Strona główna serwisu Strona główna forum

  Grupa:  Zupa storczykowa

 Temat:  Paphiopedila
Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Agnieszka i Marek
E-mail: m.siwik@wp.pl
Data: piątek, 18 listopada 2011 12:29:05
Wstęp

Strasznie dużo mi tego wyszło za co przepraszam.
W tym co napisałem nie ma nic nowego. Wszystko już jest na forum, w książkach. Ale ciągle ktoś pyta „czym to nakarmiłeś”.
Nie ma jednego przepisu na sukces w uprawie storczyków. Każdy dom jest inny, każdy parapet jest inny. Różne są naświetlenie, wilgotność, temperatura. Wszędzie storczyki inaczej reagują. Każdy powinien wypracować sobie swoją metodę na ich uprawę. Porady innych ludzi nie muszą się sprawdzić w Twoim domu lub w stosunku do Twojej rośliny. Storczyków nie podlewa się „raz na tydzień” ale wtedy gdy tego potrzebują. Większość storczyków powinno stać na wschodnim lub zachodnim oknie ale przychodzi taki moment gdy na tych oknach nie ma już miejsca. Wtedy na południowe trafiają katlejaste a dla paphiopedilów pozostają północne z tej przyczyny, że żadne inne tego nie zniosą.
Poniżej w kolejności ważności.....

Woda

Jak ktoś ma 10 storczyków to najpewniej za rok będzie miał 20 a potem to już samo pójdzie. W moim przekonaniu każdy kto już ma 10 storczyków powinien nabyć podzlewozmywakowy filtr RO. Koszt nabycia takiego filtra to obecnie ok 400zł. Ja na ok. 100 doniczek zużywam miesięcznie do 150 l wody RO. Nawet zakładając, że na każdy litr wody odfiltrowanej przypada 9 l ścieku oznacza to zużycie 1,5 m3 wody miesięcznie co w Grodzisku Maz. kosztuje 13,50zł. Rocznie zatem woda kosztuje mnie 162 zł + 140zł amortyzacji(3-letnia) filtra = ok. 300zł. Jest to równoważne z kosztem nabycia 3-5 nowych roślin. Więcej rocznie umierało mi przed nabyciem filtra. Filtr RO zakupiłem pod koniec 2010r i w roku 2011 umarła mi tylko jedna roślina a wszystkie żyjące są o wiele silniejsze, zdrowsze i większe. Uważam, że to się po prostu opłaca. Poza tym okna mniej się brudzą przy zraszaniu wodą RO a paphiopedila z sekcji brachypetalum bez wody RO długo nie pożyją.

Korzenie

Paphiopedila i phragmipedia są bardzo szczególnymi rodzajami spośród storczyków uprawianych na naszych parapetach ze względu na całkiem inny charakter wzrostu niż katleje, dendrobia czy oncidia. Są to storczyki naziemne i bardzo różnią się od epifitów. Jak rosną? Pewnego dnia przy podstawie dorosłej rozety spod liścia wychyla nam się młoda roślinka. Przez 1 sezon wegetacyjny wzrasta ona korzystając z korzeni rozety matecznej. Wiosną 2 roku u podstawy pokazują się korzenie a na wierzchołku pęd kwiatowy. W tym samym czasie pojawia się też nowa młoda rozeta. Zatem w drugim roku rozwoju rozety wykształca się system korzeniowy który musi wykarmić rozetę, kwiat i owoc oraz umożliwić rozwój młodego przyrostu. Pod koniec tego roku lub w 3 roku życia rozeta obumiera a wraz z nią korzenie. Zatem zadaniem ogrodników (a może raczej doniczkowców?) jest zapewnić roślinie warunki do ukorzeniania się. Tylko, że ona wcale nie chce się ukorzenić. Młode korzenie zasychają zaraz po ukazaniu się spomiędzy liści.

