Strona główna serwisu Strona główna forum

  Grupa:  Zupa storczykowa

Odpowiedz  Pokaż cały wątek
Temat: Re: Po kilku latach uprawa w orchidariach załamuje się...
Autor: Joanna Piekarska
E-mail:  
Data: środa, 15 sierpnia 2007 00:22:45
Bardzo ciekawy wątek, więc również się dołączę, choć nie mam ani orchidarium, ani szklarni.

Storczyki uprawiam od ok. 2000 roku na parapetach lub na stoliku z dala od okna pod lampą. U mnie trzeci rok nie był raczej krytyczny - wręcz przeciwnie - w porównaniu z pierwszym i drugim był niemal doskonały. Większość z kupionych w pierwszym roku mojej fascynacji orchidei, powtórzyło kwitnienie właśnie dopiero w trzecim roku

Oczywiście okres krytyczny również pojawił się i u mnie, ale moim zdaniem nie miał nic wspólnego z czasem, który roślina spędziła u mnie, i prawie zawsze znajdowałamm powód, dla którego roślina padała: zalanie, zasuszenie, choroba, zjedzenie przez kota, nieodpowiednie warunki, np. za ciepło, itd.
W pierwszych 2-3 latach (licząc od momentu rozpoczęcia uprawy orchidei) wśród wyrzuconych roślin były przede wszystkim zakupione po przecenie zdechlaki, których nie udało mi się reanimować. Przestałam więc kupować na wyprzedażach. Później sporadycznie zdarzało się, że nowo zakupione rośliny, choć wyglądały na zdrowe i silne, nagle dostawały plam na liściach lub zaczynały gnić im korzenie. Zdarzyło się również, że w ciągu jednego tygodnia straciłam prawie wszystkie Vandy - miałam ich wtedy ok. 8 - przeżyła tylko jedna, a właściwie jej odrosty - przyczyna: infekcja grzybowa - za mocno podlewałam w okresie zimy
Ale najgorszy był zeszły rok, czyli 6. od początku uprawy. Zaczęło się od wełnowców, których nie mogłam się pozbyć przez dłuższy czas - nie działały wcześniej skuteczne środki. Zaraz potem pojawiła się czarna plamistość i w tym momencie zaczęłam tracić rośliny - niektóre nawet w ciągu 2-3 dni. Zdecydowana większość kolecji na szczęście przetrwała, ale w stanie dość marnym. Straciłam jednak swoją pierwszą Phalaenopsis, która właśnie począwszy od 3 roku niezawodnie kwitła. To jednak nie był jeszcze koniec kryzysu - wkrótce okazało się, że większość roślin ma objawy albo długotrwałego nadmiernego nawożenia, albo braku wapnia (zwłaszcza u Paphiopedilum), albo niedoboru mikroelentów. Na te wszystkie przejścia rośliny zareagowały różnie: jedne rosły nadal nienaganie, ale nie zakwitły, inne (choć nadal pojawiały się różne plamy) kwitły mniej lub bardziej obficie niż dotychczas, a jeszcze inne (głównie hybrydy Phalaenopsis) zmniejszyły się do rozmiaru sadzonki , są też i takie, które jeszcze dziś przechodzą reanimację.
No i pojawia się pytanie, czemu to akurat zeszły rok był taki krytyczny. Przecież wcześniej też pojawiały się wełnowce, plamistość itd. Moja odpowiedź: nadmierne zagęszczenie roślin i brak środków ochrony stosowanych prewencyjnie. W tym roku stosowałam już chemię zapobiegawczo - rezultat: plamy na 3 roślinach na łączne ok. 150 - to chyba całkiem niezły wynik.

Zauważyłam również, że są rośliny, ktore u mnie nie rosną i demonstrują to bardzo wyraźnie przez coraz to mniejsze kolejne przyrosty. Np. Dendrobium typu Nobile jest rośliną, która u mnie nie rośnie - liczne nowe przyrosty i keiki osiągają wysokość 3-4 cm i na tym życie rośliny się kończy. Są też i takie, które utrzymuję przy życiu jedynie dzięki corocznemu wynoszeniu do ogrodu w lecie - po takich wakacjach nowe przyrosty są niesamowicie "wypasione", a gdyby zostały w domu, byłyby malutkie i cieniutkie. Bywało również i tak, że trafiała się roślina (z tego samego gatunku) mniej i bardziej chętna do współpracy. Np. Calanthe triplicata - pierwsza pięknie rosła i kwitła, ale potem niestety zjadł ją kot. Więc kupiłam drugą i okazuje się, że ta nie kwitnie, słabo rośnie i ciagle pojawiają się na niej czarne plamy

Moja hipoteza jest taka, że to przede wszystkim nieoptymalne warunki są przyczyną załamywania się hodowli. Być może znaczna część z kupowanych przez nas roślin jest mocno osłabiona nadmiernym pędzeniem przez producentów, czy tez przez nagłą, drastyczną zmianę warunków. A to w połączeniu z nieoptymalnymi warunkami uprawy może właśnie prowadzi do takiego nagłego, niewytłumaczalnego zamierania roślin.

Powrót do grupy


© Copyright 2026 Orchidarium.pl