|
Temat: |
Re: Po kilku latach uprawa w orchidariach załamuje się... |
|
Autor: |
Elżbieta Ziąbkowska |
|
E-mail: |
jaeuterpe@gmail.com |
|
Data: |
czwartek, 3 lutego 2011 21:21:26 |
Wcześniej nie czytałam tego wątku,jednak po przeczytaniu postanowiłam coś napisać od siebie.
Storczyki uprawiam chyba 8 lat - nie pamiętam i nie posiadam orchidarium.Pomijając koszty nie mam na nie miejsca.Jestem zmuszona zadowolić się parapetami i gankiem,w którym zimują rośliny przebywające w lecie na dworze i chłodno lubne storczyki.Tam mają doświetlenie i odp. temperaturę.
Naturalnie wszystkie orchidee w lecie przebywają na zewnątrz i stoją pod daszkami.
Specjalnie dla nich zrobiłam oczko wodne i bagienko.Problemem w lecie są głównie ślimaki.Zimą,wiadomo.
Jeszcze kilka lat temu kupiłam roślinki owadożerne i obserwując to wszystko widzę, jak sobie miło żyją jedne obok drugich.
I mnie padło trochę roślin,jednak te botaniki,które nabyłam 5 - 6 lat temu żyją i mają się całkiem dobrze.Są to Coelogyne cristata,Dendrobium kingianum i delicatum,Stanhopea tigrina,Epidendrum ballerina,Gongora galeata.Moim pierwszym storczykiem jest Cymbidium botaniczne.Mam i jego,ale nie kwitnie.Pierwszy falek też żyje.Jednego oddałam,bo zrobił się za duży.
Jedne z najlepiej rosnących u mnie storczyków są Paphiopedilla ( też 2 straciłam).Jednego przelałam,a drugi zaczął chorować właśnie po 3 latach.Usitanum mam starsze i jakoś żyje.
Inne żyją ,kwitną.Dostałam nawet 3 sabotki,bo nie chciały rosnąć.U mnie rosną i zakwitają.
Nastepne lepiej rosnące to Brassia i jej krzyżówki.Regularnie rosną,kwitną,a sama Brassia jest po prostu szczęsliwa.Często sobie gadamy i czeka już na przeprowadzkę,bo ma za ciasne mieszkanie.To naprawdę cudowna roślina.O kwitnienie prosić nie trzeba,kwitnie 3 razy w sezonie.
Jeszcze dziwniejsze,że dobrze wiedzie się u mnie Masdevaliom.Najstarszą mam ponad 3 lata.Miała kilka listków.W lecie podzieliłam ją na 3.W ubiegłym roku zapyliła się i ze trzy miesiące potem nie kwitła,bo kwitnie kilka razy w roku.
Druga - botaniczna jakby u mnie odżyła.Zrobiła się " bycza"i miałam piękne kwitnienia.Też miała kilka małych listków gdy ją dostałam.Gorzej było z coccineą z Ekwadoru,ale stan jej się ustabilizował i ma 2 młode przyrosty.Plamy na liściu,o które pytałam na forum (bez odpowiedzi) nie rozprzestrzeniły się.Liść jest i plamy są jakie były.
Pokusiłam się o Dracule i też żyją.
Natomiast źle rosną mi Cattleye.Zawsze tak pisałam,teraz jedna po drugiej mają kwiaty,tu są pochewki,więc grzechem jest narzekać,ale Dendrobia oddałam koleżance.U niej mogą mieć lepiej.Zostawiłam sobie te chłodnolubne.
Do czego dążę...klimat.Mieszkam na Roztoczu i Masdevaliom się tu chyba podoba.Ostre,dość czyste powietrze,deszczówka.Doszły mnie słuchy,że destylowana woda osłabia rośliny.Jeżeli chodzi o Masdevalie to nie padła mi żadna,a raczej się wzmacniają.Jedne wolniej,inne szybciej i tu chyba swoje robi klimat.
Owadożene są bardzo pomocne.Widzę obustronne korzyści.0 robali i podrośnięte owadożene.I są to bardzo ciekawe rośliny.Mam różne.Cephallothus,Heliamforę - to takie rarytasy wśród owadożernych.
Tak się zastanawiałam.Chociaż mieszkam na wsi to nie miałam nigdy wełnowców,czy przędziorków.Chyba,że się nimi zajęły jakieś rosiczki .
Plagą u mnie są ślimaki i ziemiórki,czasem grzyby.
Owadożerne polecam,niektórzy uważają,że są takie trudne.Na forum znaleźć można odp.na wszystko.
Wniosek? trzeba wybierać rośliny,które się u nas dobrze czują,ładnie rosną,kwitną.Nie jestem pewna na 100%,że storczyki aklimatyzują się 2 lata.Tak kiedyś uważano.I co? Rok szczęścia i potem klapa?
Te co będą się miały dobrze,niemal od razu są w porządku.
Za duża różnorodność też nie popłaca.
Wystarczy.I tak dodałam za dużo szczegółów.
Pozdrawiam
Elżbieta Ziąbkowska
|
|
|
|
|