Przesadzanie

Jest najważniejszym zabiegiem uprawowym u paphiopedilów i phragmipediów. Możecie źle nawozić, możecie wyhodować ogromne stado wełnowców, możecie przesuszać i one to przeżyją. Jeżeli nie przesadzicie to nie przeżyją. Zakupiona w sklepie kwitnąca roślina po dwóch latach umrze lub ewentualnie będzie bardzo słaba, jeżeli jej właściwie nie przesadzimy. Kiedy przesadzać ? Corocznie. W jakiej fazie wzrostu? Wtedy gdy zobaczymy nabrzmienia podstaw rozet lub młode korzonki. I nie ma żadnego znaczenia czy roślina kwitnie albo rozwija pąki kwiatowe. Te korzenie są ważniejsze. Zresztą nie zdarzyło mi się żeby przy przesadzaniu P. straciły kwiaty, natomiast zdarzyło mi się że wskutek zbyt późnego przesadzania nie kwitły w kolejnym roku. Jak przesadzać? O 1-2cm głębiej. Tak, żeby podstawy nowych rozet wraz z zawiązkami korzeni znalazły się pod ziemią. Zauważcie kochani, że nowa rozeta zawsze wyrasta o 1-2cm wyżej niż znajduje się podstawa rozety matecznej. To właśnie dlatego, że P. są storczykami naziemnymi i „przyzwyczaiły” się do corocznego zasypywania ich grubą warstwą liści. Nowe rozety wyrastają więc wyżej a ich korzenie wrastają w świeżą warstwę ściółki.

Nawożenie

Paphiopedila bardzo silnie i bardzo swoiście reagują na nawożenie. Obecnie uważam, że paphiopedilów w zasadzie nie powinno się nawozić. Paphiopedila które dostały trochę za dużo nawozu skracają okres kwitnienia lub nie kwitną wcale. Dużo tu zależy od gatunku. Mało wrażliwe są np. P. charlesworthii i P. leeanum a bardzo wrażliwe jest np. P. gratrixianum. Przy jednakowym przenawożeniu gratrixianum nie kwitnie wcale podczas gdy charlesworthii i leeanum kwitną ale tylko 2 tygodnie. Do roślin które mają kwitnąć i cieszyć używam obecnie rzadko, słabego roztworu Florowitu o zrównoważonym składzie (około 1:1:1). Powinny wystarczyć dwa do czterech nawożeń rocznie. Jak będzie za mało to rośliny same „powiedzą”. Jeżeli natomiast chcemy szybko rozmnożyć paphiopedila i godzimy się na to że nie zakwitną to nawozimy silnie i często – także dolistnie. Tak traktowane rośliny wytworzą wiele ale słabych i zazwyczaj niekwitnących przyrostów a po zaprzestaniu nawożenia w kolejnym roku u ich podstaw powinny wyrosnąć silne, kwitnące rozety. Tylko już nie 1-2 ale 4-10. To też bardzo zależy od gatunku i odmiany. Podatne na takie traktowanie są insigne, charlesworthi, leeanum, henryanum, mieszańce wielkokwiatowe. Ale trafiają się osobniki odporne jak pokazywany przeze mnie „prusak” albo Phragmipedium soccerers apprentice. Natomiast przenawożone P. bellatulum, concolor, niveum i im podobne litofity prawie na pewno umrą.

Doniczki

Obecnie mamy na rynku mnóstwo wzorów i kolorów ale w zasadzie dwa rodzaje. Tzn doniczki szczelne (plastik, szkło, ceramika polewana) i doniczki porowate tzn ceramika nieglazurowana. W moim przekonaniu doniczki szczelne przy uprawie paphiopedilów nie mają żadnych szczególnych zalet. Fakt, że widać korzenie (chyba że ich nie ma) ma znaczenie u falenopsisów i ew. katlei, które jako niemoty nie potrafią powiedzieć że chcą pić. Paphiopedila są „gadatliwe” i zawsze mówią czego potrzebują. Doniczki gliniane natomiast parują całą powierzchnią przez co zwiększają wilgotność powietrza w okolicach liści, schładzają bryłę korzeniową, usuwają z podłoża nadmiar wilgoci. Ceramika ma jednak większą siłę ssącą niż korzenie paphiopedilów. Oznacza to, że jeśli doniczka wyschnie całkowicie to zabije przylegające do niej od wewnętrznej strony korzenie. Ponadto woda odparowując pozostawia wszystko co w niej było rozpuszczone. Pozostawia sole nie tylko na powierzchni doniczki ale wskutek odparowania wzrasta zasolenie wody pozostałej w podłożu.

