|
Autor: |
Jerzy Dziedzic |
|
E-mail: |
info@orchidarium.pl |
|
Data: |
poniedziałek, 14 kwietnia 2008 09:02:31 |
Hej,
Ja używałem (dwukrotnie) SPIDEX, czyli Dobroczynek szklarniowy (Phytoseiulus persimilis). Bezpieczne to jest, bo dobroczynki zwyczajnie giną (najpierw zjadając się nawzajem... ), gdy nie mają już co jeść, czyli po zjedzeniu wszystkich przędziorków. Poza tym są tak małe, że praktycznie ich nie widać.
Co do skuteczności, jest OK, to znaczy (z mojego doświadczenia) jest zbliżona do skuteczności oprysków. Żeby utrzymać równowagę, szczególnie gdy dostarcza się do domu/szklarni kolejne (potencjalnie zainfekowane) rośliny, trzeba dostarczać też kolejne partie dobroczynków. Nie jest to niestety tanie, ale rzeczywiście pozwala pominąć chemię i ustrzec się przed szkodliwymi dla roślin skutkami ich spryskiwania. Na pewno jest wygodniejsze, szczególnie w wypadku uprawiania kilkuset roślin, bo zamiast każdą dokładnie spryskiwać (na górnej i dolnej stronie liści itd.) wystarczy otworzyć pudełko z dobroczynkami.
Pozdrawiam,
Jerzy |
|
|