|
Autor: |
Halina Roszkowska |
|
E-mail: |
halina.roszkowska@orange.pl |
|
Data: |
wtorek, 27 lutego 2007 20:22:10 |
Tomku, generalnie masz rację, ale ja jednak uważam, że lepiej przed budową zebrać jak najwięcej doświadczeń innych osób, niż potem przerabiać gotowe orchidarium.
- samo zamgławianie moim zdaniem nie wystarczy. Wilgotne powietrze - to jedno, a porządny deszcz - drugie.
Deszczownia jest pozornie wygodnym rozwiązaniem, ale ręcznie lepiej możemy się dostosować do potrzeb pojedynczych nawet roślin - jedne w pewnych okresach bardziej przesuszać, inne podlewać częściej.
- obieg zamknięty wody pozwala na fantastyczne rozwiązania, np. mini-wodospad, strumyk, ale wymaga pompek, rurek itp. Czyli trzeba to wszystko skonstruować na początku pracy, bo część konstrukcji powinna być poza orchidarium.
Mam taki projekt (po niemiecku), ale w książce, proszę napisać, jeśli jest Pani zainteresowana, to zeskanuję. Efekt końcowy jest super, ale wymaga sporo pracy.
- U mnie woda ścieka po prostu na dno, ale nie ma jej jakoś strasznie dużo. Raz nawet udało mi się zasuszyć Spatyphyllum, które rośnie bezpośrednio w keramzycie. W tej chwili nawet od czasu do czasu leję wodę po prostu na dno.
Potem - to już rzeczywiście zbieranie doświadczeń i korygowanie - jak często podlewać, jaką ilością wody, jak rozmieścić wiatraki.
Życzę powodzenia 
Halina |
|
|