Zraszanie

Ja swoje rośliny zraszam gdy pozwala mi na to żona. Zazwyczaj rano – do wczesnego popołudnia. W moim przekonaniu stwierdzenie, że wskutek zraszania roślin zamierają im stożki wzrostu to kobieca próba podania mężczyznom racjonalnej przyczyny zakazu zraszania roślin. Gdyby nie taka racjonalizacja, pozostałoby im emocjonalne „nie bo nie” albo cotygodniowe mycie okien.
Nie zauważam negatywnego wpływu zraszania roślin. Wręcz przeciwnie lepiej rosną zraszane a jeśli chodzi o wandowate to po prostu nie wyobrażam sobie ich uprawy bez zraszania.


Stanowisko

Paphiopedila i Phragmipedia urosną i zakwitną zarówno na południowym jak i na północnym oknie. Będą się różniły szybkością wzrostu, ilością i jakością kwiatów. Ale na pewno urosną. Jedno tylko jest zastanawiające. Są takie 2 tygodnie w roku kiedy paphiopedila cierpią z powodu słońca. Roślina która na np. wschodnim parapecie rośnie dobrze przez cały rok, wyraźnie więdnie na przełomie kwietnia i mają a po Ogrodnikach i Zimnej Zośce przechodzi jej. Nie pomaga zraszanie ani intensywniejsze podlewanie. Na ten okres radzę przestawić na północne okno albo odsunąć z metr od okna gdyż inaczej liście podwiną się pod doniczkę. To w tym czasie paphiopedila najczęściej parzą sobie liście.

Pory roku

Mam je w bardzo głębokim poważaniu. Paphiopedila to rośliny które w naturze nie mają wyraźnej pory suchej a ja mam je po to żeby cieszyć się kwiatami. Im częściej zakwitną tym dla mnie lepiej. Dobrze znoszą wzrost przez okrągły rok, kwitną więc nie robię im pory suchej.

Podłoże

Miałem paphiopedila w różnych podłożach i we wszystkich rosły dobrze pod warunkiem dostosowania intensywności i częstotliwości podlewania oraz nawożenia do charakterystyki podłoża. Paphiopedilum urośnie w torfie, korze i w czystym keramzycie też. Tylko że torf należy podlewać dopiero jak prawie całkiem wyschnie, korę gdy jeszcze jest wilgotna a keramzyt należałoby przelewać dwa razy dziennie. W keramzycie należy nawozić często – 2-3-razy w miesiącu bo i tak za chwilę nawóz wypłuczemy a w korze lub torfie wystarczy raz na 2 miesiące.

Różnice temperatur

Latem na parapecie z uchylonym na noc oknem, różnica temperatur często przekracza 10 stopni. Zimą przy sterowniku pieca c.o. ustawionym w dzień na 21 a w nocy na 18 – przekracza 5 stopni Celsjusza. Nigdy nie stanowiły one problemu dla paphiopedilów.


Podsumowanie

Jak zatem uprawiam? Wróciłem do doniczek ceramicznych. Doniczki te nie sprawdzały się gdy podlewałem rośliny kranówką ale odkąd mamy RO uważam że są dla paphiopedilów lepsze niż plastiki. Rośliny sadzę do grubej kory śródziemnomorskiej na 3-4cm warstwie drenażu z keramzytu. Zawsze w taki sposób aby podstawy najmłodszych rozetek znalazły się 1-2cm pod ziemią. Na wierzchnią 1-2cm warstwę stosuję mieszaninę drobnej kory, torfu, perlitu ( ostatnio było to gotowe podłoże „CompoSana do storczyków” ale tylko dlatego, że akurat było pod ręką). Sadząc tak rośliny dobrze jest pamiętać o pozostawieniu w doniczce 1 cm miejsca na ewentualne „dosypki” podłoża przed kolejnym przesadzaniem. Rośliny podlewam często wodą RO i dodatkowo codziennie wlewam trochę wody w podstawki aby nie dopuścić do wysuszenia doniczek. Zraszam. Nawożę (teraz) mało i słabym roztworem poprzez zanurzenie. Nie opryskuję roślin chyba, że muszę. Jak nie podobają mi się plamy na liściach to wolę je obciąć niż się zatruwać – wyjątki czynię dla ślimaków i wełnowców.

