Strona główna serwisu Strona główna forum

  Grupa:  Prezentacje

 Temat:  Cattleya warscewiczii - zakwitła...
  Strona:    Poprzednia    1  2  [3] 4    Następna

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Piotr Baldyga
E-mail: baltyk@kowalska-stiasny.com.pl
Data: poniedziałek, 19 września 2005 12:07:49
Z plamkami czy bez jest i tak przepiekna!!! A.Chadwik podaje, ze te plamki sa po prostu cecha rozpoznawalna tego gatunku, ale jak widac natury nie da sie zaszufladkowac.

pozdrawiam i jeszcze raz gratuluje,
Piotr

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Ewa Jóźwiak
E-mail:  
Data: poniedziałek, 19 września 2005 12:18:58
Panie Andrzeju, wiem że C. warscewiczii to jedna z większy roślin tego rodzaju . Zresztą Pan napisał też; "Dorosłe pędy mojej Cattley'i mają 37 cm". Policzyłam bulwy i wyszło mi, że albo Pan dzielił albo to jest tak trudna roślina . Podał Pan wiek rośliny, troszkę poanalizowałam to co widzę i dlatego zapytałam.
Gratuluję i pozdrawiam
ewka


Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Andrzej Bucior
E-mail: andrzej.m.b@wp.pl
Data: poniedziałek, 19 września 2005 14:09:06
Dziękuję Panu Piotrowi - właśnie w tym samym artykule państwa A. A. Chadwick'ów jest wzmiankowanie, że są formy "Rothchild's' i 'Saturata', kóre tych plamek nie mają... Poza tym moja warscewiczii jest dla mnie (!) bardziej wykwintna i elegancka... (jak się nie ma co się lubi... choć tak naprawdę po obejrzeniu tych form z żółtymi plamkami, moja bez nich rzeczywiście bardziej mi się podoba...)
Pani Ewa też ma rację - musiałem dzielić... Rośnie bardzo dobrze (pisałem, że dużo wytrzymała moich tortur...) gorzej było z chęcią zakwitnięcia (lub "możnością" - bo formalnie odmiany/formy gatunku botanicznego muszą mieć spełnione określone ogólne wymagania aby były w stanie wydać kwiaty. Dlatego dużo łatwiej jest uzyskać kwitnienie hybryd - krzyżówek... bo te mają cech różnych gatunków i dużo łatwiej się przystosowują ... ) Wytwarza 1 nowy pęd na końcu jednej "odnogi" pędu na rok, ale po podziale może być tych nowych pędów 2 - zależy od warunków, kondycji i wielkości rośliny itd. Można zobaczyć u dołu pędów Cattley'i (pseudobulw), że są pod delikatną osłonką uśpione pączki, które w przypadku dzielenia wzrastają... Moja roślina w tym roku wydała 3 nowe pseudobulwy, ale tylko 1 zakwitła ponieważ tylko ta miała wielkość 10 cm, kiedy rozpocząłem normalnie podlewać... Inne były mniejsze i nie były dość przygotowane (zainicjowane - dojrzałe). I te już nie zakwitną ani w tym roku ani w następnych latach... Dziękuję za wniklwość i serdecznie pozdrawiam Andrzej

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Ewa Jóźwiak
E-mail:  
Data: poniedziałek, 19 września 2005 14:41:02
Reasumując, zakwitła roślina 3-letnia.
- 9 lat temu kupiona
- dwa rzy dzielona
- roślina która kwitnie miała trzy bulwy, dwie przyrosły w 2004, trzy w 2005 roku w tym na jednej wykształciła się pochewka i pąki kwiatowe.

Przepraszam za wnikliwość, ale to dla osób zaczynających przygodę z tymi roślinami jest wskazówka, mam taką nadzieję.

Pozdrawiam
ewka


Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Andrzej Bucior
E-mail: andrzej.m.b@wp.pl
Data: poniedziałek, 19 września 2005 16:12:12
... nie do końca zostałem dobrze zrozumiany...
prawdopodobnie 3 lata temu dzieliłem i rozsadzałem tego storczyka... Czyli dzieląc po 3-4 pędy w tym roku 3-4 pseudobulwy miały nawet ponad 6 lat... - ale można też powiedzieć, jak powiedziała Pani Ewa, że ogólnie roślina jest 3-letnia i nie trzeba 9 lat i bardzo starej rośliny aby zakwitła... - Mam nadzieję, że w następnym roku, "roczne" Cattley'e warscewiczii zakwitną.... (bo zakwita tylko najmłodszy pęd )

Co do liczby przyrostów - roślina, która zakwitła miała 3 lata temu 3-4 pędy - po podziale uaktywniają się śpiące oczka (pączki) i powstają np. 2 przyrosty w pierwszym roku (na "końcu najmłodszym" i przy starszej pseudobulwie) -i w następnym roku będą też 2 lub 3 jeśli roślina jest silna i ma dobre warunki (powstaje uaktywniony nowy pączek) i w 3 roku 3 i w sumie po trzech latach będzie 11 lub 12! czyli: 0 rok(rok podziału) -- 3-4
1 rok(rok po podziale) 5-6
2 rok(po podziale) 8-9
3 rok("ten rok") 11-12 !
- to tak aby było jeszcze bardziej zrozumiałe

