. Wiem o czym piszę, bo niejednokrotnie podglądałam w ten sposób warunki uprawy rzadkich roślin. Tylko, ile osób ma takie możliwości?

Może ROZSĄDNĄ radą dla początkujących będzie lista storczyków, które Pan poleca na starcie?

A do Pana Piotra. Nie zauważyłam, aby literatura na temat uprawy różnych gatunków storczyków była obfitsza. Przynajmniej ta polskojęzyczna. Wciąż jedynym elementarzem dla storczykarzy jest stare wydanie "Storczykow".

Z pozdrowieniami,
Maria

P.S. Panie Jerzy, czy uprawiał Pan kiedyś kapustę - tak od nasionka do główki?
Czy wie Pan jaki wpływ na jej uprawę ma niskie pH gleby i zbyt duże dawki azotu?

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Jerzy Dziedzic
E-mail: jerzy.dziedzic@orchidarium.pl
Data: sobota, 24 maja 2003 22:31:20
Pani Mario - kapusta była dla mnie za trudna i dlatego zabrałem się za storczyki, bo ktoś mi powiedział. że to proste w uprawie i rośnie jak perz


Wydaje mi się, że podstawowym naszym problemem (moim także) są przerosty ambicji. Gdy już wyszło nam z paroma storczykami, uważamy, że możemy kupić cokolwiek i też pójdzie. Kupujemy ze trzy (jak już to już ) i zabijamy dwa z nich w ciągu paru miesięcy. Ambicja nie daje za wygraną, więc kupujemy jeszcze kilka i wysyłamy połowę z nich na kompost w pół roku i tak dalej. Założę się, że absolutnie nikt z nas nie stosuje się do podstawowej i rozsądnej zasady kupowania TYLKO tych roślin, którym możemy zapewnić optymalne warunki uprawy.

Żródłem tych problemów jest też zbyt duża do objęcia różnorodność środowisk naturalnych, a co za tym idzie, rozpiętość wymagań poszczególnych roślin. Gdy mamy warunki odpowiednie dla Dendrobium nobile, z pewnością nie są one odpowiednie dla falenopsisów. Tymczasem założe się, że wielu z nas uprawia je na jednym oknie (to ja, to ja ). Prymitywnie proste instrukcje uprawy Dendrobium nobile, które przekazałem mojej matce, były naprawdę krótkie. (Podlewaj przez wstawienie do naczynia z wodą, pozwól odsiąknąć i podlej znowu dopiero wtedy, gdy podłoże całkowicie wyschnie. Od września do grudnia postaw blisko szyby na parapecie bez kaloryfera i przez sześć tygodni nie podlewaj wcale, a potem raz na miesiąc. Koniec, kropka.) Instrukcje uprawy kapusty mogłyby być bardziej skomplikowane.

Problemy zaczynają się, gdy napatrzymy się za dużo na zdjęcia w książkach lub na internecie i nie chcemy już uprawiać dziesięciu Dendrobium Yamamoto w różnych kolorach, a zachciewa się nam a to Brassii, a to Psychopsisa, a to (niedajboże) Masdevallii. Szczególnie gdy mamy tylko jeden parapet. Skomasowane instrukcje obsługi takiego zestawu przestają być prymitywnie proste, a zaczynają przypominać opis żonglowania z jednoczesnym chodzeniem po linie. Nic dziwnego, że co rusz zabijamy jakąś roślinę. No a potem twierdzimy, że UPRAWA STORCZYKÓW JEST TRUDNA. Nieprawda - trzeba tylko uprawiać taką kapustę, która będzie u nas rosła.

Dlatego pomysł listy storczyków dla początkujących uważam za świetny. I może to nie ja powinienem ją stworzyć, a my jako grupa? W końcu dysponujemy znacznie większym od mojego doświadczeniem grupowym. I to zasługuje na nowy wątek, który zaraz otworzę.

Pozdrawiam,
Jerzy

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Manuel Ruiz
E-mail: manuel.ruiz@orchidsklepik.pl
Data: sobota, 24 maja 2003 23:31:43
A kto powidział ze Dracula jest trudna? u mnie świetne rosną i kwitną Wszystko zależy od indiwidualne warunki uprawe każdego z nas; co łatwo lub trudne jest względny dlatego taka lista byłaby według mnie niewiarygodna.

