|
Temat: |
Re: Po kilku latach uprawa w orchidariach załamuje się... |
|
Autor: |
Tomek Szewerniak |
|
E-mail: |
vetom@wp.pl |
|
Data: |
piątek, 30 stycznia 2009 15:44:25 |
Witam!
Te ostatnie dwa lata , choć obfitujące w ciekawe "kwitnięcia" , utwierdziły mnie w przekonaniu , że uprawa storczyków w kilkuletniej perspektywie czasu jest bardzo trudna. Tych powodów jest bardzo wiele i prawdopodobnie każdy wymieniony w tej dyskusji ma znaczenie. Będąc na wystawach storczyków za granicą lub w ogrodach botanicznych , patrzę z olbrzymim uznaniem na kilkudziesięcioletnie okazy uprawiane przez hobbystów. Utrzymanie storczyków w dobrej kondycji przez kilka lat wymaga wiele pracy i jest niezwykłym osiągnięciem.
Latem storczyki rosną wyśmienicie, piękne liście , nowe przyrosty, brak chorób, ale zimą sytuacja zmienia się całkowicie. Niska wilgotność powietrza, bardzo niski poziom światła słonecznego, zbyt krótki dzień i za niskie temperatury, wszystko to powoduje ,że storczyki już po 2 miesiącach przebywania w domu zaczynają chorować. Pojawiają się wełnowce i tarczniki , liście dostają przebarwień i plam, a przyrosty są wątłe i wydłużone. I tak co roku, więc po kilku latach przeżywają tylko najwytrwalsze egzemplarze....
Jednym z decydujących czynników w uprawie storczyków jest "zorientowanie" się które gatunki czy hybrydy będą względnie dobrze rokowały na zdrowy wzrost w naszych warunkach. U mnie nieźle rosną katlejaste i pafiopedyla ,więc stanowią trzon mojej kolekcji. Omijam szerokim łukiem masdevalie czy wandowate bo odstawiają "padaczkę" w ekspresowym tempie.
Tak czy siak , co roku pewna część kolekcji ląduje na kompoście i jestem z tym pogodzony. Mobilizuje to tylko do zapewnienia jeszcze lepszych warunków uprawy. Ale z drugiej strony - trudno kopać się z koniem - jeżeli odmawia "współpracy" i wzrostu w tak "komfortowych " warunkach to trudno
Pozdrowienia - Tomek |
|
|
|
|