Strona główna serwisu Strona główna forum

  Grupa:  Zupa storczykowa

 Temat:  Przędziorki - znienawidzone
  Strona:    [1] 2    Następna

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Marta
E-mail: martusc@o2.pl
Data: czwartek, 21 sierpnia 2008 22:18:31
Czy udało się komuś kupić we Wrocławiu SPIDEX i gdzie? Regularnie co 2 lata mam inwazję . Marta

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Beata Sobieszczańska
E-mail:  
Data: czwartek, 21 sierpnia 2008 23:15:06
Próbowałaś użyć Magus 200 SC, chyba jest częściej dostępny? Nie zabija od razu tylko po 3-4 dniach no i jest na wszelkie przędziorki.

Pozdrawiam, beata

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Beata Sobieszczańska
E-mail:  
Data: czwartek, 21 sierpnia 2008 23:16:04
Zapomniałam jeszcze dodać ,że nie śmierdzi okropnie.

Pozdrawiam

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: GR
E-mail:  
Data: piątek, 22 sierpnia 2008 06:37:17
Polecam sklep ze środkami ochorny roślin na bocznej Karmelkowej, naprzeciwko skrętu na giełdę.

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Marta
E-mail: martusc@o2.pl
Data: sobota, 23 sierpnia 2008 10:02:27
Jest Spidex we Wrocławiu . Poprzednio w wyszukiwarce jakoś mi to umknęło. Ponieważ nie było odpowiedzi to informuję że dystrybutorem we Wro jest miła, starsza pani, która poinformowała mnie że 100 ml kosztuje~64 zł z Vatem. Chyba tyle mogę napisać aby nie było to reklamą . Adres i numer telefonu znajdziecie Państwo w wyszukiwarce. Należy zwrócić uwagę na odpowiednio długą przerwę od ostatniego oprysku chemią bo dokonają żywota. Teraz będą mi chodzić po storczykach Dobroczynki szklarniowe . Czy ktoś je wypróbował w uprawie parapetowej i czy są skuteczne jak mi się marzy? Marta .

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Marta
E-mail: martusc@o2.pl
Data: sobota, 13 lutego 2010 23:01:44
Idzie wiosna i przędziorki też się ujawniają więc warto wznowić temat. Zastosowałam Spidex = Dobroczynka szklarniowego w uprawie parapetowej . Dobroczynki po otwarciu butelki były baaardzo energiczne bo głodne i wszystko jest ok. poza niską wilgotnością w moich pokojach . Wynosi 35%, a przy wyżu wschodnim nawet spada do 20%! Dobroczynek zaś potrzebuje do życia przynajmniej przez kilka godzin 75% . Tak jest napisane w instrukcji ale nie mogę stosować chemii z powodu astmy, a rośliny marniały. Czy ktoś z Państwa potwierdza w praktyce tę konieczność? Czy biedactwa wyschną jak meduza na słońcu ? Może część przeżyje i podje sobie przędziorki ? Będę wdzięczna za uwagi wynikające z doświadczeń. Trzeba zaznaczyć że najmniejsze opakowanie tj 200ml = na 100m2 upraw można z kimś zaprzyjażnionym śmiało podzielić bo dobroczynków jest bardzo dużo . Marta

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Mery
E-mail: j.m.majchrzak@wp.pl
Data: niedziela, 14 lutego 2010 17:06:45
Witam!
Wilgotność na kilka godzin, lub nieco na dłużej, można zwiększyć "budując" storczykom w pokoju, namiot z folii malarskiej.

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Marta
E-mail: martusc@o2.pl
Data: wtorek, 16 lutego 2010 23:15:49
Tak zgłębiam tę wiedzę opornie ale z pomocą dobrych ludzi są już wnioski. Tak więc: w uprawie parapetowej najlepszy jest Dobroczynek kalifornijski.Można go kupić w firmie Koppert. Najmniejsza porcja kosztuje 140 zł ale śmiało można ją podzielić na połowy. To zależy od ilości doniczek do obsłużenia. Są dystrybutorzy lokalni. Więcej chyba nie powinnam pisać aby nie było to reklamą. Marta. Koniec z tymi potworami - przędziorkami .