A teraz kilka zdjęć:


Ta roślina jest u nas od 2006r. Przyniesiony do domu 2-rozetkowy zdechlak bez korzeni powinien być P. barbatum ale może być wszystkim. Teraz ma 6 rozetek, przy czym obie najstarsze nadal żyją. Nie kwitł i nie ma zamiaru. Ratowanie zdechlaków wydaje się nie mieć sensu. Roślina nadal jest słaba i źle się ukorzenia.




Phragmipedium sargentianum x bessae - Wielki nowy przyrost bez własnych korzeni. Roślina dawno temu powinna była być przesadzona "niżej".





Dwie doniczki z P. leeanum. Polecam wszystkim. Rośnie szybko, kwitnie chętnie, odporne na przenawożenie. Potrzebuje sporo miejsca na parapecie. Prawidłowo prowadzone co rok wymaga dzielenia na pół. Obie te rośliny w połowie lipca wyglądały jednakowo marnie. Prawa wtedy została przesadzona a lewa nie - miała wówczas widoczny 1 pąk kwiatowy. Zdjęcie zrobione zostało po 3 miesiącach od przesadzenia - połowie października. Obecnie lewa roślina niedługo zakwitnie 1 kwiatem i to będzie wszystko. Zbyt późno przesadzona była. Prawa roślina ma dziś dwa pąki kwiatowe i prawdopodobnie do wiosny wyrosną jeszcze 2-3.



P. charlesworthii. Liście schowane pod doniczkę po zbyt dużej ilości słońca na początku maja. Widoczne oparzenia słoneczne na liściach. Roślina była przenawożona 2 lata temu i ma obecnie 14 rozetek. Pomimo przenawożenia regularnie kwitnie. Widoczny pąk jest trzecim w tym roku. Kwiaty po przenawożeniu są krótkotrwałe - więdną po 2 tygodniach a powinny po 2 miesiącach.




P. henryanum. Przenawożone 2 lata temu. Obecnie 9 rozetek. Widoczny pąk jest pierwszym od przenawożenia.



P. gratrixianum Przenawożone 2 lata temu. Od tamtej pory nie kwitnie. Obecnie 13 rozetek. Liście mają 12-15 cm a powinny mieć 40cm. Na kwiaty jeszcze poczekam.



Phragmipedium Soccerer's Apprentice. To wielka roślina. Kwitła u nas parę razy ale rosła tylko "w jedną stronę". Przenawożona 2 lata temu. Wytworzyła wtedy 5 młodych przyrostów z których 4 przeżyły. Rozety były słabe i nie zakwitły. Obecnie przy podstawie każdej ze słabych rozet wyrastają 4 silne rozety. Na zdjęciu poniżej widoczna różnica szerokości liści słabej i silnej rozety. Roślina stoi na północnym oknie.





W końcu Phragmipedium caudatum. Roślina która u nas jest od niemal 2 lat i cały czas stoi na północnym oknie. Nie była przenaważana.

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Agata Rapacz
E-mail: agata.rapacz@gmx.at
Data: piątek, 18 listopada 2011 13:42:55
Bardzo ciekawe opracowanie.Mimo, ze Phragmipedia i Paph. nie sa moja najmocniejsza strona przeczytalam je z ciekawoscia. Zostalo mi jeszcze tylko Phragmipedium longifolium, reszta zostala wyparta przez storczyki z rodziny Catasetum. I to ostatnie zostalo juz obiecane Obuwikowi. A poniewaz ow na razie nie ma czasu go odebrac sprobuje sie zastosowac do w.w. wskazowek i jeszcze sie z nim "pomeczyc". Mam je 3 lata, a kwitlo u mnie tylko jeden raz.Serdecznie pozdrawiam Agata.

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Grażyna Siemińska
E-mail: g.sieminska@chello.pl
Data: piątek, 18 listopada 2011 14:18:26

Gratuluję opracowania , na pewno wielu osobom się przyda.

Paphia "to nie moja bajka", choć kilka mam . Miałam też okazję przez dłuższy czas obserwować ten rodzaj u p.T.Kusibaba, który ma chyba wszystkie gatunki i trochę hybryd zarówno Paphiopedilum jak i Phragmipedium. Ma też szklarnię, a więc warunki krańcowo różne od naszych, domowych.

