Strona główna serwisu Strona główna forum

  Grupa:  Zupa storczykowa

 Temat:  Przędziorki - znienawidzone
  Strona:    Poprzednia    1  [2] 

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Marta
E-mail: martusc@o2.pl
Data: poniedziałek, 12 kwietnia 2010 17:16:40
Nie chcę się wymądrzać ale przy wilgotności niskiej, gdy grzeją kaloryfery, dokupowaniu nowych roślin, przędziorki są nieuniknione. Czegóż to ja do domu nie przyniosłam w nowych roślinach! Nawet krocionogi były . Wszystko zależy od tego czy się chce je widzieć. Nie uważam abym pojadła wszystkie rozumy ale niejakie doświadczenie mam, bo storczyki uprawiam od 1989r, a ,,okres falkowy,, trwał krótko. Rośliny kwitną regularnie i mowy nie ma o zwiotczałych liściach, te do których jestem przywiązana mają minimum 15 lat. Nie mniej jednak zgadzam się z zasadą ogólną że najszybciej atakowane są osłabione rośliny. Nie znoszę myć okien!!!!!!!!!!!! Marta

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: ewa123
E-mail:  
Data: poniedziałek, 12 kwietnia 2010 22:36:36
Pani Marto dziękuję za relację z poczynań dobroczynka kalifornijskiego. U mnie jest różnie, na hybrydzie den. nobile szaleją nadal przędziorki i mają wszystkich i wszystko w nosie, podobnie jak na młodych phal. botanicznych- wysysają liść po liściu. Są także miejsca gdzie widać wyraźną działalność zastosowanego Spidexa, korzenie zaczęły rosnąć, straszące kikuty przekwitłych phal. wznowiły wzrost, wypuszczają pąki. Największy wzrost zauważyłam na hoyach, belli- którą zjadają mi od trzech lat (nawet ją topiłam przez trzy dni całkowicie zanurzoną- bez skutku)oraz na hoy cumingeana- rosła, rosła i stanęła na 1,5 roku, bo co wypuściła listek po jakimś oprysku to znów ją jadły te obrzydłe przędziorki- teraz w ciągu tych tygodni urosła ponad 10 cm i zdążyła się rozkrzewić
Obecnie jestem w stanie utrzymać wilgotność powyżej 80, natomiast wiem, że latem mogę sobie tylko o tym pomarzyć.
Biorąc pod uwagę ilość roślin zgromadzonych w oranżerii nie jestem w stanie zastosować dokładnie oprysku (choć systematycznie to robię) rośliny poprzerastały się i wyciąganie każdej rośliny/doniczki jest obecnie już niemożliwe -czyli dokładny oprysk całej rośliny także.
Na innym forum ktoś polecił zastosowanie łącznie w formie oprysku: magusa i nissorum- kiedyś spróbuje. Obecnie zamówię drugą dostawę świeżych "dobrych" przędziorków- może pozjadają to co pozostało po pierwszym zastosowaniu ich w oranżerii. I liczę, że będę choć na kilka miesięcy miała spokój
pozdrawiam ciepło ewa

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Efka
E-mail: stefania75@interia.pl
Data: wtorek, 13 kwietnia 2010 10:39:55
Panie Michale! Oby to doświadczenie z przędziorkami pozostało jedynym! A dobroczynki nieraz 'spadają z nieba'! Można je przynieść do domu z nową rośliną czy w bukiecie kwiatów.Z tego,co zdążyłam się zorientować,jest wiele drapieżnych żyjątek,w tym roztoczy,które nie gardzą przędziorkami. Sadownicy 'zaszczepiają' swoje drzewa dobroczynkiem gruszowcem.Można go zdobyć ścinając wiosną gałązki dzikich drzew,gdzie zimują i wieszając je na drzewach w sadzie. Sama znalazłam w doniczkach drapieżne roztocza bardzo podobne z wyglądu i opisu do dobroczynka kalifornijskiego.Musiałam je przynieść z którąś z roślin,bo dookoła nie ma ogrodów itp.Ponieważ nie miałam pewności co do ich tożsamości,trochę ryzykowałam roznosząc je na inne storczyki,ale eksperyment się opłacił:zdziesiątkowały armię 'flat mites',wysysających korzenie moich roślin.Te szkodniki,podobnie jak przędziorki,lubią się odradzać i trudno je wytępić chemią raz na zawsze.Nie zachęcam nikogo do naśladownictwa,chciałam tylko podkreślić,że kupując rośliny z różnych źródeł możemy nawet nie wiedzieć,co kryje się w doniczkach.Pozdrawiam,Efka