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Aga
E-mail:  
Data: wtorek, 23 lutego 2010 22:04:01
Pani Marto zastanawiam sie właśnie nad zakupem tego środka, myślałam o dobroczynku szklarniowym. Jestem ciekawa jaka jest jego skuteczność. Czy u Pani widać już efekty pracy dobroczynków? Udało się im przeżyć mimo niskiej wilgotności? U mnie w mieszkaniu niestety także wilgotność nie jest wysoka. Dlaczego dobroczynki kalifornijskie są skuteczniejsze od szklarniowych?

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Marta
E-mail: martusc@o2.pl
Data: środa, 24 lutego 2010 23:19:51
Proszę poczytać w intern. Zjadają wszystko co się rusza i wytrzymują niższą wilgotność . Wkrótce zastosuję Dobroczynka kalifornijskiego. Szklarniowy dokonał żywota, trochę się najadł przed śmiercią . Zyje dalej w dwóch zamykanych akwariach, gdzie jest wysoka wilgotność ~80%. Tam jest skuteczny. Nawet nie przypuszczałam że tam też miałam przędziorki! Rośliny w ciągu kilku dni przyspieszyły wzrost, zrobiły się ,,mężne,, , silne. Nawet stare, dorosłe liście Neofinetia falcata pogrubiały, a dwa korzenie wznowiły wzrost co poznać po różowawych końcówkach, Encyclia cordigera coś obiecuje spomiędzy liści. . Proszę się nie żdziwić że najedzony D. szklarniowy jest wolniejszy od głodnego. Pomógł, ale z jajeczek dalej wylęgają się te paskudztwa i na liściach Gongora galeata rozgniotłam parę tych....... Dobroczynki szklarniowe są różowe wiec łatwo je odróżnić. Przekonałam się że dla skuteczności, koniecznym jest zachowanie naprawdę wysokiej wilgotności. W przeciwnym przypadku szkoda pieniędzy. No, moooże w lecie, gdy kaloryfery nie grzeją i w mieszkaniu jest podwyższona wilgotność . Zdam relację o skuteczności Dobroczynka kalifornijskiego w uprawie parapetowej. Marta

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Aga
E-mail:  
Data: czwartek, 25 lutego 2010 21:27:16
Dziekuję bardzo za odpowiedź. Mam nadzieję, że uda się Pani pozbyć tych szkodników.Ja także wypowiadam im wojnę .Pozdrawiam

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: ewa123
E-mail:  
Data: piątek, 12 marca 2010 14:41:34
Pani Marto i jak tam te dobroczynki kalifornijskie? Nie widziałam wcześniej tego tematu na forum i sama kupiłam sobie dobroczynka szklarniowego ale do oranżerii. Też mam kiepsko z wilgotnością w ciągu dnia więc pryskam na rośliny i gdzie się da spryskiwaczem aby tę wilgotność podnieść. Wilgotność pomiędzy 60 - 80 (po spryskiwaniu) ale właśnie się zastanawiam czy ja nie topie wtedy tego pajączka/robaczka opryskując wodą?
Zmartwiła mnie też Pani informacją o zastosowanym wcześniej chemicznym oprysku, robiłam go dwa tygodnie temu ale one ciągle były (chyba się już dawno uodporniły na wszelkie moje opryski) i dlatego ten spidex zastosowałam. Kurcze, tyle botanicznych mi zimą zjadły te wstrętne przędziorki, że się zmobilizowałam i go kupiłam. Oczywiście u mnie w mieście nie ma "takich cudów" więc kupiłam w innym mieście ( wcześniej musiałam zamówić telefonicznie i odebrać osobiście, przesłać nie chcieli).
Przedstawiciel handlowy w firmie której kupowałam powiedział, że jednorazowa operacja jest i tak nieskuteczna i że muszę ją powtórzyć za dwa tygodnie - prawdę mówił??? czy chce zarobić?
Proszę osoby które stosują te robaczki o wypowiedzenie się, może pozwoliłoby to nam zaoszczędzić jazdy do innego miasta, czasu, kasy i nerw, a przędziorki i tak będą i trzeba je polubić...
Mam też pytanie czysto techniczne, ja zawartość buteleczki rozsypałam po roślinach w całym pomieszczeniu (próbowałam równomiernie) ale dziś doniosłam jeszcze kilka roślin dużych (róże chińskie) i ten dobroczynek sobie tam dojdzie jakoś? Może trzeba mu jakoś "pomóc"?

