|
Temat: |
Re: Przędziorki - znienawidzone |
|
Autor: |
Anna B. |
|
E-mail: |
|
|
Data: |
poniedziałek, 12 kwietnia 2010 15:29:17 |
Pani Marto, Pan Michał próbuje przekazać, że osłabione złymi warunkami uprawy storczyki są podatne na ataki przędiorków i że oprócz leczenia skutków ataku należy się zająć przyczynami, czyli poprawić kondycję roślin! W dzisiejszych czasach przędziorki znajdują się w każdym domu, przyniesione z kwiaciarni, szklarni, hurtowni z sadzonkami roślin lub nawet czasem z kwiatami ciętymi - ich obecność jest nieunikniona. a zmasowany atak następuje w chwili wystąpienia odpowiednich warunków: po prostu atakują rośliny osłabione, ze zwiotczałymi liśćmi, bo błonę komórkową takich roślin najłatwiej przekłuć. Jeśli rośliny są w dobrym stanie, populacja przędziorków głoduje i jest ich mało. Wilgotność utrudnia im życie, ale nie jest rewelacyjnym "tanim i ekologicznym" panaceum na roztocza czy super wabikiem na dobroczynki! Nie dorabiajmy bezpodstawnych legend. Przede wszystkim wilgotność przywraca turgor komórkom rośliny...
Trzeba się po prostu przyłożyć, nie czekać aż cudowne małe wróżki-dobroczynki załatwią wszystko za nas: spryskiwać i myć zakażone rośliny (i to wielokrotnie!), parapety okienne i szyby po zauważeniu przędziorków też trzeba odkazić (roztocza mają nogi i nie czekają biernie, tylko rozlażą się na wszystkie strony), stosować opryski (również profilaktyczne) i dbać o rośliny, zapewniając im warunki zgodne z ich wymaganiami oraz często oglądać liście i młode pędy najlepiej przy użyciu lupy. |
|
|
|
|