|
Temat: |
Re: skutki braku kwitnienia |
|
Autor: |
Beata |
|
E-mail: |
|
|
Data: |
środa, 18 listopada 2009 11:14:36 |
I tak powstaja kolejne dziewne mity o storczykach (i roślinach w ogóle)...
Jeśli już wydanie kwiatów ma jakiś wpływ na długowiecznosć rośliny, to raczej odwrotny niż wymyśliła to pytająca. U niektórych gatunków roślin (np. u bambusów) roślina ginie PO zakwitnięciu i rozsianiu nasion. Wcześniej żyje wiele lat i rozmnaża się wegetatywnie. Rozmanażanie generatywne zwykle wymaga wiekszych nakładów energii. Nie jest to oczywiście reguła, jabłoń np. nie umiera po wydaniu owoców, ALE jeśli nie ma dostatecznej ilości nawozu i wody (czyli odpowiednich warunków do wydania owoców) to nie jest w stanie owocować a czasem nawet kwitnąć. Ale samo drzewko może ładnie wyglądać i brak kwitnienia nie wpływa na jego długowieczność. Nie miałoby to sensu z punktu widzenia rośliny, która jest nastawiona na rozprzestrzenianie swoich genów (jak wszystkie żywe organizmy): nie dość że nie udało jej się rozmnożyć, to na dodatek umiera szybciej, żeby w ogóle odebrać sobie wszelką szansę na rozmnażanie generatywne...
Brak kwitnienia u storczyków to w 90% wina właściciela: brak odpowiednich składników pokarmowych, za mało lub zbyt wiele światła, nie taka wilgotność, temperatura, źle dobrane okresy spoczynku - i nie mówię tu o stosowaniu się co do litery do "przepisów" z książek, tylko o nie trafienie w wymagania danego okazu (jak wiedzą storczykowcy, czasem rośliny wydają się lubić dokładnie odwrotnosć tego co zaleca książka...).
Podsumowując: jeśli storczyk który nie kwitł u nas umiera po roku czy dwóch, to nie jest to wina fantastycznego "szybszego starzenia się" tylko po prostu warunki jakie zapewnił właściciel nie były odpowiednie ani do kwitnienia ani do przeżycia (a storczyki, zwłaszcza phalenopsisy i paphiopedila potrafią wiele znieść!).
Ani phalenopsis ani paphiopedilum nie mają też pseudobulw (a to zdaje się sugerować pytająca).
|
|
|
|
|