Strona główna serwisu Strona główna forum

  Grupa:  Prezentacje

 Temat:  Jak zbudować sztuczny pień epifitowy
Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Jerzy Dziedzic
E-mail: info@orchidarium.pl
Data: piątek, 28 marca 2008 21:05:57
Sztuczny pień epifitowy ma kształt ograniczony tylko wyobraźnią twórcy, a jednocześnie jest (z mojego punktu widzenia - całkowicie) odporny na wodę, gnicie i próchnienie, a jednocześnie praktycznie niezniszczalny. No powiedzmy, że można go pokonać siekierą i miotaczem ognia...

Widziałem (i próbowałem) różne rozwiązania tego rodzaju, jednak to wymyślone przeze mnie ostatnio jest chyba najwygodniejsze, szybkie w wykonaniu i stosunkowo tanie.

Do wykonania sztucznego pnia epifitowego zużyłem:

- 5 metrów rurki miedzianej do CO (takiej sprzedawanej w zwojach - około 1 cm średnicy) - 50 zł
- 2 pojemniki pianki montażowej - 22 złote
- 20 pasków do spinania przewodów elektrycznych 1,70 zł
- 1 puszka brązowj farby w sprayu - 7 zł
- 5 kg rurek z korka naturalnego (to takie zdzierane z gałęzi) - 125 zł

RAZEM - 205,70 zł

Wykonanie pnia zabrało mi:
- 1 rok zastanawiania się i szukania wolnego weekendu, który możnaby na to poświęcić
- 45 (słownie: czterdzieści pięć) minut pracy nad wykonaniem....

Narzędzia:
- ręce sztuk 2
- nóż
- piła do drewna lub metalu
- gazety do podłożenia

Najpierw ułamałem ze zwoju rurki odpowiednie kawałki, w długościach które pasowały mi do projektu. Z ułamywaniem to nie żart - wystarczy ją dwa, trzy razy przegiąć i łamie się sama - nie potrzeba do tego żadnych narzędzi.
Potem składałem je kolejno razem, zaciskając mocno plastikowymi paskami (one mają ząbki i zaciskają się automatycznie). Całość zabrała mi około 15 minut.




TU UWAGA: Metalowe drzewo kształtowałem w orchidarium, tak żeby potem nie było problemów z jego zmieszczeniem w pojemniku.



DRUGA UWAGA: W dolnej części ukształtowałem "nóżki" tworzące podstawę, którą potem też zalałem pianką, co utworzyło całkowicie stabilny stojak, tak że nie musiałem "pnia" do niczego mocować, co mogłoby być kłopotliwe.



TRZECIA UWAGA: Kształt "gałęzi" dostosowywałem do odcinków posiadanego korka, ale można też pociąć korek na mniejsze "plasterki" i ukształtować gałąź całkowicie dowolnie.

Po zbudowaniu stabilnego, swobodnie stojącego na czterech nóżkach metalowego drzewa zacząłem na nie nakładać kolejno fragmenty rur korkowych, zaczynając od dołu (najgrubsze odcinki) i kończąc na najcieńszych jako gałęziach. Dolne odcinki przecinałem wzdłuż, rozszerzałem i "obejmowałem" nimi pień. Odcinki końcowe zwyczajnie nasuwałem od góry na rurki. Miejsca połączeń poprzycinałem tak, żeby między korkowymi elementami pozostały jak najmniejsze przerwy. Ten etap zajął mi około 10 minut.







UWAGA: Nie należy przejmować się połamanymi odcinkami korka. W większości przypadków i tak będzie je można zmontować.



Następnym etapem jest piankowanie. Trzeba je wykonać dokładnie, zapełniając wszystkie wewnętrzne części pnia. Są dwa istotne tego powody - solidnie wypełnione "drzewo" będzie mocniejsze mechanicznie, a jednocześnie odporniejsze na wodę i próchnienie. Na tym etapie należy też wykonać piankową podstawę stabilizującą "nóżki" i podwyższającą estetykę całości (wykończona podstaw wygląda jak skała, z której drzewo "wyrasta").




UWAGA: Nie należy przejmować się wychodzeniem pianki z otworów i szczelin - to wszystko można bez problemu usunąć później.




Ostatnim etapem jest wykończenie. Należy się za to zabrać po wyschnięciu pianki, mniej więcej po 24 godzinach. Należy przyciąć wszystkie wystające macki piankowego potwora, w miarę możliwości modelując piankę na podobieństwo kory. Następnie należy delikatnie i nierówno (w jednych miejscach mocniej, a w innych słabiej) podmalować piankę ciemnobrązową farbą w sprayu, w tym też podstawę. Umiejętnie pomalowana pianka prawie nie różni się wyglądem od korka.




Na koniec należy oczywiście posadzić rośliny. Tu przydaje się zarówno wiedza uprawowa, jak i wyobraźnia. Ja sadzę wszystkie rośliny w żywym torfowcu, a czasem w innych mchach.