No to kilka słów o Jego sposobie uprawy Paphiów. Woda RO, ale nawożenie bardzo duże (uważa, że skoro my jemy codziennie, to i rośliny muszą ). Efekt jest taki, że rośliny rosną i kwitną jak szalone (bywały na naszych wystawach ), choć z przenawożenia czasem czarnieją im końcówki liści, zwłaszcza w sekcji Brachypetalum. Na ogół rosną w plastikowych doniczkach, często wstawianych do glinianych dla lepszej stabilizacji. Przesadzane są regularnie, co 2 lata. Bardzo skąpe jest podlewanie w fazie wyrastania nowych rozet, bo im bardziej sucho, tym korzenie chętniej rosną. Wilgotność, jak to w szklarni, bardzo wysoka. Ustawienie względem światła zależy od gatunku, ale zawsze doniczki są tak ustawione, żeby młode przyrosty były skierowane na południe.

Reasumując, tak jak napisałeś, wszystko zależy od warunków jakimi dysponujemy .

Pozdrawiam,
Grażyna

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: marzena
E-mail: m-sowka@tlen.pl
Data: piątek, 18 listopada 2011 15:02:11
Mareczku, dziękuję za ogrom pożytecznych informacji! Bardzo ciekawy i przejrzysty materiał, przyda mi się bardzo, gdyż jak wiesz zaczęłam w końcu przygodę z paphio.. Jedno jest pewne - nie miałam bladego pojęcia o corocznym przesadzaniu.
Zgadzam się w zupełności co do zraszania roślin.. w końcu w naturze padają nie takie deszcze Fakt faktem, że z cyrkulacją powietrza jest też w naturze inaczej. Także jak ze wieloma rzeczami, wszystko zależy... Żona wie co mówi i należy jej słuchać, zawsze

Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam
Marzena

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Agnieszka i Marek
E-mail: m.siwik@wp.pl
Data: piątek, 18 listopada 2011 15:06:17
Agato - napisz opracowanie o "suszkach" bo te dranie nie chcą mi rosnąć plizzzzz.
Grażynko - P. Kusibab ostro nawozi nie po to, żeby rosły tylko dlatego, że przy wysokim naświetleniu i wilgotności bez nawozu nie chciały mu rosnąć. Jego rośliny wykorzystują do wzrostu i kwitnienia duże dawki nawozu. Na parapecie rosną wolniej więc bywają przenawożone. Ja przenawoziłem bo chciałem sprawdzić czy to prawda, że wytworzą dużo ale słabych przyrostów. Sprawdziło się.

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Agata Rapacz
E-mail: agata.rapacz@gmx.at
Data: piątek, 18 listopada 2011 15:52:03
Marku.Na dluzsze opracowanie brak czasu.Jednak pozwolisz, ze podam Ci przepis Kamilii Irie, zamieszczony kiedys gdzie indziej, ktory jest tak przekonywujacy, ze chyba nie trzeba nic wiecej.Kamila zreszta posiada ze znanych mi storczykarzy najpiekniejsza kolekcje spiochow i to ona mnie i nie tylko mnie zarazila uprawa Catasetinae.Zaznaczam, ze cytat ow zamieszczam tu za zgoda autorki:
Storczyki (Catasetinae) te sa niezmiernie latwe w "obsludze". Uwielbiam ich okres zimowego odpoczynku. Opadaja im wszystkie liscie. Bulwy kurcza sie do rozmiarow psiej kupy i ogolnie potrzebuja jedynie odrobiny wody raz w miesiacu, tyle by tylko bulwy im calkowicie nie zaschly. Ogolnie mozna o nich zupelnie zapomniec. Pomimo tak drastycznej "opieki" nad nimi w okresie zimowym, odwdzieczaja sie na wiosne mlodymi, zielonymi przyrostami, przy podstawie bulwy. Wtedy wznawiamy ostroznie podlewanie i gdy korzenie przy nowym przyroscie porzadnie wrosna w podloze, zaczynamy dosyc pracowity okres. Ten okres nazwiemy podlewanie, podlewanie, jeszcze raz podlewanie. Storczyk zlopie niezliczone ilosci wody - podloze przewaznie przesycha juz co drugi dzien. Do tego jest STRASZNIE glodny. Nawoz przy kazdym podlewaniu (ja uzywam nawozu 20-20-20). Chodzi w tym wszystki o to by w okresie wiosna-jesien udalo sie wypedzic jak najwiekszych rozmiarow bulwe. Im wieksza i bardziej pekata, tym lepsze kwitnienie.
Ta krzyzowka zakwitla pod koniec lata. Dwa pedy z laczna iloscia kwiatow 23 sztuki. Kwiaty utrzymywaly sie na roslinie jakies 2 tygodnie i mialy ciekawy zapach, zblizony do zapachu inhalatora do nosa. Cos miedzy miodem a mentolem Po zakonczonym kwitnieniu liscie zaczely natychmiastowo zolknac, poczawszy stopniowo od dolu. Rowniez zmniejszylam podlewanie. Niedlugo storczyk ten wejdzie w okres zimowego odpoczynku i wszystko potem od nowa

