Strona główna serwisu Strona główna forum

  Grupa:  Zupa storczykowa

 Temat:  coelogyne cristata
Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Dorota Fijałkowska
E-mail:  
Data: wtorek, 28 października 2014 20:37:30
Mam pytanie: jak doprowadzić cristatę do kwitnienia? Wniosłam ją własnie z ogrodu do domu, powiesiłam w najchłodniejszym pomieszczeniu, ale tam też jest 18 stopni. Jak z nia postępować, bo przyrasta pięknie a kwitnąć nie chce. Pozdrawiam, Dorota.

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Grażyna Siemińska
E-mail: g.sieminska@upcpoczta.pl
Data: wtorek, 28 października 2014 22:00:14

No to na pewno ma za ciepło. Zimą (ale jeszcze jest jesień ) w dzień powinno być 11-13 stopni, a w nocy 2-4. Może zafunduj jej extra akwarium i wrzucaj do niego lód, lub lepiej wkłady chłodzące do lodówek turystycznych...

Pozdrawiam,
Grażyna

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Jurek Błaszczyk
E-mail:  
Data: wtorek, 28 października 2014 22:32:35
Mi się zdaje, że ważne są dwa parametry:
różnica temperatury dzień/noc przynajmniej 5 stopni,
doświetlanie zimowe do 12 godzin, ma być jasno
Grażyna, przecież cristata kwitnie na wielu domowych parapetach, na którym z nich przez dłuższy okres nocą są te dwa stopnie? U mnie przy około 15/10 stopniach dzień/noc jest OK, ale doświetlam.
Jeszcze takie doświadczenie: po przesadzeniu, dzieleniu kilka lat rosną, ale się potrafią upierać nie kwitnąć, może w tym problem?
Pzdr Jurek

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Grażyna Siemińska
E-mail: g.sieminska@upcpoczta.pl
Data: wtorek, 28 października 2014 22:40:52

Na moim parapecie 2 stopnie to nie był problem zanim ich trochę nie podreperowałam .

Pozdrawiam,
Grażyna

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Dorota Fijałkowska
E-mail:  
Data: wtorek, 28 października 2014 23:25:37
Nie przesadzałam, kupiłam kwitnące trzy lata temu i od tej pory nie chce zakwitnąć. Ale na zawnątrz już nie wynoszę bo sie boję przymrozków.Mogę zrobić różnicę temperatur i doświetlenie ale to będzie raczej 18/15 stopni dzień do nocy, no chyba, że zostawię uchylone okno. A co z podlewaniem bo głównie z tym mam problem, żeby nie zasuszyć.

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Jurek Błaszczyk
E-mail:  
Data: środa, 29 października 2014 00:16:24
Obniżanie temperatury => zmniejszanie wilgotności podłoża.
Przy zerze stopni zero podlewania

Pzdr Jurek

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: jan
E-mail:  
Data: środa, 29 października 2014 09:13:06
Hmmm, dziś rano o 5 miałem lodowisko przed domem. Wieczorem prewencyjnie zabrałem moją cristate do domu. Nie wiem, czy takie temperatury jakie mamy teraz w okolicach Krakowa nie zaszkodzą jej.
Latem dostała masę przyrostów i liści, teraz niestety masowo gubi liście, które żółkną wzdłuż. Pół liścia jest zielone, połowa żółta.

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Kazimierz Oboza
E-mail: kazimierz.oboza@op.pl
Data: czwartek, 30 października 2014 11:22:07
Wg mnie dla coloegyne cristata by kwitła ważne jest wysokie natężenie światła zwłaszcza wczesną wiosną już od połowy stycznia po okresie jesiennym. Co do podlewania, u mnie czasem gdy kwitnie cristata bulwy są mocno pomarszczone, zwłaszcza u odmiany hololeuca, które dużo łatwiej i wcześniej kwitną niż typ.

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Tamara Florczak
E-mail:  
Data: czwartek, 30 października 2014 23:25:28
Ilu rozmówców, tyle sposobów uprawy. Nie ma łatwo, każdy musi znaleźć swój własny, dostosowany do swoich możliwości.
Przez kilka lat Coel cristata uprawiałam na parapecie pn-wsch okna. Rosła i kwitła niezawodnie i to bez doświetlania oraz drastycznego schładzania. Jedynym stresem inicjującym kwitnienie było przesuszanie. Odmówiła współpracy po przeprowadzce i przesadzeniu. Teraz wraca do normy. Latem rośnie zawieszona na jabłoni, zimę spędza przy balkonowym oknie o wystawie pd-zach. Nadal nie doświetlam. Chłodzę umiarkowane - podczas słonecznej pogody temperatura przy szybie wzrasta powyżej 20*C, w nocy spada do 14*C. Wartości wyższe niż w arkuszach uprawy, ale różnica wyraźna. Do tego znacznie ograniczam podlewanie. W ubiegłym roku od początku listopada do końca grudnia w ogóle nie podlewałam podstawowej formy cristata. Przyniosło to pożądany efekt.
Zauważyłam również, że na kwitnienie wpływa systematyczne odżywianie rośliny w okresie wzrostu.

