|
Temat: |
Re: Po kilku latach uprawa w orchidariach załamuje się... |
|
Autor: |
Grażyna Siemińska |
|
E-mail: |
g.sieminska@chello.pl |
|
Data: |
piątek, 10 sierpnia 2007 20:32:57 |
Witam,
jak widać, ta minimalna nawet wiedza nie pomaga....
Moje "szafo-orchidaria" i akwaria są regularnie myte (Domestos, bo ma w składzie chloraminę), odkażane, a rośliny przeglądane kilka razy w roku, więc to raczej nie jest sprawa czystości... Mam filtr RO, więc zła woda odpada...
Wentylatorki w akwariach po 1-2, w szafach po 4, na ogół chodzą non-stop. Wyłączane są ew. na noc. Wszystkie szafy i akwaria mają zapewnioną wymianę powietrza z zewnątrz.
Świetlówki staram się wymieniać, może nie co roku, ale co półtora. Mam różne, i zwykłe (białe zimne i ciepłe) i Fluora dla roślin, zakres widma powinien być optymalny.
Kiedyś miałam akwarium dla nowych nabytków - takie dla kwarantanny - ale skończyło się miejsce na parapetach.... może teraz znowu do tego wrócę
Ale najważniejszym chyba czynnikiem - tu się zgadzam z p.Arkiem - jest zbytnie nagromadzenie roślin w tych "orchidariach". Wtedy nie zawsze widać te stojące w ostatnim rzędzie, a to może skutkować nie zauważeniem w porę niepokojących objawów... to takie moje obserwacje. Teraz jest luźniej i łatwiej rośliny obserwować. Może niektóre nie lubią towarzystwa innych rodzajów? . A może zrobić geograficzny podział? Ameryka w jednej szafie, Azja w drugiej...
Znam osobiście przypadek doświadczonego hodowcy, któremu po oprysku środkiem przeciwgrzybowym (wcześniej stosowanym) padło ponad 200 roślin, i to w niemałej szklarni.
Nie wyjaśnia to jednak generalnego "załamywania się" uprawy w orchidariach . Może jednak wspólnie uda się dojść do jakichś bardziej ogólnych wniosków?
Jerzy, a jak u Ciebie??? Odezwij się, przecież uprawiasz te śliczności dłużej niż my...
Pozdrawiam,
Grażyna |
|
|
|
|