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Piotr Kazimierz Dobrzyński
E-mail: obuwik1@wp.pl
Data: piątek, 18 listopada 2011 18:43:34
Marku ciekawe opracowanie, z chęcią go przeczytałem. Jednak potwierdzam fakt, że w głównej mierze powodzenie uprawy zależy od warunków jakie posiadamy.
Ja swoje Paphia. i Pragmipedia uprawiam w doniczkach plastikowych, w okresie wiosenno-letnim nawożę co tydzień 0,1% najpierw z przewaga azotu potem w okresie póżno letnio-jesienno-zimowym NPK 20-20-20, ale co 2 tyg. Podłoże na bazie kory śródziemnomorskiej z dodatkiem mchu Sphagnum i liści dębowych lub bukowych. Przesadzam co roku. Podlewanie 1x lub 2x w tygodniu w zależności od temp. i wilgotności w szklarni (oczywiście woda RO). Przy takiej uprawie nie mam problemu z przenawożeniem, nie pojawiają mi się żadne plamy na liściach, a rośliny dobrze rosną i co roku od listopada do lutego-marca kwitną .

Tak więc każdy ma swój sprawdzony sposób uprawy roślin

Agatko - dzięki za Phragmi. zaopiekuj się nim jeszcze troszeczkę, na pewno go odbiorę

Pozdrawiam Piotr D.

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Agata Rapacz
E-mail: agata.rapacz@gmx.at
Data: piątek, 18 listopada 2011 19:10:54
Piotrze nie ma sprawy.Zaopiekuje sie nim jak najlepiej potrafie .

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Beata Zdrzalik
E-mail: b.zdrzalik@op.pl
Data: piątek, 18 listopada 2011 19:49:59
Witam Panie Marku
Bardzo fajne opracowanie. Dziękuję za podzielenie się doświadczeniami. Przeczytałam z uwagą; zwłaszcza, że "odnawiam znajomość" z Paphiopedilum Szczególnie z podrodzajem Parvisepalum. Poproszę jeszcze o kilka słów o "gadatliwości" Paphiopedilum
Pozdrawiam
Beata

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: wiktor
E-mail:  
Data: piątek, 18 listopada 2011 22:39:04
Po długim czasie nareszcie wątek przydatny dla nas wszystkich zamiast przchwałek i pyskówek.Bardzo ciekawy zbiór porad.Dziękuję serdecznie1

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: EwelinaA
E-mail:  
Data: sobota, 19 listopada 2011 11:12:36
Nareszcie znalazłam informacje których długo szukałam. Posiadam Paphopedilum niewiadomej odmiany albo po prostu hybrydę od 2 lat. W tym czasie wędrowało po wszystkich oknach na wszystkie strony świata, urosło w 6 nowych rozet ale kwitnienia jak nie było tak nie ma nadal. Niezraszane i podlewane dopiero po przeschnięciu kory. Posadzone w plastikową doniczkę.
Teraz wiem że ta roślinka oczekuje ode mnie więcej uwagi i że muszę nauczyć się jej słuchać. Dziękuję za cenne rady. Mam nadzieje że za jakiś czas zobaczę jak kwitnie.

