Strona główna serwisu Strona główna forum

  Grupa:  Zupa storczykowa

 Temat:  Proszę o pomoc
Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Marta
E-mail: innersmile@o2.pl
Data: niedziela, 22 kwietnia 2007 12:51:48
Witam,
Przejrzałam setki zdjęć w internecie próbując zidentyfikować ten niepokojący objaw na moim falku, ale muszę skapitulować, bo mam tylko mętlik w głowie i nie wiem, czy to wirus, czy może inne choróbsko. Załączam zdjęcia liści, gdyż to ich wygląd mnie niepokoi. Całość rośliny prezentuje się ok, kwiaty rozwijają się nadal, rośnie nowy listek, ale stan liści, które są pokryte dziurkami i częściowo rowkami, i pomarszczeniami, które najlepiej widać na wierzchniej stronie liści oraz pod światło, są dla mnie alarmujące.
Ok. 1.tygodnia temu wyciągnęłam falka-mimo kwitnienia z kory i postanowiłam obejrzeć również korzenie, bowiem przy moczeniu rośliny zauważyłam, że na powierzchni wody skaczą sobie w najlepsze skoczogonki. Wyczytałam, że nie są specjalnym zagrożeniem, dlatego nie traktowałam rośliny chemią, a jedynie po zabiegu usunięcia nieciekawie wyglądających korzeni i opłukaniu ich pod silnym strumieniem wody oraz wyparzeni wszystkich akcesoriów, przesadziłam falka do keramzytu. Nie wiem, czy te potworki mają coś wspólnego z dziurkami na liściach. Dodam, że na tym samym parapecie stoi kolejny falek i jego wcześniej również trapiły skoczogonki, ale nie ma śladów na liściach.
Próbowałam zidentyfikować problem na własną rękę, ale niestety nie umiem sobie sama poradzić. Zwracam się zatem o pomoc w nadziei, że ktoś z państwa zna odpowiedź i środek zaradczy. Z góry bardzo dziękuję i serdecznie pozdrawiam.
Marta
















Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Iza Tomczak
E-mail: alebazi@neostrada.pl
Data: sobota, 19 maja 2007 15:43:14
Miałam podobny problem.Zrobiłam to co Pani, nie pomogło.Dopiero obcięcie chorych liści a bardziej chorych miejsc spowodowało, że dopiero teraz po roku walki o roślinkę wyszedł zdrowy listek. Poprzednio zaraz po pojawieniu sie listka pojawiały sie plamki. Podobno to wirus lub bakterioza. Nie ma wyjścia, trzeba ciąć choć serce boli.

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Marta
E-mail: innersmile@o2.pl
Data: poniedziałek, 21 maja 2007 09:25:34
Dziękuję za odpowiedź.
Ja mam chyba więcej szczęścia do tego falka, niż powinnam, biorąc pod uwagę, co się ze mną miał. Obecnie falek ten wypuszcza korzenie-jak szalony!!!, ma nowy listek-choć niektóre stare nie wyglądają za ciekawie i jednocześnie wypuszcza korzenie. Nie wiem, skąd miał na to siłę, bo przed rozpoczęciem reanimacji byłam zmuszona wyciąć mu nie kilka, ale wszystkie korzenie! Kwiaty mu nie opadły!!!, 2 liście odzyskały turgor i ładny połysk, z małych kikucików, które wyrastały z oczek rozwija się odgałęzienie pędu i powoli zawiązują się pąki. Sama nie wiem, jak to się stało, bo wszystkie posty na forum wskazują na to, że reanimacja zazwyczaj trwa o wiele dłużej i jednocześnie nie ma tak pomyślnego przebiegu, w tak krótkim czasie. Mam nadzieję, że te pozytywne zmiany nie są tylko objawem walki rośliny o przetrwanie, a normalnym zjawiskiem po zapewnieniu optymalnych warunków.
Teraz mam kolejne pytanie. Czy skoro jest to wirus lub bakteria, która powoduje taki wygląd niektórych liści, mam wszystkie zaatakowane wyciąć?
Z góry dziękuję za odpowiedź. Pozdrawiam
Marta

