Cud się ziścił... Dzisiaj zakwitła moja Stanhopea (znamienna data-9.09.2009 ), po upływie 1,5 miesiąca od "odkrycia" pędu kwiatostanowego. Pąki rozwinęły się nad ranem, z czego jeden na moich oczach! Nie potrafię wyrazić swojego zachwytu, zdjęcia nie oddają piękna i misterności kwiatów, ale chcę się podzielić ze wszystkimi swoją radością To na pewno nie ostatnia Stanhopea w moim życiu... Jedynym rozczarowaniem jest brak zapachu, ale wygląd rekompensuje mi to z nawiązką. Pozdrawiam i polecam nie tylko miłośnikom storczyków.
P.S. Z góry przepraszam za liczbę zdjęć, ale nie mogłem się powstrzymać...