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Marta
E-mail: martusc@o2.pl
Data: czwartek, 22 lipca 2010 23:35:18
Chciałam ostatecznie podzielić się doświadczeniami w zakresie nie tyle uprawy co ,,hodowli,, Dobroczynków kalifornijskich. Zaoszczędzi to innym storczykomaniakom kosztów. W uprawie parapetowej dobrą porą do zastosowania Spidexu jest sezon niegrzewczy gdyż wilgotność musi wynosić minimum 50% aby nie wyschły. Poza tym należy rośliny, a szczególnie saszetki, delikatnie zraszać przynajmniej co drugi dzień. Oczywiście powinna to być woda zdemineralizowana. Gdy nawet przez szybę na saszetkę padają promienie słoneczne natychmiast trzeba ją przełożyć w cień liści. Temperatura powyżej 25*C jest dla nich bardziej odpowiednia niż ,,kaloryferowa,, - 20*C. Przed powieszeniem saszetek trzeba liście umyć z rosy na którą dobroczynki się nalepiają i kończą żywot. Szkoda że firma Koppert z drogim Spidexem nie przekazuje szczegółowej i fachowej instrukcji postępowania, choćby skserowanej.Trochę więcej zarobili na moim braku doświadczenia w tym względzie ale teraz już wiemy. Dobroczynki kal. maszerują po liścach już drugi tydzień, a przędziorki są teraz rzadkością. Ooooooby się udało! Marta

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: marzena
E-mail: m-sowka@tlen.pl
Data: sobota, 12 listopada 2011 20:11:19
W związku z tym, że "złapałam" zarazę przędziorkową, a udało mi się zrobić im kilka fotek, wstawiam gdyby ktoś, kto jeszcze nie miał styczności i nie wie jak wyglądają.
















pozdrawiam
i życzę wszystkim by te niszczycielskie paskudztwa omijały ich domy i szklarnie szerokim łukiem.

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Agata Rapacz
E-mail: agata.rapacz@gmx.at
Data: niedziela, 13 listopada 2011 14:57:32
Jako, ze i ja naleze do "klubu przedziorkowatego", ktory przewija sie przez moje rosliny falami (czyt. raz jest lepiej, a raz gorzej), chcialam podpytac o dobroczynka.
Owe mile robaczki atakuja u mnie glownie storczyki miekkolistne, a wszelkie Catasetum wrecz uwielbiaja.Gdy juz wydaje mi sie, ze sie ich pozbylam pojawiaja sie na nowo . Bywaja rowniez, choc w mniejszym stopniu w orchidarium.
Znalazlam juz u siebie w Wiedniu dystrybutora owych dobroczynkow.Z poszukiwan w sieci wiem, ze stosowali je m.in. p.Dziedzic i p.Ewa.
Z powyzszego watku wiem juz, ze musze im zapewnic odpowiednia wilgotnosc.Z tym nie ma problemu.Ale z wypowiedzi p.Jerzego Dziedzica wywnioskowalam tez, ze jesli juz skonsumuja wszelkie przedziorki, dokonuja aktu kanibalizmu .Czyli co? Jest to "kuracja" jednorazowa, ktora nalezy powtarzac przy kazdej inwazji?
Chetnie poznalabym zdanie innych uzytkownikow forum na ten temat.Pozdrawiam Agata

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Krasnal
E-mail: kkrasnal@op.pl
Data: niedziela, 13 listopada 2011 16:14:45
Agatko!!!!!!!!!!!! nie wypisuj takich rzeczy, że " ze jesli juz skonsumuja wszelkie przedziorki, dokonuja aktu kanibalizmu. Bo zaraz będziemy tu mieli nalot bez znaczenia kto; cyt: "Przecież to nieludzkie, aby w ten sposób traktować biedne stworzenia"

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Agata Rapacz
E-mail: agata.rapacz@gmx.at
Data: niedziela, 13 listopada 2011 16:44:59
Oj tam, oj tam.Wierze, ze uzyskam rzeczowe, konkretne odpowiedzi Krzysiu .

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Mery
E-mail: j.m.majchrzak@wp.pl
Data: niedziela, 13 listopada 2011 20:14:00
Pani Agato , cytuję z pani wypowiedzi.:
"Z wypowiedzi p.Jerzego Dziedzica wywnioskowałam też, że jeśli już skonsumują wszelkie przędziorki, dokonują aktu kanibalizmu ."

Te stworzenia muszą coś jeść. Jeżeli zjedzą to co jest do zjedzenia, jedzą albo słabszych pobratymców, albo i tak wyginą z głodu.
One przecież nie będą jadły storczyków. Niestety.
Pozdrawiam Panią, Maria.