A żółknięcie i opadanie liści, moim zdaniem, spowodowane jest nagłą zmianą warunków uprawy. U mnie dzieje się tak zawsze po wniesieniu storczyka z ogrodu do ciepłego mieszkania. Tyle tylko, że u mnie liście żółkną jednolicie i gubią je najstarsze pseudobulwy.

Pozdrawiam,
TF

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: jan
E-mail:  
Data: piątek, 31 października 2014 08:27:35
Hmmm, a więc wystarczy odrobinę chłodniejszy parapet. Troszkę zgłupiałem czytając opisy innych ludzi i arkusze uprawy. Jedna opinia mówiła, że cristata kwitnie dopiero o po tym jak się z niej śnieg strząśnie...

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Agnieszka i Marek
E-mail:  
Data: sobota, 10 stycznia 2015 14:05:30
Roślinę mamy od 2005-2006r. Początkowo rosła latem na dworze pod chmurką a zimą na werandzie gdzie było do 10st.C. Latem podlewana głównie przez deszcz i czasem przeze mnie. Zimą na sucho (2-3 podlewania od października do kwietnia). Ładnie wówczas przyrastała i zakwitała regularnie w kwietniu – maju. Potem trafiła do nowego domu i zimą miała przeciętnie 16st.C w dzień. W nowym miejscu, przy zimowaniu na sucho już w listopadzie wyglądała źle a do wiosny traciła liście i korzenie. Zaczynała na dworze wzrost dopiero w czerwcu a kwitnienia były słabe lub ich wcale nie było i jeżeli kwitła to w lutym – marcu.
Od dwóch lat zimuję ją na mokro. Dopiero w tym roku wygląda zadowalająco i prawie na pewno zakwitnie. Choć jeszcze słabo.
Jeżeli chodzi o zimowanie to uważam, że w zależności od temperatury należy ją trzymać sucho, półsucho lub mokro. Jeżeli zimą jest 10stC i mniej to należy ją trzymać sucho. Jeżeli powyżej 14stC to mokro. W każdym wypadku do zimowania należy roślinę przygotować. Tzn. dobrze wypłukać podłoże z nawozu i pozostawić je na zimę niemal jałowe. Po to, by ułatwić przetrwanie zimy korzeniom. Jesienią należy roślinę porządnie odrobaczyć. Szczególnie wtedy gdy zimuje w wyższych temperaturach. Przy temp. do 10st.C szkodniki prawie się nie rozmnażają – ich cykl życiowy jest znacznie wydłużony i nie uszkadzają roślin. Przy ciepłej zimie od listopada do marca wydadzą 4 lub więcej pokoleń, rozmnożą się i uszkodzą lub nawet całkowicie zniszczą roślinę.
Jeżeli chodzi o doprowadzanie do kwitnienia to przypuszczam, że jest to roślina reagująca na długość dnia – tzw. roślina dnia krótkiego. Zawiązki pędów kwiatowych powstają zapewne około połowy lipca a widoczne są na początku września ale tylko na psb które mają wtedy dobrze ponad 2 cm długości. W zależności od temperatury w zimie zakwitają między lutym a majem, jeżeli nie zeżrą ich wciornastki.
Jeżeli mam rację, to kwitnąć będą tylko te psb, które będą odpowiednio duże już pod koniec czerwca gdy dzień zaczyna się skracać. U nas nigdy nie zakwitła psb która pojawiła się latem. Moim zdaniem, nie ma sensu trzymać c.cristata na dworze później niż do końca września. Dalsze chłodzenie i tak nie wywoła kwitnienia a ryzyko uszkodzenia przez przymrozki jest już duże. Można przetrzymać do połowy października te rośliny które będą zimowały w temp. poniżej 10st.C. Te które będą miały ciepło w zimie powinny jednak wracać do domu wcześniej.
Tak to wygląda u nas.

Powrót do grupy


© Copyright 2026 Orchidarium.pl