pozdrawiam ciepło ewa

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Marta
E-mail: martusc@o2.pl
Data: piątek, 12 marca 2010 20:44:34
Nie wiem czy przemaszeruje na inne rośliny. Wydaje mi się że jeśli liście będą się dotykały to pójdzie na łowy. Gdy jest głodny to jest bardzo energiczny, co widziałam. Dobroczynka kalifornijskiego wejdę w posiadanie w nowym tygodniu. Napewno napiszę czy wart jest xxx . Mnie nie mówiono o konieczności powtórzenia wprowadzania następnej porcji D. sz. Ze stony internetowej wynika że D. kalifornijski jest lepszy, choćby dlatego że składa jajka itd. jak wyżej. Napewno zdam relację. Acha, ja po chemii, mało skutecznej i uciążliwej dla mnie, przepłukałam w wannie wszystkie storczyki. Powiedziano mi że okes karencji 2 tygodnie starczy. Najwięcej informacji praktycznych może dać jakiś kompetentny pracownik ogrodu botanicznego. Jeszcze zamkięty we Wro.Ogród. hi, hi, hi. Wyrzuca mi post z powodu oferty handlowej więc zmieniam nieco tekst.Marta

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: ewa123
E-mail:  
Data: sobota, 13 marca 2010 17:38:18
Dziękuję Pani Marto, moje siedzą już niby trzeci dzień i coraz mniej ich widzę, nie wiem czy one się gdzieś chowają bardzo dobrze czy jak? liczę, że wlazły do środka doniczek i dlatego ich nie widać, inne przędziorki widzę bez szkła nawet . Zastanawiam się czy one długo żyją jak mają spełnione warunki rozwoju: mają temp. ok.22, wilgotność pow. 75% no i pełno jedzenia(zakładając, że je nie topię tym spryskiwaczem, choć zaobserwowałam, że pełzają przez wodę i idą dalej).
Proszę dać znać jak spiszę się u Pani ten kalifornijski, może pomyśle wtedy o nim.

pozdrawiam ciepło ewa

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Marta
E-mail: martusc@o2.pl
Data: sobota, 13 marca 2010 22:57:16
Proszę się pocieszyć że moich D. sz. w szklarenkach też nie widzę ale po roślinach widać że działają. Mam takie dwie małe szklarenki dla maluchów po agarze i tam dobroczynki mają idealne warunki. Neofinetia falcata tej wiosny szybciej przyrasta niż w poprzednie. W nowym tygodniu I will buy dobroczynka i Gongora galeata m. inn. będzie uratowana. Zdam relację po jakimś czasie. Marta

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Marta
E-mail: martusc@o2.pl
Data: poniedziałek, 12 kwietnia 2010 00:08:25
Spieszę donieść że po zastosowaniu Dobroczynka kalifornijskiego dn. 22.III. od dawna nie mam żadnego przędziorka! Następny komunikat dam po trzech miesiącach, czyli pod koniec czerwca, bo nawet jeśli jedno jajeczko było nie zauważone to.. Napewno znowu dopadną Gongora galeata.
Najlepszy jest Dobroczynek kalifornijski w saszetkach ale i najdroższy. 100 saszetek to two hundrets ale jest łatwy w dzieleniu, a być może saszetki można przenosić na inne doniczki. W uprawie parapetowej Dobroczynek kalifornijski to jest to. .Nie bójmy się nowinek. Marta

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Michał Czarnecki
E-mail: misiek422@gmail.com
Data: poniedziałek, 12 kwietnia 2010 06:40:55
Marta, zastanawiam się, po co tyle kombinowania Obecność przędziorków świadczy o tym, że serwujesz swoim storczykom złe warunki. Szkodniki te atakują wtedy, kiedy wilgotność jest niska, temperatura wysoka, nie bez znaczenia są też przeciągi i kondycja roślin (przędziorki często atakują egzemplarze osłabione). Może to tylko moje szczęście, ale odkąd zacząłem uprawiać storczyki (8 lat temu), przędziorki zaatakowały tylko Dendrobium kingianum, bo ono lato spędza na tarasie. Mimo że inne pokojowe rośliny miały mnóstwo tego robactwa, storczyki zostały ominięte szerokim łukiem A z tymi na kingianum uporałem się za pomocą preparatu w sprayu Bayera. Pozdrawiam, MC