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: ewa123
E-mail:  
Data: niedziela, 13 listopada 2011 22:11:09
Pani Agato, zastosowałam dwukrotnie ten cały cudowny Spidex i nigdy już tego nie zrobię, szkoda czasu i pieniędzy (musiałam go odbierać konkretnego dnia w innym, odległym mieście, kosztował również sporo). Nie wiem co było tego przyczyną ale one u mnie sobie wcale ze zwykłym przędziorkiem nie poradziły: nie wiem co było tego przyczyną, czy niska wilgotność (choć była powyżej 80), czy to że one same nie były żywotne (może były źle przechowywane w trakcie transportu), może kupowałam "kota w worku". Nie wiem, wiem natomiast że obecnie jak widzę inwazję przędziorków to robię opryski najróżniejszą dostępną chemią. Raz wygrywam ja, raz przędziorki. Większość osób podaję, że można je wytępić stosując wysoką wilgotność- u mnie widocznie to nie działa, przystosowały się do wszystkiego nawet do wysokiej wilgotności. Nienawidzę ich z całego serca, tylko z nimi walczę w oranżerii, w poprzednim sezonie- zimą miałam nalot czarnych, ogromnych ślimaków. Nastawiałam budzik na noc, wpadałam do oranżerii i wyłapywałam. Do wiosny poradziłam sobie ze wszystkimi, szkody były niewielkie, młode przyrosty i kwiaty. Przędziorki niestety sieją spustoszenie. Czekam "na cud".

pozdrawiam ciepło ewa

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Marta
E-mail:  
Data: niedziela, 13 listopada 2011 22:30:09
Spical jest lepszy. Zawiera Dobroczynka kalifornijskiego, który jepiej wytrzymuje niską wilgotność w mieszkaniach. Używałam obydwóch i nie osiągnęłam całkowitego wytępienia przędziorasów, a kosztowało to wszystko sporo. Najlepsze efekty uzyskuję przemywając liście wacikiem każdorazowo płukanym w ciepłej bieżącej wodzie. Jest jedno ale - mam w doniczkach Ambyseius degenerans. Podejrzewam że on podjada jajeczka, bo w tych doniczkach, gdzie jest go dużo, nie mam przędziorków. Marta

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Agata Rapacz
E-mail: agata.rapacz@gmx.at
Data: poniedziałek, 14 listopada 2011 06:21:16
Dziekuje Paniom za podpowiedzi.Czyli okazuje sie, ze nie taki ten dobroczynek rewelacyjny.Nie jest tez tani.
Widzisz Krasnalku, czyz nie mialam racji ...
Wszystkie Panie serdecznie pozdrawiam Agata

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Agata Rapacz
E-mail: agata.rapacz@gmx.at
Data: poniedziałek, 14 listopada 2011 15:39:39
Witam Panie ponownie.Poniewaz jestem niestety osoba dociekliwa, chcialam sie z Wami podzielic na jaki artykul trafilam dzisiaj:
http://www.stadtentwicklung.berlin.de/pflanzenschutz/merkblaetter/de/download/schaedlinge_innenraum.pdf
Jest to artykul wydany przez Urzad Ochrony Roslin w Berlinie i nieznajacym niemieckiego w skrocie wyjasnie w czym rzecz:
Pozwolicie, ze bede poslugiwac sie nazewnictwem lacinskim.Napisali tam, ze poszczegole grupy roslin atakuja rozne rodzaje przedziorkow.M.in. te, ktore atakuja orchidee to Tenuipalpidae.I tak samo rozne musza byc dobroczynki.Okazuje sie, za na te nasze przedziorasy nie jest najlepszy w.w.
Phytoseiulus persimilis, a Amblyseius californicus lub Typhlodromus pyri.Ten ostatni jest wykorzystywany w sadownictwie i winnicach do zwalczania przedziorkow.Sadze wiec, ze Pani Stefania miala w swojej wypowiedzi duzo racji.Co wy na to? Pozdrawiam Agata

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Agata Rapacz
E-mail: agata.rapacz@gmx.at
Data: poniedziałek, 14 listopada 2011 16:52:20
Ponadto ten dobroczynek, ktorego wymienilam potrafi zywic sie pylkiem lub grzybami, co pozwala mu przetrwac nawet wtedy gdy na roslinach nie ma szkodnikow:http://www.dobroczynek.pl/.

