Szanowni foto-forumowicze!
Cieszę się, że pojawił się temat fotografii cyfrowej. Ja też od niedawna wykonuję zdjęcia tą techniką. Poprzednio posługiwałem się lustrzanką 35mm. Jednak aparat cyfrowy to coś zupełnie innego i tego trzeba się nauczyć właściwie od początku. Jest wiele wątków, którymi chętnie bym się zajął, ale zacznę od tych, które już się pojawiły.
Pan Witold Hanak zwrócił uwagę na problem oświetlenia. Ten parametr także dla mnie jest dosyć zagadkowy. Pierwsze, co zauważyłem przy pierwszych próbach robienia zdjęć cyfrowych to to, że zdjęcia można wykonywać w o wiele gorszych, w stosunku do „klasycznego” aparatu, warunkach oświetleniowych (chodzi o światło zastane, flesza, jak na razie, w ogóle nie używam). Ciekawe, czy inni użytkownicy aparatów cyfrowych mają podobne doświadczenia.
Wybór sposobu pomiaru oświetlenia wydaje mi się być kluczowy. Pan W. Hanak ma rację podejrzewając, że wybór punktowego pomiaru światła rozwiązuje problemy z efektem tła. Jako przykład załączam zdjęcie wykonane w silnym słońcu (jeśli o takim można mówić w styczniu). Pomiar światła był ustawiony na kwiat i mimo tego, że roślina stoi na swoim normalnym miejscu na półce to kwiat wygląda tak jakby był wykadrowany. Wybór punktu pomiaru światła jest dosyć trudny w niektórych sytuacjach. Jeśli punkt pomiaru ustawimy na fragment jasny to tło w ogóle nie będzie doświetlone (jak to ma miejsce na moim zdjęciu). Z drugiej strony ustawieniu punktu pomiaru na obszarze ciemnym spowoduje „przepalenie” obszarów jasnych. Szczerze powiedziawszy, w warunkach, jakie były w tamtej chwili nie było możliwe, bez wykonania dodatkowych zabiegów (przysłonięcie, przestawienie) zrobienie zdjęcia tego Paphiopedilum na tle innych roślin.
Podejrzewam, że dobrą podstawą do wyciągania wniosków o jakości naświetlenia zdjęcia byłaby interpretacja rozkładu tonów na zdjęciu (występuje to w programach do obróbki zdjęć jako „histogram” . Czy ktoś wie jak należy interpretować taki rozkład? Jaki kształt rozkładu powinno mieć dobre zdjęcie, jeśli w ogóle można tak powiedzieć?
Ogólnie mam wrażenie, że technologia cyfrowa jest o wiele bardziej „wrażliwa” na kontrasty niż technika chemiczna, w o wiele większym stopniu są odwzorowywane różnice w jasności obiektów. Stąd trudne jest wykonywanie zdjęć obiektów, które są silnie kontrastowe. Ciągle mam kłopoty z fotografowaniem mojego kota, który jest w buro-białe łaty.
Co do ziarnistości obrazu cyfrowego. Jest to oczywiście możliwe. Nie wiem, jak to jest w aparatach Canon ale w moim aparacie (Nikon Coolpix) możliwe jest ustawianie czułości, która symuluje czułość filmu i jest, dla ułatwienia wyrażana w ISO. W trybie manualnym mogę wybrać 100, 200 lub 400. Im wyższa wartość tym więcej szumu, który daje efekt ziarna. Jest on analogiczny do ziarna, który uzyskamy w przypadku zbyt krótkiego czasu naświetlenia.
Jako kolejny temat w tym cyfrowym zakresie chciałbym wprowadzić problem obróbki zdjęć cyfrowych (jak widzę praktyczne działania forumowicze już podjęli): Czy koniecznie trzeba jej dokonywać? Wielu zaawansowanych znajomych fotografów cyfrowych zawsze przeprowadza obróbkę. Ja zrobiłem już około 500 zdjęć i, prawdę powiedziawszy, nie widzę takiej potrzeby.
Z życzeniami udanych zdjęć.
ZbR

Aby wyświetlić ten obraz w innej wiadomości, użyj adresu <img src="http://www.orchidarium.pl/forum/upload/288">
|