Manuel

Przepraszam, prze okazyj chciałbym pytać jak to się robi aby zwykła prosta hybrida z OBI (Oncidium żółty) kwitła? Mówię poważnie

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Anna Kamińska
E-mail: ankamin1@wp.pl
Data: niedziela, 25 maja 2003 07:52:30

No właśnie, trzeba trafić na takie storczyki,które będą u nas rosły... A to nie jest takie proste i wymaga często kilku lat eksperymentów. Początkującym nie jest wcale łatwo, bo literatura wbrew temu, co tutaj czytam nie jest dalej dostępna. Na forum doświadczeni storczykarze niechętnie piszą o tym, co zrobić z pierwszym storczykiem, a polecają eksperymenty. Nie dziwmy się,że nowi zniechęcają się. Dlaczego nie możemy im po koleżeńsku pomagać ?
Poza tym, ja też uważam,że storczyki wymagają trochę uwagi i nie rosną jak perz czy kapusta. A te kupowane w OBI nie zawsze kwitną.
Uważam więc ,że trzeba do wszystkiego zachować dystans. No i oczywiście pomagać nowym, bo storczykowy ruch powinien się rozwijać.
Ania.

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Jerzy Dziedzic
E-mail: jerzy.dziedzic@orchidarium.pl
Data: niedziela, 25 maja 2003 11:30:59
Z tym CAŁKOWITYM brakiem literatury, to bym nie przesadzał. Książka Kubali, Kusibaba i Szlachetki o amatorskiej uprawie storczyków zawiera całe mnóstwo ogólnych informacji przeznaczonych dla początkujących. A co najważniejsze - książka JEST dostępna w każdej księgarni lub w razie czego od wydawnictwa.

I polecałbym ją każdemu początkującemu storczykarzowi jako literaturę obowiązkową, bo MOŻNA TAM ZNALEŹĆ odpowiedzi na mnóstwo podstawowych pytań zadawanych na forum. W pierwszym rzędzie jest tam tabela zawierająca szereg gatunków z oceną ich przydatności do uprawy parapetowej. Jakkolwiek by nie oceniać zasadności takiego podziału (o czym wspomina Manuel zaraz wyżej), jest to jakiś punkt wyjścia w trudnej kwestii doboru roślin. Jako początkujący przez co najmniej pierwsze dwa lata nie kupowałbym nic poza roślinami, dla których w kolumnie uprawy parapetowej jest wartość tak! lub (to już nieco później) wartość tak. Ktokolwiek to czyta, a chciałby zadać na forum pytanie po właśnie dokonanym zakupie pierwszego storczyka (a jeszcze lepiej - przed tym zakupem) -- proszę najpierw udać się do księgarni, kupić tę książkę i przeczytać od deski do deski.

Opinia Pani Marii o braku literatury dotyczy raczej nieco wyższego poziomu z dokładnym opisem wymagań i środowiska naturalnego poszczególnych gatunków, co niestety dostępne jest tylko po angielsku.

Nie polecam eksperymentów, a już na pewno nie "kilku lat eksperymentów" w celu zdobycia doświadczenia. To najlepsza droga do zabicia wszystkich posiadanych storczyków. Proszę raczej dosłownie i rygorystycznie stosować rady dotyczące podstawowych zasad podlewania, oświetlenia, ruchu i temperatury powietrza. Ktokolwiek mówił o eksperymentowaniu, miał raczej na myśli DROBNE odstępstwa od rygorystycznych zasad w celu ułatwienia sobie życia. Doświadczenie pomaga robić rzeczy na wyczucie, czyli oszczędza czas. Zdobyta wiedza pomaga w ocenie warunków uprawy nowo nabytych roślin. Jednak nic nie zastąpi po prostu prawidłowej pielęgnacji, a podstawowe informacje SĄ DOSTĘPNE na forach, w dziale Uprawa A-Z na witrynie PTMO, w ogólnych wytycznych na witrynie Orchidarium, w opisach uprawy Orchidsklepiku i w osiągalnej polskiej literaturze i na nich należy bazować. W SUMIE W TYCH ŹRÓDŁACH DOSTĘPNE SĄ INFORMACJE O WSZYSTKICH PODSTAWOWYCH HYBRYDACH I CHYBA PONAD 100!!!! GATUNKACH.

Proszę się nie dziwić, że ludzie niechętnie odpowiadają na pytania o pielęgnację pierwszego storczyka. Większość z nas pisała już o tym po kilka, a nawet kilkanaście razy i jesteśmy zmęczeni, zajęci pracą zawodową i zabiegani. Bywa wręcz tak, że odpowiedź na to pytanie można znaleźć na tym samym forum dosłownie stronę lub dwie strony wcześniej i niezdolność danej osoby do podjęcia najmniejszego aktywnego wysiłku w kierunku samodzielnego znalezienia odpowiedzi bywa irytująca i mocno zniechęca do udzielenia pomocy. Niemniej jednak robimy, co możemy.

