|
Temat: |
Zbiorowy amok??? |
|
Autor: |
Jerzy Dziedzic |
|
E-mail: |
jerzy.dziedzic@orchidarium.pl |
|
Data: |
czwartek, 22 maja 2003 21:37:08 |
Tak czytam niektóre wiadomości i (jako całkowicie nowy storczykarz, chuchający na jednego falka) tak sobie myślę - jakże ta uprawa storczyków jest trudna, żmudna i pełna zasadzek - korę trzeba gotować i suszyć, deszczówka kwaśniejsza o 1 pH od ideału podobno zabije moje rośliny, podobnie jak kranówka, a jak raz przeleję, to korzenie zgniją itd.
Toż to strach kupić storczyka.....
Może nie wpadajmy w grupowy amok?
Większość profesjonalistów produkujących setki tysięcy lub miliony roślin rocznie stosuje zwykłą mieloną korę bez żadnego uzdatniania i zwykłą, twardą wodę z kranu. Widziałem hodowle, w których rośliny pokryte były grubo plamami kamienia wodnego, ale i tak rosły jak perz.
Duża część storczyków rośnie w symbiozie z grzybami i wręcz wymagają ich obecności w podłożu do prawidłowego wzrostu, a tu nagle czytam (nie pierwszą już) wiadomość przekonującą o katastrofalnych skutkach uprawy w innych warunkach niż całkowita sterylność. Gdzie są takie warunki w naturze? Storczyki rosną tam w rozkładających się liściach, mchu i korze obrośniętej porostami - baaaaaardzo niehigienicznie?????
Spójrzmy prawdzie w oczy - STORCZYKI SĄ PRYMITYWNIE PROSTE W UPRAWIE, a przynajmniej jakieś 60-70% z nich. Warunków, które czasem funduję swoim storczykom, nie zniosłaby żadna paprotka, fiołek alpejski, ani koleus. Dokładanie aury tajemniczości i sztuki może brzmi nieźle, jednak moim zdaniem ma niewiele wspólnego z rzeczywistością i odstrasza tylko mniej wtajemniczonych od powiększania swojej kolekcji. Ja osobiście podlewam rośliny kwaśną deszczówką z rdzewiejącej beczki i sadzę je w zagrzybionej korze. Kto nie wierzy - zapraszam do Wejherowa.
To samo z legendami o tym, że uprawa GATUNKÓW storczyków jest tak straszliwie trudna, że można się jej podjąć dopiero po latach doświadczeń z hybrydami. Dochodzi to takich absurdów, że osoby proszące mnie o radę I TAK NIE KUPUJĄ storczyka, którego im polecam, bo to wheeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeuuuuu.... GATUNEK. A kupują mieszańca, który w mojej opinii jest znacznie wrażliwszy i trudniejszy w uprawie. No tak, ale to hybryda.... Odmistyfikujmy może tę legendę????? Z moich doświadczeń wynika, że nie ma absolutnie żadnych różnic w trudności uprawy gatunków i hybryd. Jeśli ktoś prowadził jakiekolwiek porównania - proszę mnie przekonać, że jest inaczej. Prawdopodobnie się nie da i nadal będę uważał, że jednym powodem tworzenia hybryd są zakusy na upamiętnienie swojego nazwiska w księgach RHS-u, a nie dobro jakiegokolwiek amatora.
Pozdrawiam wszystkich początkujących,
Jerzy
|
|
|
|
|