O zdrowie roślin dbam na co dzień, zapewniając codzienne deszczowanie, wietrzenie, doświetlanie i nawożenie, ale to już zupełnie inna historia




Pozdrawiam,
Jerzy

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Halina Roszkowska
E-mail:  
Data: piątek, 28 marca 2008 21:21:49
Jej, ale super prezentacja!!!

Dziękuję
Halina

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Kamila Irie
E-mail:  
Data: piątek, 28 marca 2008 21:34:10
Mnie tez sie bardzo podoba! Bardzo lubie takie relacje krok-po-kroku. Sa niesamowicie inspirujace
Piekna robota i efekt koncowy!
Dolna czesc wypadla bardzo zacieniona - czy to bylo zamierzone?
Pozdrawiam

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Jerzy Dziedzic
E-mail: info@orchidarium.pl
Data: piątek, 28 marca 2008 21:59:11
Co do zacienienia dolnej części - to jest normalne - intensywność światła maleje proporcjonalnie do KWADRATU odległości od źródła! My nie widzimy tego zwykle gołym okiem, ale aparat fotograficzny już tak. Czyli o ile 10 cm od lampy jest ze 30 000 luksów, to na dnie jest zaledwie 100. Dlatego trzeba albo zrezygnować z uprawy storczyków w dolnej części (ja tak zrobiłem - są tam tylko nie-storczyki o niewielkich wymaganiach świetlnych, paprocie i mchy) albo doświetlać też dół dodatkowymi lampami (tak mam w drugim orchidarium). Można też budować orchidaria o odwrotnych proporcjach - płaskie i szerokie.

Jerzy

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Iwona Dorochowicz
E-mail: iwodor@gmail.com
Data: piątek, 28 marca 2008 22:11:51
Jurek, DZIĘKUJĘ

Jestem pod wrażeniem , ale może żeby temat nie zniknął, zamieścisz to w części moje orchidarium .

Pozdrawiam Iwona

PS. Skoro masz za dużo czasu zróbmy jakąś wystawę, brakuje mi tego

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Jurek Błaszczyk
E-mail: jurekbe@poczta.fm
Data: sobota, 29 marca 2008 00:27:43
Piszesz tu "Ja sadzę wszystkie rośliny w żywym torfowcu, a czasem w innych mchach", a ja się spytam o ten "żywy torfowiec":
czilijski on pewnie? ,
dalej on Ci w orchidarium żywy pozostaje i rośnie?
Mój prywatny świeradowski po przeniesieniu do witryny odmawiał współpracy
Pzdr Jurek

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Jerzy Dziedzic
E-mail: info@orchidarium.pl
Data: sobota, 29 marca 2008 09:17:20
Myślę, że uprawa prawidłowa dla storczyka zwykle nie jest optymalna dla mchu.

Mój wejherowski torfowiec nie odmawia współpracy, bo go polewam wodą, tak jak lubi
Wszystko jest deszczowane codziennie, także codziennie jest włączana kaskada na tej bocznej ścianie po prawej. Na początku myślałem, że to za dużo wody, ale storczyki mają się świetnie, a nawet lepiej. Tylko w dolnej części (gdzie jest mniej światła i bardziej mokro) storczyki odmawiają współpracy, ale mech rośnie najlepiej.

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Sandra Wawrzyniak
E-mail: cass@poczta.onet.pl
Data: sobota, 29 marca 2008 15:36:15
Super ! Świetna prezentacja, pomysł genialny w swej prostocie no i efekt końcowy rewelacja.

Ja jestem wielką zwolenniczką pianki, zrobiłam sobie z niej ścianki do żabarium, wygląda bardzo naturalnie i jest zdecydowanie prostsza w formowaniu niż płyty korkowe w których trzeba dłubać. No i jeszcze z doświadczenia mego uwaga, że jeśli chcecie wpuścić do zbiornika jakieś zwierzaki to niestety nie można jej podmalowywać farbą w sprayu, roślinom raczej nie zaszkodzi.

pozdrawiam
Sandra

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Kasia B.
E-mail: amenti@gazeta.pl
Data: poniedziałek, 3 stycznia 2011 17:46:09
Witam,
jako, że właśnie przystępuję do aranżacji wnętrza mojego nowego orchidarium, to zastanawiam się, gdzie Pan Jerzy kupił te rurki korkowe. Szczerze powiedziawszy nigdzie nie udało mi się ich znaleźć. I dlatego pozwalam sobie odnowić ten dość stary wątek.

Pozdrawiam
Kasia B.

Odpowiedz Pokaż wiadomość 
Autor: Jurek Błaszczyk
E-mail: jurekbe@poczta.fm
Data: poniedziałek, 3 stycznia 2011 19:09:01
Zwykle spory wybór w Krakowie www.gady-gady.pl Nawet to widać na fotce http://www.gady-gady.pl/shop/images/shop/akcesoria/rury/2.jpg
Ale lepiej zatelefonować
Pzdr Jurek

Powrót do grupy


© Copyright 2026 Orchidarium.pl