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Marta
E-mail: innersmile@o2.pl
Data: poniedziałek, 21 maja 2007 23:01:55
Witam raz jeszcze.
Załączam zdjęcia mojego cudownego falka, który dziś przeszedł kolejny zabieg. Wycięłam kilka liści, które wykazywały niepokojące objawy. Zdaję sobie sprawę, że jeśli to wirus/bakteria, to cała roślina jest zaatakowana, ale póki co nie widzę tego objawu na najmłodszym listku. Zostawiłam jeden stary liść, żeby w razie czego roślina mogła się "pożywić".
Dodam, że falek już wypuścił jeden korzonek i wypuszcza kolejne, co na zdjęciu wygląda, jak małe "gulki" u spodu liści. Wszytko jest zasypane węglem, dlatego teraz ciężko to wypatrzeć. Doliczyłam się ok. 9 takich "gulek", z których mam nadzieję wyrosną zdrowe korzenie. Nie wiem, czy tym razem falek to przeżyje, ale mam nadzieję, że tak jak poprzednio da sobie radę. Sfotografowałam też rosnące odgałęzienia pędu oraz kwiaty, które rozwinęły się na końcach starszych odgałęzień. Nie znam się na fizjologii roślin, ale myślę, że moja sztuka jest wyjątkowo odporna...na mnie

























Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: JA
E-mail:  
Data: wtorek, 22 maja 2007 07:25:33
Ale się biedaczek męczy na wytwarzanie nowych kwiatów, wystarczyłoby pozbyć się tego pędu kwiatowego, a siłę którą roślina marnuje na kwiaty poszłaby od razu w tworzenie liści i korzeni. Biedaczek wypuszcza kwiaty licząc na zapylenie a tym samym przetrwanie. Okazać sie może iż roślina nie wytrzymała tego ciągłego zakwitania i padnie.
pozdrawiam

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Marta
E-mail: innersmile@o2.pl
Data: wtorek, 22 maja 2007 12:02:52
To brzmi logicznie.
Z dugiej jednak strony, czy gdyby okazalo sie to dla mojego falka korzystniejsze, nie zrzucilby sam kwiatow a nie wypuszczal "wszystko" na raz?
Moze sie myle, dlatego poczekam, co czas pokaze.

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Grażyna Siemińska
E-mail: g.sieminska@chello.pl
Data: wtorek, 22 maja 2007 12:20:31

Witam,

czas pokaże, że się myliłaś

Dla rośliny "niby korzystne" jest wydanie kwiatu, bo to prowadzić może do rozmnożenia... ale w takim jak jest stanie, to jest na pewno zbyt duży wysiłek energetyczny..., czyli prawdopodobnie ostatnie kwitnienie.

Warto pomyśleć o tym co chcemy mieć: czy roślinę, która po przejściach ma szansę kiedyś zakwitnąć, czy kilka kwiatków, a potem NIC...

Pozdrawiam,
Grażyna

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Marta
E-mail: innersmile@o2.pl
Data: wtorek, 22 maja 2007 12:57:26
Dziekuje za konstruktywna krytyke.
W takim razie, co Pani, jako ekspert w dziedzine storczykow moze mi doradzic. Czy zwazywszy na cala historie tego falka, ma on jeszcze szanse, jesli to byl rzeczywiscie wirus/bakteria, i czy w tej sytuacji powinnam wyciac caly ped, czy tylko "poobrywac" kwiaty? Prosze o rade.
Z gory dziekuje i pozdrawiam.
Marta

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Grażyna Siemińska
E-mail: g.sieminska@chello.pl
Data: wtorek, 22 maja 2007 13:35:06


Po pierwsze i najważniejsze, nie jestem żadnym ekspertem od storczyków, a już na pewno nie od Phalaenopsis

Po drugie, trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie czy ten storczyk ma dla nas jakąś szczególną wartość, żeby tak zaciekle o niego walczyć... ja takie po prostu wyrzucam , (kilkadziesiąt mi padło od - jak ja to nazywam - "śmiertelnej plamistości", choć ten przypadek to może coś innego?), bo nie mam czasu na "reanimacje" i doglądanie pacjentów w stanie agonalnym, liczenie korzonków itp...