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Efka
E-mail:  
Data: wtorek, 15 listopada 2011 20:27:04
Bardzo ciekawa informacja. Sama zastanawiałam się nad próbą zdobycia dobroczynka gruszowca (Typhlodromus pyri)i wprowadzenia go na storczyki,ale nie wiedziałam,czy to dobry pomysł (jak zachowają się zimą itd.).
Pisałam wcześniej o bliżej niezidentyfikowanych (niestety!) roztoczach,które przyniosłam do domu wraz z nowym storczykiem i rozprowadziłam do innych roślin - żyją do dziś,czyli ponad trzy lata. Wynika z tego,że nie wszystkie one są aż tak wrażliwe i skazane na szybką zagładę. Zaznaczam,że chodzi o uprawę na parapecie,w niezbyt wysokiej wilgotności.
Sądzę,że zawdzięczam im brak poważnych przędziorkowych inwazji,pomimo tego,że zdarza mi się k.upić storczyka z przędziorkami. Wcześniej takie przypadki kończyły się wielokrotnymi opryskami,utratą liści i w ogóle miały dramatyczny przebieg,szkodniki szybko przenosiły się na inne rośliny.
Teraz staram się nie panikować,myję dokładnie liście,w razie potrzeby powtarzam co kilka dni lub zmywam watką zauważone przędziorki,a do doniczki przenoszę kilka wyłapanych 'dobroczynków'.Za jakiś czas dokładam kilka nowych,na wszelki wypadek.Przeważnie przędziorki szybko znikają.
Podejrzewam je też o niszczenie ziemiórek - pojawia się od czasu do czasu większa ich ilość,a następnie 'samoczynnie' znikają. Dawniej bez Nomoltu latałyby ich całe chmary.
Wymagają minimum uwagi,nie można całkowicie i na dłuższy czas (kilka dni) przesuszać podłoża,ale mimo,że takie sytuacje się zdarzają,zawsze w którejś doniczce przetrwają i można rozprowadzić je na nowo lub rozejdą się same.
Najlepiej czują się w wilgotnym podłożu z dużymi przestrzeniami powietrza,ale już w wilgotnym i bardziej zbitym mimo kilku prób nie chciały się 'przyjąć'.
Jeśli storczyk wymaga mocniejszego przesuszania,można ustawić go w bliskim sąsiedztwie innego,który toleruje wilgoć w podłożu.Mogą dotykać się liśćmi lub np.stać na jednym stole,ale raczej bez tacek z keramzytem i wodą,które prawdopodobnie uniemożliwią im przemieszczanie się.
Trudno wymiernie ocenić efekty ich działalności,ale moim zdaniem warto poeksperymentować.
Do tych dobroczynków,które nie są kanibalami można dodać jeszcze Amblyseius cucumeris,który PODOBNO też nieźle zwalcza przędziorki,choć ich nie preferuje. Można mu w ostateczności wybaczyć,że przy okazji pozbawi nas kilku wciornastków.
Pozdrawiam wszystkich walczących i życzę powodzenia!

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: marzena
E-mail: m-sowka@tlen.pl
Data: środa, 30 listopada 2011 08:32:00
kochani? Mam pytanie.. Po jakim czasie od zabiegów "przeciw przędziorkowych" dostrzegaliście nawrót tego dziadostwa?
Chodzę koło mojej plumerii i niebawem będzie miesiąc jak nie widzę ani oznak ich żerowania, ani ich samych.
Nie używałam chemii ani dobroczynków tylko usunęłam wszystkie liście a łodygi porządnie wyszorowałam wodą z mydłem, a potem przetarłam roztworem spirytusu.. Plumeria wypuściła już nowe liście, nie chciałabym ich znów obrywać. Czy po miesiącu mogę stwierdzić, że się ich pozbyłam?

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Marta
E-mail:  
Data: środa, 30 listopada 2011 22:58:26
Przykro mi to stwierdzić ale nie sądzę aby to był koniec przędziorasów bo wystarczy jedno jajeczko.... Jak się nie ma szklarni z wysoką wilgotnością, to się ma mało chorób grzybowych, a dużo nawrotów przędziorków. Ja już przestałam stosować te najrozmaitsze sposoby bo tylko usypiają czujność. Myję liście co ~2 tygodnie, często przeglądam storczyki i mam w doniczkach Amblyseius degenerans, który chyba trochę pomaga. Gdy nie mam czasu to oglądam tylko młode przyrosty o miękkich liściach. Marta

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Marta
E-mail:  
Data: poniedziałek, 2 stycznia 2012 18:35:17
Muszę się pochwalić że po roku zmywania wodą liści (co ~2 tygodnie) nie mam przędziorków. Zima to pora ich triumfu. Od paru miesięcy wynik przeglądów liści dał wynik negatywny. Nawet najbardziej ,,przędziorkolubne,, rośliny i u wszystkich młode listki, są wolne od szkodnika. Pierwszy raz w życiu nie mam przędziorków! Natomiast zagnieżdziły się jakieś małe pająki, które chyba wyjadają przędziorasy. Jeden nawet złożył jajeczka na liściu Dendrobium anosmum i chodzi je doglądać. Jednak to prawda żeby nie truć wszystkiego w doniczkach, co się rusza. Marta

Strona:    Poprzednia    1  [2] 

Powrót do grupy


© Copyright 2026 Orchidarium.pl