|
Temat: |
Re: wybór |
|
Autor: |
Efka |
|
E-mail: |
|
|
Data: |
sobota, 20 kwietnia 2013 11:15:25 |
Chyba nie jest aż tak źle, jednak ludzie uprawiają storczyki na parapetach w podobnych warunkach. Jednak Masdevallie mają duże wymagania i moim zdaniem to chyba jeden z najgorszych wyborów na początek. Łatwo je zarówno zalać, jak i przesuszyć, mają drobne korzenie, które mogą szybko stracić np. od przenawożenia, wymagają b. dobrej wody...
Osoby, które je uprawiają na parapecie, często mają możliwość wystawienia ich na całe lato na dwór, do ogrodu, na działkę - mają tam lepsze warunki. W wypadku chłodnolubnych roślin trzeba brać pod uwagę nie tylko średnie temperatury, ale i ekstremalne, na jakie mogą być narażone - wielodniowe upały po blisko 40 st. (!).
Natomiast jeśli warunki warunki odbiegają sporo od wymaganych, to storczyk, jeśli nawet żyje, jest osłabiony i wtedy na zasadzie, że "na pochyłe drzewo..." wykańczają go szybko choroby i szkodniki.
Dobrym wyborem do typowych mieszkaniowych warunków (niska wilgotność powietrza) są właśnie rośliny, które w naturze są zmuszone przetrwać okresy suszy i niskiej wilgotności i one rzeczywiście przypominają sukulenty - mają pseudobulwy do gromadzenia wody, grube, mięsiste liście. Na cieniowanym pd.-zach. oknie utrzymają się i będą kwitły katleje, Phalaenopsis, Vanda, Dendrobium - oczywiście nie wszystkie, należy szukać gatunków lub krzyżówek tolerancyjnych na takie warunki.
Założenie pt."nie chciałbym zaczynać od hybryd i łatwych storczyków" może zaprowadzić Pana na manowce - hybrydy i te "łatwe" sprawiają najróżniejsze problemy (wystarczy poczytać storczykowe i ogrodnicze fora), a te trudniejsze storczyki tym bardziej.
Dodatkowo gatunki botaniczne są często dostępne w postaci niezbyt rozrośniętych sadzonek lub młodych roślin (bywają od początku chore lub ze szkodnikami) i podwójnie trudno utrzymać je przy życiu, każdy błąd kosztuje.
Odrobienie lekcji na temat "łatwych" w rzeczywistości bardzo się opłaca i pomaga w przyszłości, teoria i dobre rady tego nie zastąpią w żaden sposób, przynajmniej takie jest moje skromne zdanie.
Gdy spodobały mi się storczyki, myślałam, że będę sobie podlewać i podziwiać piękne kwiaty O święta naiwności - a tu się okazało, że trzeba zwalczać ślimaki, przędziorki, wełnowce, pleśnie, grzyby, plamy, używać różnych dziwnych preparatów itp., itd. i czekać na kwiaty nieraz po kilka lat... Dodam, że ta walka nigdy się nie kończy - wciąż nowe atrakcje ...
Określenie "wdepnąć w storczyki" nieźle oddaje sytuację .
Stąd właśnie rada, żeby nie stawiać na początek poprzeczki zbyt wysoko.
Niezależnie od tego, jaką stromą drogę Pan wybierze, życzę powodzenia !!!
|
|
|
|
|