|
Autor: |
Efka |
|
E-mail: |
|
|
Data: |
wtorek, 15 listopada 2011 20:27:04 |
Bardzo ciekawa informacja. Sama zastanawiałam się nad próbą zdobycia dobroczynka gruszowca (Typhlodromus pyri)i wprowadzenia go na storczyki,ale nie wiedziałam,czy to dobry pomysł (jak zachowają się zimą itd.).
Pisałam wcześniej o bliżej niezidentyfikowanych (niestety!) roztoczach,które przyniosłam do domu wraz z nowym storczykiem i rozprowadziłam do innych roślin - żyją do dziś,czyli ponad trzy lata. Wynika z tego,że nie wszystkie one są aż tak wrażliwe i skazane na szybką zagładę. Zaznaczam,że chodzi o uprawę na parapecie,w niezbyt wysokiej wilgotności.
Sądzę,że zawdzięczam im brak poważnych przędziorkowych inwazji,pomimo tego,że zdarza mi się k.upić storczyka z przędziorkami. Wcześniej takie przypadki kończyły się wielokrotnymi opryskami,utratą liści i w ogóle miały dramatyczny przebieg,szkodniki szybko przenosiły się na inne rośliny.
Teraz staram się nie panikować,myję dokładnie liście,w razie potrzeby powtarzam co kilka dni lub zmywam watką zauważone przędziorki,a do doniczki przenoszę kilka wyłapanych 'dobroczynków'.Za jakiś czas dokładam kilka nowych,na wszelki wypadek.Przeważnie przędziorki szybko znikają.
Podejrzewam je też o niszczenie ziemiórek - pojawia się od czasu do czasu większa ich ilość,a następnie 'samoczynnie' znikają. Dawniej bez Nomoltu latałyby ich całe chmary.
Wymagają minimum uwagi,nie można całkowicie i na dłuższy czas (kilka dni) przesuszać podłoża,ale mimo,że takie sytuacje się zdarzają,zawsze w którejś doniczce przetrwają i można rozprowadzić je na nowo lub rozejdą się same.
Najlepiej czują się w wilgotnym podłożu z dużymi przestrzeniami powietrza,ale już w wilgotnym i bardziej zbitym mimo kilku prób nie chciały się 'przyjąć'.
Jeśli storczyk wymaga mocniejszego przesuszania,można ustawić go w bliskim sąsiedztwie innego,który toleruje wilgoć w podłożu.Mogą dotykać się liśćmi lub np.stać na jednym stole,ale raczej bez tacek z keramzytem i wodą,które prawdopodobnie uniemożliwią im przemieszczanie się.
Trudno wymiernie ocenić efekty ich działalności,ale moim zdaniem warto poeksperymentować.
Do tych dobroczynków,które nie są kanibalami można dodać jeszcze Amblyseius cucumeris,który PODOBNO też nieźle zwalcza przędziorki,choć ich nie preferuje. Można mu w ostateczności wybaczyć,że przy okazji pozbawi nas kilku wciornastków.
Pozdrawiam wszystkich walczących i życzę powodzenia! |
|
|