|
Autor: |
Jurek Błaszczyk |
|
E-mail: |
jurekbe@poczta.fm |
|
Data: |
wtorek, 14 sierpnia 2007 21:51:07 |
Witam uprzejmie,
Na kilka dni se wyjechałem kosić i obsiewać moje łąki świeradowskie (storczykami, ale nie tymi o których wątek) a tu się narobiło… Zrobiłem sobie streszczenie, bo całości nie potrafiłem objąć, może się przyda. Jeśli jakieś ważne w temacie załamywania się upraw zdanie mi umknęło, proszę o wybaczenie i sprostowanie.
1. Na pytanie o szklarnie, czy w nich też się załamuje niewiele było, więc pytanie otwarte. Może tylko to doniesienie Grażyny Siemińskiej: „Znam osobiście przypadek doświadczonego hodowcy, któremu po oprysku środkiem przeciwgrzybowym (wcześniej stosowanym) padło ponad 200 roślin, i to w niemałej szklarni.” I właściwie przeciwstawne zdanie Haliny Roszkowskiej, która zacytowała autentyczną historię pewnego ogrodu botanicznego, który miał kolekcję storczyków (no i optymalne wydawałoby się warunki). „Pojawił się nowy dyrektor, zwolennik naturalnych metod ochrony roślin i zabronił używania chemii. W przeciągu dwóch lat kolekcja przestała istnieć. Wnioski wyciągnijcie Państwo sami. Kapustę, żeby rosła jak kapusta, też chyba trzeba pryskać i tyle.”
2. Tezę o padaniu po trzech latach potwierdzano wielokrotnie, np.:
Tomek Szewerniak (bardzo konkretnie) -
„Po ok. 3 latach rośliny zaczęły marnieć (głównie drobne vandowate i dendrobia)”
czy też
Grażyna Siemińska (dość filozoficznie) -
„Wszystkim czasem padają i jest to chyba najnormalniejsze zjawisko....” , ale też odwaliła kawał (dobrej) roboty na bazie 280 padnięć potwierdzającej „krytyczność” trzeciego roku. Chociaż z procentów wynika, że lata sąsiednie to dużo lepsze dla współpracy z roślinami nie są:
Przed upływem roku połowa (50%) padła z niewiadomych przyczyn
Między 1 a 2 rokiem 81% z niewiadomych przyczyn
Między 2 a 3 rokiem 89% z niewiadomych przyczyn.
Między 3 a 4 rokiem 90% z przyczyn niewiadomych.
Między 4 a 5 rokiem 80% nie wiem czemu.
3. Teraz co sądzicie Państwo o przyczynach:
Ewa Jóźwiak
„Spotkałam się z takim określeniem "nieodpowiednie stosunki wodno - świetlne. Dlaczego rosną i kwitną przez trzy lata? Może chcą utrzymać gatunek w tym marnym sztucznym środowisku i rozsiać się. Gdzieś mają to może zapisane w genach”
Grażyna Siemińska
„Zgadzam się z opinią o nieodpowiednich warunkach wodno-świetlnych. Moje vandowate rosnące przy sztucznym świetle stopniowo marnieją...”
Ewa Jóźwiak ostrzega:
„w tym co Halina napisała też coś jest. Brak przepisu, jaką chemię stosować i kiedy. Tylko żeby ze storczykami nie było tak jak z soją, kukurydzą i innymi. Wyobrażacie sobie te wielkie mutanty, wszędzie kwitnące. Tajski raj storczykowy u każdego orchidmaniaka.”
Ewa Jóźwiak też jednak podziwia:
„Pewnie tak robią Japończycy, ich rośliny są zawsze piękne i bardzo okazałe, obficie kwitnące i na pewno starsze niż trzylatki. Brak oznak choroby czy zaniedbania. Rośliny na wystawach to właśnie wielkie mutanty.”
„Holendrzy też są nieźli. … Chyba się tam kiedyś wybiorę.”
Halina Roszkowska wyjaśnia nieporozumienie:
„uprawiać orchidee przestrzegając kalendarza oprysków, kuracje antybiotykowe, cudowne środki stymulujące, to po prostu absurd.”