Ponownie dziękuję Pani Ewie i innym, czekamy Wszyscy na dalsze listy (z których i inni skorzystają) Pozdrawiam Wszystkich i Wszystkim życzę też radości z wielu nowych kwitnień Andrzej


Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Lidia Aniśkowicz
E-mail: lidia@aniskowicz.pl
Data: poniedziałek, 19 września 2005 19:41:09
Witam,
Jestem w szoku! Cattleya warscewiczii jest dla mnie ukoronowaniem katlejowatych. Absolutna królowa! Co tam królowa, to caryca! Wprawdzie preferuję te z charakterystyczną parą oczek, ale ta Pana też jest przepiękna.
Wiem, że niezwykle trudno jest ją doprowadzić do kwitnienia, więc proszę przyjąć ode mnie wyrazy najgłębszego podziwu. Dokonał Pan czegoś nadzwyczajnego. Moje najszczersze gratulacje!
Czy ma Pan jeszcze jakieś zdjęcia zrobione w świetle naturalnym, bez flesza? Jeśli tak, to bardzo proszę o ich zamieszczenie.
A tu dla zainteresowanych adres, gdzie można porównać różne odmiany tej katlei:
http://suamena.com/cgi/warscewiczii
Pozdrawiam,
Lidia Aniśkowicz

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Andrzej Bucior
E-mail: andrzej.m.b@wp.pl
Data: poniedziałek, 19 września 2005 20:28:43
Pani Lidio, bardzo dziękuję i za miłe słowa i za stronkę z odmianami C. warscewiczii. Nie widziałem tej strony a spędziłem sporo czasu na przeszukiwaniu w internecie, jaką mam odmianę tego gatunku... Wśród obrazków na tej stronce jest kilkadziesiąt odmian (!) i kilka podobnych do mojej ale to chyba żadna z nich. Bardzo dziękuję.

Co do zdjęć to nie mam zdjęć zrobionych przy czystym świetle dziennym (chociaż ono jest też bardzo zmienne) Może spróbuję następnym razem... (mam nadzieję, że może za rok...)lub może inni mnie w tym uprzedzą...
Zdjęcia kwiatów w większości nie były z fleszem ale ze światłem mieszanym - światło dzienne plus lampka, aparat na statywie i pomoc samowyzwalacza. Lubię dodawać lampką troszkę zabarwienia ciepłego zdjęciom (podobnie jak światło pomarańczowoczerwonego zachodzącego słońca) - jednak to nieco zmienia barwy.
W rzeczywistości kwiaty mają płatki troszkę bardziej lawendowe a nie aż tak różowe jak to widać powyżej.
Mam jeszcze jedno zdjęcie które jakoś nie weszło. Trochę go brakuje bo pokazuje stadium rozwoju kwiatów po ostatnim zdjęciu pąków (z lampą błyskową) a przed pierwszym pokazanym kwiatem rozwijającym się. Mam nadzieję, że "wejdzie" (prawdopodobnie mój aparat robi za dużo opisów właściwości "zaawansowanych" a one mają kilka polskich znaków, których ja nie mogłem skasować a nie ma po poprawkach Pana Jerzego Dziedzica)



Jednak uśmiecham się do Pana Jerzego... prosząc o pomoc (z góry dziękuję) z serdecznymi pozdrowieniami i życzeniami taaakich radości Andrzej

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Andrzej Bucior
E-mail: andrzej.m.b@wp.pl
Data: wtorek, 20 września 2005 10:49:35
Dziękuję pani Grażynie Siemińskiej (ponieważ pan Jerzy za granicą bardzo zajęty), która pomogła aby można było pokazać zdjęcie wybarwionych pąków, które zaczynają się rozchylać.

Ponownie dziękuję i pozdrawiam, Andrzej


Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Wanda
E-mail: wabert@tin.it
Data: środa, 14 marca 2007 09:35:40
Panie Andrzeju,
czy udalo sie Panu w ubieglym roku doprowadzic ponownie do kwitnienia te cattleye?
Pozdrowienia
Wanda

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Andrzej Bucior
E-mail: andrzej.m.b@wp.pl
Data: środa, 14 marca 2007 10:43:27

Witam, niestety nie zakwitła w 2006 r. - myślę, że przez podział w X 2005 po kwitnieniu. Mam nadzieję, że w tym roku powtórzy kwitnienie - "powiększyła się" - rozrosła trochę więc jest większa szansa...
Pozdrawiam serdecznie i życzę także pięknych kwitnień,
Andrzej.

Strona:    Poprzednia    1  2  [3] 4    Następna

Powrót do grupy


© Copyright 2020 Orchidarium.pl