Tak więc możliwości są takie:
1. wyrzucić dając mu wcześniej możliwość wykwitnienia do końca
2. bawić się w reanimację...ale czy będzie skuteczna tego nikt nie jest w stanie przewidzieć .

Pozdrawiam,
Grażyna

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Marta
E-mail: innersmile@o2.pl
Data: wtorek, 22 maja 2007 13:54:56
Dziekuje za podusmowanie i trafne uwagi.
Ja mam tylko 2 falki, wiec dam mojej "polowie inwentarza na stanie" szanse i po prostu zostawie tego falka w spokoju. Niech sie dzieje wola nieba. Za jakis czas opisze, jaki to przynioslo efekt.
Z mojego skromnego doswiadczenia wiem, ze im mniej przy czyms gmeram, tym lepiej sie ma...
Jeszcze raz dziekuje.
Marta

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Karolina Czempas
E-mail: ckarus@gazeta.pl
Data: wtorek, 22 maja 2007 16:55:52
Witam!
Phalaenopsis moim zdaniem najlepiej jest reanimować w spagnum. Zresztą ja na przykład w ogóle wszystkie Phalaenopsis (tak gatunkowe jak i hybrydy) trzymam w mchu i doskonale rosną. Reanimowałam kiedyś rośliny w keramzycie ale wg. mnie korzenie rosną tam wolniej albo ja nie opanowałam tej metody w wystarczającym stopniu (co jest możliwe bo po prostu wierzę w mech ). Taka roślina jak na zdjęciu jest pewnie do uratowania ale:
1. koniecznie, jak powiedziała pani Grażyna, trzeba obciąć pęd kwiatowy
2. trzeba się liczyć z tym że będzie to trwało dość długo zanim roślina powróci do "normalnego" wyglądu czyli zanim stworzy od nowa bryłę korzeniową i wytworzy kilka liści. Choć teraz jest wiosna a to najlepsza pora na reanimację więc proszę próbować
Pozdrawiam i życzę powodzenia, Karolina

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Marta
E-mail: innersmile@o2.pl
Data: wtorek, 22 maja 2007 18:15:05
Dziekuje za cenne rady i mam nadzieje, ze falek "da rade". Na pewno za jakis czas dam znac, co sie z nim stalo i czy wszystko przebieglo pomyslnie.
Serdecznie pozdrawiam.
Marta

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Ela
E-mail:  
Data: wtorek, 22 maja 2007 20:26:48
Ja rowniez reanimuje mojego biedaka, trwa to juz jakies 1,5 miesiaca.. a wlasnie dzisiaj wypatrzylam ze wraz z 2 korzonkami i nowym listkiem pojawila sie jakby plesn... Idac za rada Pana Witolda wyczytana na forum, wyczyscilam dokladnie podloze i samego kwiata oraz obyspalam cynamonem...
czy w przypadku pojawienia sie plesni da sie jeszcze uratowac roslinke i czy niezbedne sa srodki grzybobójcze czy wystarczy ten cynamon?
Ela

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Marta
E-mail: innersmile@o2.pl
Data: wtorek, 22 maja 2007 23:08:51
Szczerze powiem, że nie wiem, ale jak ja wypatrzyłam na swoich falkach dawno temu ślady białych kłaczków pleśni, to od razu wyparzałam wszystko-łącznie z doniczką-w mikrofalówce-jakkolwiek dziwacznie to brzmi, to jednak byłam zmuszona do tego z powodu braku dostępu do świeżej kory. Samego falka(korzenie) spłukałam pod prysznicem. Mimo wymyślnego? sposobu, poskutkowało. Zapewne w przyrodzie nie występują sterylne warunki, ale skoro roślina i tak już jest reanimowana, to może lepiej będzie pozbyć się tej pleśni wymieniając podłoże-zmieniając na keramzyt i myjąc wszystko dokładnie. To tylko moje domysły, bo nie mam fachowej wiedzy. Postępuję zgodnie z tym, co wyczytałam i dowiedziałam się na forum oraz na podstawie własnych obserwacji No cóż-szkoda tylko, że nauka jest czasem żmudna i na polu walki cierpią...falki.
Ale mam nadzieję, że tym razem moje postępowanie okaże się pomocne dla "kwiatków".
Serdecznie pozdrawiam i życzę powodzenia.
Marta

