|
Temat: |
Re: Przędziorki - znienawidzone |
|
Autor: |
ewa123 |
|
E-mail: |
|
|
Data: |
piątek, 12 marca 2010 14:41:34 |
Pani Marto i jak tam te dobroczynki kalifornijskie? Nie widziałam wcześniej tego tematu na forum i sama kupiłam sobie dobroczynka szklarniowego ale do oranżerii. Też mam kiepsko z wilgotnością w ciągu dnia więc pryskam na rośliny i gdzie się da spryskiwaczem aby tę wilgotność podnieść. Wilgotność pomiędzy 60 - 80 (po spryskiwaniu) ale właśnie się zastanawiam czy ja nie topie wtedy tego pajączka/robaczka opryskując wodą?
Zmartwiła mnie też Pani informacją o zastosowanym wcześniej chemicznym oprysku, robiłam go dwa tygodnie temu ale one ciągle były (chyba się już dawno uodporniły na wszelkie moje opryski) i dlatego ten spidex zastosowałam. Kurcze, tyle botanicznych mi zimą zjadły te wstrętne przędziorki, że się zmobilizowałam i go kupiłam. Oczywiście u mnie w mieście nie ma "takich cudów" więc kupiłam w innym mieście ( wcześniej musiałam zamówić telefonicznie i odebrać osobiście, przesłać nie chcieli).
Przedstawiciel handlowy w firmie której kupowałam powiedział, że jednorazowa operacja jest i tak nieskuteczna i że muszę ją powtórzyć za dwa tygodnie - prawdę mówił??? czy chce zarobić?
Proszę osoby które stosują te robaczki o wypowiedzenie się, może pozwoliłoby to nam zaoszczędzić jazdy do innego miasta, czasu, kasy i nerw, a przędziorki i tak będą i trzeba je polubić...
Mam też pytanie czysto techniczne, ja zawartość buteleczki rozsypałam po roślinach w całym pomieszczeniu (próbowałam równomiernie) ale dziś doniosłam jeszcze kilka roślin dużych (róże chińskie) i ten dobroczynek sobie tam dojdzie jakoś? Może trzeba mu jakoś "pomóc"?
pozdrawiam ciepło ewa |
|
|
|
|