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Agnieszka i Marek
E-mail: m.siwik@wp.pl
Data: niedziela, 20 listopada 2011 10:11:19
Pani Beato. Nie bardzo potrafię odpowiedzieć. Trochę o gadatliwosci storczyków napisała Grażynka w A-Z przy Miltoniopsisach - hybrydach. Mniej więcej o to samo chodzi. Ja nie potrafię tego wysłowić. Zaglądam na parapet i wiem czy któryś z papków jest głodny albo spragniony. Wszystkie mówią, zasada jest ta sama ale na każdym inaczej to wygląda. Generalnie jak są głodne to zmienia się barwa liścia a jak spragnione to jednocześnie barwa i połysk. I tu mam kłopot bo barwa u jednolitych zielonych liści zmienia się w kierunku żółci a u marmurkowatych (nie wszystkich) w kierunku szarości i srebra. A połysk? Niektóre mają liście błyszczące inne matowe a u niektórych "połysk" jest jak u Ludisii więc jak mam to opisać?

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Agnieszka i Marek
E-mail: m.siwik@wp.pl
Data: niedziela, 20 listopada 2011 10:22:59
Dodam jeszcze. Przy lekkim spragnieniu u marmurkowatych dochodzi słabszy kontrast rysunku. Jak jest bardzo źle z korzeniami to marszczą im się liście ale tylko niektórym i nie w poprzek jak u Oncidiów a wzdłuż liścia. Czasem wyrastają wówczas bardzo malutkie rozetki poniżej liści a nie z pomiędzy. To czy u podstawy rozetki wyrastają 1-2 nowe i dorastają czy też nowa rozetka już jako młodociana rozmnaża się dalej mając 2-3 listki. Dochodzi też stosunek wielkości nowych rozetek do całości rośliny, to czy nowe rozetki rosną w górę (często u przenawożonych), czy też liście od razu rozchodzą się na boki. No jest tego trochę...

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Beata Zdrzalik
E-mail: b.zdrzalik@op.pl
Data: niedziela, 20 listopada 2011 13:16:13
Witam
Bardzo dziękuję Jak zwykle to bywa "diabeł tkwi w szczegółach" Obserwowałam pewne zmiany na roślinach, ale zawsze miałam problem z interpretacją. Barwa, połysk, rysunek liści to rzeczywiście sposób porozumiewania się Paphiopedilum. Panie Marku, Pana opis uprawy jest niezwykle pomocny, serdecznie dziękuję
Pozdrawiam
Beata

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Elżbieta Ziąbkowska
E-mail: jaeuterpe@gmail.com
Data: środa, 23 listopada 2011 23:39:04
Kapitalne opracowanie.Piękne dzięki za nie.
Paphiopedilum należy do grupy moich ulubieńców i mam ich chyba 10 i jedno Pragmipedium.
Generalnie dobrze rosną,w miarę regularnie kwitną,tyle,że ja podlewam deszczówką,a wapnolubom i mieszańcom z insygne od czasu do czasu dosypuję do podłoża wapna magnezowego.
Nigdy nie zastanawiałam się nad przenawożeniem.Moje sabotki nie miały brązowych końców liści,ale gdy przeczytałam opracowanie zaczęłam myśleć o insygne,które kupiłam jako kwitnące,ale korzenie pożal się Boże.Że źle wyglądało i teraz tak sobie,to zganiałam na korzenie.Wprawdzie się poprawił,jednak to nie to.Ma dużo małych rozetek.Czyli mam go nawozić sporadycznie.
Od niedawna mam concolorka.Poprzednia właścicielka podlewała go kranówką,a generalnie woda stała w podstawce.Jednak korzenie ma "bycze" i to prawdziwy okaz zdrowia.On ma mieć od 7,2 - 8 pH,więc może lubi aż tak twardą wodę.U poprzedniczki kwitł non stop.Ja serwuję mu wodę odstałą i widzę,że zaczął rosnąć.Też mam dylemat jaką go poić wodą.Co do nawożenia będę miała na uwadze,że Brachypetalum potrzebują śladowych ilości nawozu. Często używam nawozu naturalnego - rozrobionego z wodą krowieńca.
A czy Pana Pragmipedium stoją jeszcze w wodzie,czy zmniejszył Pan wilgotność?
Poza tym ja dodaję liści bukowych do podłoża i uprawiam sabotki w plastikowych doniczkach.
Pozdrawiam.



Powrót do grupy


© Copyright 2026 Orchidarium.pl