Halina Roszkowska dodaje w temacie:
„Jeszcze jedna może być przyczyna. Nikt z nas nie może się powstrzymać i co roku uzupełnia kolekcję dziesiątkami (skromnie licząc) nowych nabytków. Mogą one być nosicielami Bóg wie czego i w optymalnych warunkach to "Bóg wie co" wcale nie musi się ujawniać. Jeśli jednak przechodzi na rośliny uprawiane już jakiś czas w naszych warunkach "wodno-świetlnych", to może doprowadzać do chorób.
arek wątpi w higienę:
„Czy w tych orchidariach przeprowadzali Państwo raz an rok, raz na pół roku generalne sprzątanie? - wyjęcie roślin, porządne mycie, "przepłukanie roślin" ?
Moim zdaniem chodzi tu o nagromadzenie różnych dziwnych substancji, które może staja się dla roślin "bomba biologiczno-chemiczną"?”
Czy dbają Państwo o wymianę świetlówek?
Ewa Jóźwiak i Grażyna Siemińska jednak zaprzeczają, że nie myją, a upadki są. Ja też myje i się dziwię braku współpracy roślin…
Grażyna Siemińska
„najważniejszym chyba czynnikiem - tu się zgadzam z p.Arkiem - jest zbytnie nagromadzenie roślin w tych "orchidariach". Wtedy nie zawsze widać te stojące w ostatnim rzędzie, a to może skutkować nie zauważeniem w porę niepokojących objawów... to takie moje obserwacje.”
„A może zrobić geograficzny podział? Ameryka w jednej szafie, Azja w drugiej”
Otóż ja mam TYLKO Azję... Podział nic nie daje.
Wanda przytoczyła link do bardzo ciekawej wypowiedzi Ewy Iwańczyk na temat szkodliwych wydzielin systemu korzeniowego. To jednak zostało wcześniej w tym wątku również poruszone w temacie „higiena”: „czy Wasze rośliny były okresowo przepłukiwane czysta woda i jak często były przesadzane?”
Ilona napisała, że orchidaria są w ogóle „be”: „staż łódzkich storczykarzy to przynajmniej 30 lat , i w tym czasie powstawało i marniało na moich oczach dużo wzorowo zbudowanych i prowadzonych orchidariów ,powstrzymałam sie ,na szczęście od tego typu wydatku- mając na uwadze doświadczenia innych kolegów”
Marta Uścieńska
„Wydaje mi się że oprócz wszystkich wydedukowanych przyczyn istnieje osobnicza odporność.”
Piotr Bałdyga zauważył, że to może być normą:
„Poszperałem w źródłach i znalazłem informację, że np. taki Aerangis luteoalba dożywa zaledwie kilku lat” To zostało jednak obalone przez Halinę Roszkowską
„Ale sympodialnych nie powinno to dotyczyć” i Lidię Aniśkowicz „Z drugiej strony na wielu www. można znaleźć (ku naszej frustracji) informacje, że storczyki są praktycznie nieśmiertelne”
Halina Roszkowska
„Jeśli chodzi o orchidarium, to jest to tak mała przestrzeń, że nawet drobne, niezauważalne przez nas zmiany parametrów mogą mieć w dłuższym okresie czasu znaczenie.”
ilona napisała o swoich doświadczeniach: „ale jest lepiej co robiłam ? proponuję uważnie przeczytać stronę Kultany -sposób ochrony storczyków -stosowałam się”
Poczytałem więc: “How to Grow Orchids For Dendrobiums, Vandas, Cattleyas, Arandas, Oncidium in Tropical Climate” Ale żadnego z tych rodzajów nie mam, także klimat niezbyt…
Dalej niewiele chyba wiemy, co?
Pzdr Jurek
Jeszcze dwukrotnie zacytuję Grażynę:
1. Może ktoś mądry wyciągnie jakieś wnioski
2. Jerzy, a jak u Ciebie??? Odezwij się, przecież uprawiasz te śliczności dłużej niż my...
|
|
|