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Jolanta
E-mail:  
Data: środa, 23 maja 2007 03:04:29
Cynamon jest dobrym srodkiem grzybobojczym, ale wydaje mi sie, ze w tym przypadku zdecydowanie lepszym wyjsciem bedzie umieszczenie zloza w piekarniku w temp. 160oC przez 30 min. Po takim traktowaniu zloze jest niemal sterylne.

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Krzysztof
E-mail:  
Data: środa, 23 maja 2007 08:24:46
Witam. Pani Jolu cynamon jest dobry, a nawet bardzo dobry - mielony do pierników i ciast z owocami, w kawałkach kory do kompotów i grzanego wina. Na pewmo nie jest środkiem grzybobójczym.
Pozdrowienia Krzysztof.

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Wanda
E-mail: wabert@tin.it
Data: środa, 23 maja 2007 09:19:26
Witam,
rzeczywiscie, cynamon nie jest srodkiem przeciwgrzybiczym. Posiada natomiast, oprocz wartosci smakowych rowniez wlasciwosci bakteryjne.
"Wyciag z kory cynamonu polaczony w plynnym dwutlenkiem wegla, w stezeniu 0,1% uniemozliwil rozwoj licznych mikroorganizmow, a wsrod nich escherichia colli, staphylococus aureus, i candida albicans. (...) Eugenol, jedne z glownych skladnikow olejka z lisci drzewa cynamonowego (...) posiada wlasciwosci antyseptyczne, podrazniajace i anestetyczne lokalne (...) oraz lekkie dzialanie toksyczne na komorki."
To samo zrodlo podaje, ze eugenol wystepuje rowniez w korze cynamonu.
Cytat zaczerpniety z "Enciclopedia of common natural ingredients used in food, drugs and cosmetics" A. Leung, S. Foster (przytoczylam tytul oryginalu a nie tlumaczenia, poniewaz angielski jest duzo bardziej powszechny od wloskiego)
Pozdrowienia
Wanda

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Jolanta
E-mail:  
Data: środa, 23 maja 2007 20:04:03
Oczywiscie Panie Krzysztofie, cynamon nie jest srodkiem grzybobojczym. Poza wskazanymi przez Pana zastosowaniami jest dobrym srodkiem przeciwbakteryjnym i tak mialo byc w moim poscie. Doprawdy nie wiem skad mi sie to wzielo. Chyba tylko bardzo pozna pora moze byc wytlumaczeniem. Bardzo dziekuje za trafne spostrzezenie. Serdecznie pozdrawiam.

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Marta
E-mail: innersmile@o2.pl
Data: wtorek, 29 maja 2007 15:01:19
Witam,
Minal jakis czas od tego jak potraktowalam mojego falka ostrym narzedziem kolejny raz i chce tylko napisac, ze kwaity o dziwo sie trzymaja-mimo jednego korzenia, liscie, które zostaly sa w super kondycji. Rosna nadal mlode odrosty pedow i rozwiajaja sie "gulki" w normalne korzenie. Moze jednak cos z niego bedzie. W dziale "Prezentacje" jest przedstawiony super falek, ktory po reanimacji, jak widac ma sie swietnie. Napisze za jakis czas, jak sie ma moj ozdrowieniec i czy to nie jego ostatnie proby...
Pozdrawiam
Marta

Powrót do grupy


© Copyright 2026 Orchidarium.pl