|
Temat: |
Re: Po kilku latach uprawa w orchidariach załamuje się... |
|
Autor: |
Romuald Kosina |
|
E-mail: |
|
|
Data: |
sobota, 18 sierpnia 2007 16:25:34 |
Hej, Jurku!!!!!!!
Może najpierw na intymny temat: dokładnie taki sam garnek jest już napełniany zieloną herbatą. Ten nadtłuczony jeszcze się na coś przyda.
A teraz o tych biednych storczykach. Wydaje mi się, że te osobniki, które są pobierane z naturalnych stanowisk, mają bardzo małe szanse na przeżycie w naszych domach. Taka zmiana środowiska jest zbyt dużym stresem dla nich. Dowodem jest to, że często już martwe docierają do nas. A te z hodowli wegetatywnej? Chyba mają największe szanse. A te z hodowli in vitro, i tego jest teraz przewaga? To co napisał Kolega Piotr jest w części prawdą. Nie chodzi tu o zubożenie puli genowej populacji, bo my mamy pojedyncze sztuki, a ich genomy są powielane właśnie in vitro. Przez lata te same. Czy aby? Jest coś, co nazywamy zmiennością somaklonalną. Jest to zjawisko nagromadzania się mutacji podczas uprawy in vitro. Każda zmiana pożywki (zmiana środowiska) powoduje takie mutacje. Wiele z nich jest defektywnych, a więc daje to słabe osobniki. Hodowcom in vitro sprawa jest znana i starają się tak upawiać, żeby to minimalizować, ale tego się nie uniknie. Zatem to stresogenne środowisko na naszych parapetach, w naszych witrynach, z kiepską wodą, ze wspomnianym "osamotnieniem" naszych pupilków (bez dobrych grzybów, bakterii, mchów, paproci i innych organizmów glebowych, nadrzewnych i naskalnych) nakłada się często na słaby genetycznie materiał. Nasza rola jest taka, jak lekarza w szpitalu w społeczeństwie pełnym chorych i kalek. Żeby to wszystko nie padło od razu, firmy storczykowe stosują wiele lekarstw (środków ochrony), które my stosujemy sporadycznie. W końcu nasz pupil-pacjent zaczyna cierpieć z braku "polopiryny", którą mu przedtem dawano totalnie. Gdyby można było uzyskać w naszych witrynach pewien stan równowagi ekologicznej poprzez wprowadzanie tam innych mieszkańców, to może określone (nie wszystkie dla danego układu) gatunki zaczęłyby w nim dobrze funkcjonować. Ja obecnie wprowadzam wiele gatunków Tillandsia do mojej witryny, również paprocie oraz mchy. Prawda, że często na zakupionych podkładkach ze storczykami mamy takie mikroświaty z glonami, mchami, siewkami paproci, itp. Dbam o nie tak samo, jak o storczyki.
Proszę traktować moje uwagi zupełnie luźno, ale przyznaję, że temat jest bardzo ciekawy i jeśli będę wiedział coś więcej, dopiszę.
Serdeczności dla Wszystkich!!!!!!!
Romek
P.S. Jurku, może od momentu stłuczenia tego garnka zacznie nam się szczęścić ze storczykami? |
|
|
|
|