Pozdrawiam,
Jerzy

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Andrzej Lepka
E-mail: lepa@green.net.pl
Data: niedziela, 25 maja 2003 12:06:26
Witam, co do "szukacza" to p.Jerzy ma racje, aczkolwiek myślę, że jeśli byłby on BADZIEJ widoczny to lepiej spełniałby swoje funkcje, lub chociażby jedna mała wzmianka na jego tamat na forum PTMO gdzies na górze, tak aby była dobrze widoczna wiele by pomogła! zastanawiające waśnie jest to czy mała jego widoczność jest powodem do powtarzających się pytań, wkońcu ktoś całkiem nowy może niezjechać na sam dół strony żeby zobaczyć co tam jest? ale kto wie???
Pozdrawiam Andrzej

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Joanna P.
E-mail:  
Data: niedziela, 25 maja 2003 13:58:01
Jestem początkującym storczykarzem i chciałabym Państwu opowiedzieć, jak rozpoczęła się moja przygoda ze storczykami. Może zmienie to choć trochę Państwa podejście do tego, co napisał Pan Jerzy.
Kilka lat temu zobaczyłam w kwiaciarni pierwszego storczyka w doniczce. Muszę przyznać, że miałam ogromną pokusę, aby go kupić. Długo się nad tym zastanawiałam, jednak moje przekonanie, że uprawa storczyków jest bardzo trudna i w zasadzie niemożliwa w mieszkaniu, spowodowało, że oparłam się tej pokusie. W moim przekonaniu utwierdzały mnie panie z kwiaciarni, mówiące jakich to wyjątkowych warunków wymaga phalaenopsis. Przez kilka lat nie mogłam zdecydować się na zakup mojego pierwszego storczyka - po co kupować, skoro i tak go zamorduję, przecież nie rosną u mnie nawet takie kwiaty, które uważa się za wyjątkowo łatwe w uprawie. Z czasem prawie w każdej kwiaciarni był falek, więc coraz trudniej było mi się powstrzymywać od jego kupna. W końcu postanowiłam sprawdzić, jak należy uprawiać storczyki. Uruchomiłam wyszukiwarkę i wpisałam słowo "orchidea". Trafiłam na stronę PTMO, tam przeczytałam, że niektóre storczyki można uprawiać w mieszkaniu, dowiedziałam się, jakie są ich podstawowe wymagania. Ponieważ stwierdziłam, że jestem w stanie zapewnić im warunki podawane na stronie PTMO, zdecydowałam się kupić pierwszego storczyka. Marzył mi się fioletowy falek, długo go szukała, bo akurat wszystkie kwiaciarnie sprzedawały białe, ale w końcu udało mi się go znaleźć. Co zadecydowało o tym, że kupiłam swojego pierwszego storczyka? Jedno zdanie zamieszczone na stronie PTMO w dziale podstawy uprawy: "Posiadając podstawową wiedzę o storczykach z łatwością można ustrzec się wielu typowych błędów i z powodzeniem uprawiać storczyki nawet w mieszkaniu!" Stosując się do ogólnych zaleceń rozpoczęłam swoją przygodę ze storczykami. Uprawiam je od ok. 10 m-cy. Dzisiaj mam ich ok. 40 i żadnego jeszcze nie zamordowałam. Niektóre z nich, np. żółte oncidium rosną jak perz, mam nadzieję, że za jakiś czas będę mogła również powiedzieć, że wszystkie ponownie zakwitły.

Moje ogromne zainteresowanie, jako początkującego storczykarza, wzbudziły i wzbudzają nadal takie artykuły, jak: "Trafne wybory" Anny i Stefana Jaćkiewiczów, w którym autorzy piszą o swoich spostrzeżeniach dotyczących zachowania się różnych storczyków w mieszkaniu oraz tabela zamieszczona na str. 44-47 w książce Panów Kubala, Kusibab i Szlachetko. Wybierając rośliny do swojej kolekcji, kierowałam się informacjami tam zawartymi.

Bardzo uciaszył mnie pomysł Pana Jerzego, aby na forum zamieszczać informacje o tym, jakie storczyki rosną i kwitną bez większych problemów w domu na parapecie. Jednakże po przeczytaniu wypowiedzi wielu bardziej doświadczonych storczykarzy, obawiam się, że lista "łatwych" storczyków podana przez Pana Jerzego będzie jedyna - obawiam się, że intencja Pana Jerzego została źle zrozumiana.

Szczegółowe informacje, takie jak np. ph wody, przewodność wody są bardzo cenne, sama korzystam z wielu, ale nie wszystkich, wskazówek podawanych na forum. Niezmienia to jednak faktu, że istnieje potrzeba poinformowania laików, o tym, które gatunki i hybrydy nadają się do uprawy w domu na parapecie.

Pozdrawiam
Joanna P.

Strona:    [1] 2    Następna

Powrót do grupy


© Copyright 2026 Orchidarium.pl