|
Temat: |
Re: Przędziorki - znienawidzone |
|
Autor: |
Agata Rapacz |
|
E-mail: |
agata.rapacz@gmx.at |
|
Data: |
niedziela, 13 listopada 2011 14:57:32 |
Jako, ze i ja naleze do "klubu przedziorkowatego", ktory przewija sie przez moje rosliny falami (czyt. raz jest lepiej, a raz gorzej), chcialam podpytac o dobroczynka.
Owe mile robaczki atakuja u mnie glownie storczyki miekkolistne, a wszelkie Catasetum wrecz uwielbiaja.Gdy juz wydaje mi sie, ze sie ich pozbylam pojawiaja sie na nowo . Bywaja rowniez, choc w mniejszym stopniu w orchidarium.
Znalazlam juz u siebie w Wiedniu dystrybutora owych dobroczynkow.Z poszukiwan w sieci wiem, ze stosowali je m.in. p.Dziedzic i p.Ewa.
Z powyzszego watku wiem juz, ze musze im zapewnic odpowiednia wilgotnosc.Z tym nie ma problemu.Ale z wypowiedzi p.Jerzego Dziedzica wywnioskowalam tez, ze jesli juz skonsumuja wszelkie przedziorki, dokonuja aktu kanibalizmu .Czyli co? Jest to "kuracja" jednorazowa, ktora nalezy powtarzac przy kazdej inwazji?
Chetnie poznalabym zdanie innych uzytkownikow forum na ten temat.Pozdrawiam Agata |
|
|
|
|