|
Temat: |
Re: Zbiorowy amok??? |
|
Autor: |
Jerzy Dziedzic |
|
E-mail: |
jerzy.dziedzic@orchidarium.pl |
|
Data: |
piątek, 23 maja 2003 22:29:43 |
No i jak ciekawie się porobiło
Wystarczyło tylko chytrze wsadzić kij w mrowisko, a już interesujące wypowiedzi znalazły się forum
A tak poważnie - w czyim imieniu się wypowiadam - w imieniu niedoświadczonych storczykarzy, których kilkudziesięciu (lub może nawet kilkuset????) czytuje oba fora. Brałem czynny udział w pracy witryny PTMO od samych jej początków, a tę witrynę stworzyłem sam i wypowiadam się często na obu forach, nic dziwnego więc, że czuję się odpowiedzialny za to, jaki obraz jest przekazywany przez JEDYNE W POLSCE fora storczykowe. Chcemy, czy nie chcemy, to my tworzymy opinie na temat storczyków i ich uprawy.
Więc może powiedzmy to jasno - uprawa wielu storczyków jest równie łatwa, co uprawa kapusty!!!!!
Siedziałem sobie na wystawie w Krakowie i przysłuchiwałem się dialogom zwiedzających, a ponieważ była to wystawa ogrodnicza a nie storczykowa, ludzie tam byli przeróżni. I słyszałem historie w rodzaju "To orchidea. W domu i tak nic z tego nie będzie.". Albo - "No to, to już na pewno wyrośnie tylko w szklarni!!" - i mężczyzna pokazuje na dorodną Encyclia cochleata - roślinę, którą uprawiam od lat na parapecie kuchennym bez żadnej osłony i w temperaturach typowego mieszkania w bloku, a ponieważ stoi w kuchni, to jakoś najwygodniej jest zawsze wsadzić mi ją do sąsiadującego zlewu, czyli podlewam ją głównie kranówką. Może czas zmienić tę potoczną opinię??
Tu krótkie pytanie do pana Krzysztofa. Jak mogę być w błędzie, zadając pytania? W mojej wypowiedzi jest tylko jedna opinia - na temat tego, że uprawa gatunków jest równie łatwa, co uprawa hybryd. Pozostała część tekstu to pytania i dykteryjki. Doceniam pana informacje na forum PTMO i sam z nich czasem korzystam, ale jednocześnie niektóre pana opinie wyrażone na forum są w mojej opinii radykalne i wymagają komentarza. Chociażby kwestia pH. Otóż w wypadku wody używanej do podlewania odstępstwo od ideału o 1 pH, a przy dobrym podłożu nawet 2 pH, nie zabije przeciętnego storczyka. W pierwszym rzędzie podłoże pełni funkcję bufora, zmieniającego pH w mniejszym lub większym stopniu. Poza tym w deszczówce jest tak niewielka ilość zwiążków chemicznych, że na pH może zaważyć pewnie nawet 1 mg takiego, czy innego związku. Po dodaniu nawozu i przejściu wody przez substrat korowy do korzeni dochodzi roztwór o pH nie mającym nic wspólnego z pH samej deszczówki. Przy dużych odstępstwach od ideału i przy dużych stężeniach soli trzeba częściej przesadzać rośliny (np. raz do roku), ale da się je uprawiać. Czyli ktoś nie mający dostępu do deszczówki i nie chcący wydawać pieniędzy na wodę destylowaną MOŻE uprawiać storczyki i podlewać je kranówką. I tylko to chciałem WYRAŹNIE powiedzieć.
A odnośnie podłoża - na pewno lepiej mieć idealną mieszankę, ale jeśli miałbym gotować korę dla swoich roślin, to chyba raczej przerzuciłbym się na filatelistykę. Nie neguję, że można to robić, ale może warto też jasno powiedzieć tym, którzy zaczynają, że jest to perfekcjonizm i że nie jest to warunek konieczny uprawy storczyków. A do Danki - serdecznie gratuluję koloru , ale jedynym sposobem na kontrolowanie grzybów na roślinach i w podłożu są odpowiednie warunki uprawy, ruch powietrza i pozwalanie na okresowe całkowite wyschnięcie podłoża. Czytałem gdzieś, że to właśnie GOTOWANIE podłoża jest POWODEM gwałtownego rozwoju grzybów, bo powoduje zachwianie równowagi biologicznej i zmiany chemiczne. Więc jest to normalna reakcja, która szybko mija po paru podlaniach.
Co do innych wypowiedzi, które "nie zgadzają się" z niewyrażonymi przeze mnie opiniami - oczywiście przykład storczyków z kamieniem wodnym był prowokacją. Naprawdę takie widziałem, ale nie poleciłbym nikomu takiej uprawy. Sam z braku innego źródła rzeczywiście stosuję deszczówkę z zardzewiałej beczki, ale tylko do podlewania po odstaniu się osadu, i często mieszam ją z wodą destylowaną. Do spryskiwania stosuję tylko czystą deszczówkę po obfitych opadach lub wodę destylowaną. W końcu liście muszą być błyszczące i zadbane . Czyli sam jestem maniakiem, chociaż może mniej radykalnym
Natomiast moja prośba jest następująca - propagujmy może wyraźniej to, co powtarzałem wielu osobom na wystawie w Krakowie - JEST BARDZO WIELE GATUNKÓW I MIESZAŃCÓW, KTÓRE PRZY ODROBINIE WIEDZY MOŻNA BEZ NAJMNIEJSZEGO PROBLEMU UPRAWIAĆ NA PARAPECIE. WIĘC NIE NALEŻY BAĆ SIĘ STORCZYKÓW.
Pozdrawiam,
Jerzy |
|
|
|
|