|
Temat: |
Re: Po kilku latach uprawa w orchidariach załamuje się... |
|
Autor: |
Piotr Markiewicz |
|
E-mail: |
piotrmar@yahoo.co.uk |
|
Data: |
czwartek, 16 sierpnia 2007 22:03:18 |
A ja może troszkę z innej strony. Ewidentnie rośliny które nie są w super warunkach padają szybciej, niedostosowane warunki do gatunków kolejny powód, ale czasem jak wiele z państwa zauważyło nie ma widocznych powodów, ale może są te niewidoczne.
Brak mikroelementów, śladowych pierwiastków niezbędnym w niemal niemierzalnych ilościach. Nie będzie ich często w wodzie z RO, nie będzie ich w nawozach, nie będzie ich w wodzie kranowej lub też będą w nieodpowiednich związkach,często nawet w organicznych nawozach nie znajdziemy wszystkiego, lub też nie będzie w użytecznej przyswajalnej formie czy stężeniu dla roślin...
Grzyby, wirusy, bakterie, no i stosowane środki anty-..., a czy ktoś się zatanowił, że przy okazji takich oprysków można także zabić (tutaj to tylko hipoteza z mojej strony) niezbędne grzyby do zdrowego wzrostu roślin, nie wiem czy tylko podczas wysiewu są one niezbędne, ale mam wrażenie, że i w późniejszym wzroście roślin mogą być im potrzebne, i tak samo jak rośliny tolerują przez jakiś czas warunki jakie im tworzymy tak samo żywotność roslin oceniałbym w stosunku do możliwości przetrwania dla takich nieodzownych mikroorganizmów, ...
No i jeszcze jedna rzecz, tak in vitro - wspaniała technika, ale czy napewno powielanie genów roślin, a czy przypadkiem także zwiększenie możliwości błędnych zapisów w genach, nie wpływa na kondycję naszych roślin? Które i tak często są już bardzo osłabione rzadkością występowania w przyrodzie. Próba np powielania z niewielkiej liczby egzemplarzy może doprowadzić do efektu wąskiego gardła - braku pełnego kompletu genów populacji, w przyrodzie często to prowadzi do powstania nowej odmiany a czasem nawet gatunku, ale w taki sztuczny sposób może to mieć inne konsekwencje. No i czy to wszystko nie osłabia nam naszych nabytków? Dlaczego kilka lat temu były phalaenopsisy które żyja 25 lat i więcej, a teraz no nie wiem, czy są czy będą z nowych rozmnażalni w laboratorium tak długowieczne rosliny
Krzyżówki czasem mają to do siebie że pozwalają właśnie na taki świeży oddech genów i nie tylko bujniejszy wzrost (wynikający np poliploidalności genotypu, czy innych jego zmian) ale i odporniejszy na rożne czynniki zewnętrzne...
i proszę nie mylić bujności krzyżówek z bujnością hybryd sklepowych nafaszerowanych hormonami, kto wie też czy i podczas wzrostu gatunkóew nie używa sie w masowej produkcji zbyt dużej dawki stymulantów, które uzależniają roślinę a w konsekwencji mogą być zgubne i to wcale nie w tak szybkim okresie czasu by to zauważyć od razu...
No tak więcej pytań niż odpowiedzi, ale takie jest życie
No i oczywiście życzę pięknych kwitnień, nawet jeśli będą ostatnim tchnieniem - piękno jest ulotne, życie też - kwestia tylko perspektywy, czasem 3 lata to całkiem długo a czasem i 20 lat nie wystarczy...
Pozdrawiam |
|
|
|
|