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Efka
E-mail: stefania75@interia.pl
Data: poniedziałek, 12 kwietnia 2010 09:55:47
Witam! Ja próbowałam zwalczać przędziorki wilgocią,bo i tanio i ekologicznie - efekt był żałosny.Zaatakowane storczyki przetrzymywałam w zawiązanych workach foliowych z wodą,więc wilgotność była b.duża.Także częste zraszanie nic nie dało-przędziorki ani myślały ginąć.Dziwiłam się,jakim cudem komuś to pomogło.Jeśli Pańskie storczyki mają kontakt z tymi zaatakowanymi roślinami,to praktycznie niemożliwością jest,aby przędziorki na nie nie przelazły. Widzę tu drugie dno-zwiększona wilgotność sprzyja wrogom przędziorków,dobroczynki lepiej się rozmnażają.Być może osoby,które hodują storczyki w takich warunkach,choć nie są tego świadome,mają cichych sprzymierzeńców,którzy nie dopuszczają do inwazji przędziorków.Pozdrawiam,Efka

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Michał Czarnecki
E-mail:  
Data: poniedziałek, 12 kwietnia 2010 10:32:05
Nie, nie mam żadnych sprzymierzeńców, jestem sam na placu boju Mam wręcz antagonistów w postaci rodziców. Otóż, już objaśniam: sama wysoka wilgotność NIE ZAPOBIEGNIE atakowi przędziorków, a tym bardziej ich nie zabije, może je tylko zniechęcić Jeśli już Pani włożyła rośliny do worków, to trzeba było najpierw mechanicznie usunąć larwy i osobniki dorosłe. W przypadku inwazji niestety konieczny jest oprysk pestycydem. A dobroczynki nie spadają z nieba Tak, jak napisałem-w ciągu 8 lat przędziorki zaatakowały tylko Dendrobium kingianum, nie czyniąc mu tak naprawdę żadnej szkody-ma skórzaste liście. Pozdrawiam, MC

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Anna B.
E-mail:  
Data: poniedziałek, 12 kwietnia 2010 15:29:17
Pani Marto, Pan Michał próbuje przekazać, że osłabione złymi warunkami uprawy storczyki są podatne na ataki przędiorków i że oprócz leczenia skutków ataku należy się zająć przyczynami, czyli poprawić kondycję roślin! W dzisiejszych czasach przędziorki znajdują się w każdym domu, przyniesione z kwiaciarni, szklarni, hurtowni z sadzonkami roślin lub nawet czasem z kwiatami ciętymi - ich obecność jest nieunikniona. a zmasowany atak następuje w chwili wystąpienia odpowiednich warunków: po prostu atakują rośliny osłabione, ze zwiotczałymi liśćmi, bo błonę komórkową takich roślin najłatwiej przekłuć. Jeśli rośliny są w dobrym stanie, populacja przędziorków głoduje i jest ich mało. Wilgotność utrudnia im życie, ale nie jest rewelacyjnym "tanim i ekologicznym" panaceum na roztocza czy super wabikiem na dobroczynki! Nie dorabiajmy bezpodstawnych legend. Przede wszystkim wilgotność przywraca turgor komórkom rośliny...
Trzeba się po prostu przyłożyć, nie czekać aż cudowne małe wróżki-dobroczynki załatwią wszystko za nas: spryskiwać i myć zakażone rośliny (i to wielokrotnie!), parapety okienne i szyby po zauważeniu przędziorków też trzeba odkazić (roztocza mają nogi i nie czekają biernie, tylko rozlażą się na wszystkie strony), stosować opryski (również profilaktyczne) i dbać o rośliny, zapewniając im warunki zgodne z ich wymaganiami oraz często oglądać liście i młode pędy najlepiej przy użyciu lupy.

Strona:    [1] 2    Następna

Powrót do grupy


© Copyright 2026 Orchidarium.pl