|
Temat: |
Re: Niezydentyfikowany phalenopsis |
|
Autor: |
Jerzy Dziedzic |
|
E-mail: |
jerzy.dziedzic@orchidarium.pl |
|
Data: |
sobota, 14 czerwca 2003 14:38:36 |
Chyba chodzi tu raczej o prawidłową perspektywę. Wielu początkujących nie zdaje sobie sprawy z liczby dostępnych na rynku hybryd popularnych rodzajów storczyków i hybryd międzyrodzajowych, a jest ona olbrzymia. Masowi producenci np. falenopsisów wypuszczają na rynek zarówno klony rejestrowane, jak i inne rośliny, które akurat udało się wyhodować w laboratorium. Wynika to prawdopodobnie z braku konieczności ponoszenia opłat licencyjnych lub rejestracyjnych, być może z innych kwestii opłacalności lub uproszczenia produkcji - nie wiem. Natomiast duża liczba takich roślin jest po prostu bezimienna, ponieważ są traktowane tak samo, jak inne rośliny ozdobne - doniczkowe lub cięte - w produkcji masowej. Nikt nie pyta o formalną nazwę hybrydy róży dawanej w bukiecie. Wiele osób nie pyta o formalną nazwę koleusa uprawianego na parapecie - jest on różowy, czerwony, bordowy lub zielony. Tak samo w USA na Dzień Matki wręcza się doniczkę z białym falenopsisem i nikogo nie interesuje jego nazwa, bo to po prostu roślina doniczkowa dla mamy. W wątku o amoku padło bardzo rozsądne zdanie Tomka, że rośliny traktowane od dawna na Zachodzie jako jedne z wielu innych (egzotycznych i pięknych, ale stosunkowo łatwych w uprawie) roślin domowych, są u nas nadal powszechnie traktowane z całkiem niesłuszną obawą i nabożeństwem. A pokazanie palcem i zanegowanie takiego podejścia wywołuje (jak można sprawdzić) bezsensownie wiele emocji.
Jerzy |
|
|
|
|