|
Autor: |
Paweł |
|
E-mail: |
zor_an@wp.pl |
|
Data: |
niedziela, 21 września 2008 19:01:42 |
Witam.
A według mnie problem z glonami na doniczce jest taki, że trudniej ocenić, kiedy trzeba storczyka podlać, jak nie widać korzeni i stąd częstsze podlewanie, a dzięki temu gnicie korzeni.
Samo mycie doniczki przy przesadzaniu niewiele pomoże, trzeba by usunąć również "wiecznie zielone" korzenie, tj. te obrośnięte glonami i całkowicie usunąć stare podłoże. A z doświadczenia wiem, że storczyk nie lubi, gdy mu się obcina za dużo zdrowych korzeni i może się obrazić, i zmarnieć.
Ja z glonami walczę za pomocą osłonek z papieru - przepuszczają powietrze i spowalniają ich wzrost do czasu, kiedy przyjdzie pora na przesadzanie. Estetyką takiego rozwiązania się nie martwię, bo nie oto przecież chodzi.
Innym sposobem są osłonki ceramiczne. Proponuję dużo większe od doniczki, żeby był dopływ powietrza. Pustą przestrzeń można wypełnić keramzytem lub jakimiś ozdobnym sianem.
Mam nadzieję, że coś z tego pomoże.
Pozdrawiam
P.S. Uprawa storczyków to ciągła walka: jak nie z glonami, to z robactwem i innymi paskudztwami. Ale z czasem człowiek się przyzwyczaja . |
|
|